Comp - na troje babka wróżyła

Zanim akcje Comp SA będą notowane na giełdzie, w grupie kapitałowej zajdą zmiany organizacyjne.

Zanim akcje Comp SA będą notowane na giełdzie, w grupie kapitałowej zajdą zmiany organizacyjne.

W przyszłym roku minie pięć lat odkąd jeden z funduszy zarządzanych przez Enterprise Investors (EI) zainwestował w Comp SA. Od tego czasu przychody grupy kapitałowej skupionej wokół warszawskiego integratora wzrosły z 40 mln zł do ponad 140 mln. Amerykański fundusz wiąże się ze spółkami na 3-7 lat, a potem stara się "skonsumować" inwestycję. W przypadku Compu prawdopodobnie oznacza to wprowadzenie na giełdę. Zanim do tego dojdzie, akcjonariusze muszą zdecydować o przyszłej strukturze grupy i o tym, która ze spółek będzie notowana na giełdzie, to bowiem wcale nie jest oczywiste.

Bogaty posag

Warszawski Comp SA od powstania zajmuje się integracją. Jest największym partnerem handlowym Sun Microsystems i Nortel Networks. Ideą, która skojarzyła Comp z potężnym inwestorem, było wejście w dwa nowe, wówczas zagospodarowane, obszary - rozwiązania dla służby zdrowia i bezpieczeństwo IT.

Dzięki środkom z Enterprise Investors Comp SA przejął w 1999 r. wrocławską firmę RadComp. Z jej oprogramowania korzysta kilkadziesiąt szpitali. Gorzej poszło z wykonaniem drugiego fragmentu planu. Bezpieczeństwo miało być wizytówką warszawskiego Compu. Firma wprawdzie odnosi sukcesy, produkuje zaawansowane rozwiązania kryptograficzne, ale niestety rynek rozwija się powoli. Przedstawiciele firmy nie kryją, że początkowo zakładano, iż inwestycje związane z bezpieczeństwem IT szybciej przełożą się na kontrakty.

Magnesem, który przyciągnął Enterprise Investors, była również druga najważniejsza spółka grupy kapitałowej - Comp Rzeszów. Specjalnością tego domu software'owego są systemy bankowe. Comp Rzeszów należy do najszybciej rozwijających się firm IT. Pod koniec ub.r. & Touche umieściła firmę na liście 50. producentów technologii z Europy Środkowo-Wschodniej o największej dynamice. W raporcie TOP 200 spółka mieści się w czołówce producentów oprogramowania, firm o najwyższym zysku i dostawców rozwiązań dla banków.

Właścicielami Comp SA są Jacek Papaj, założyciel firmy i jednocześnie jej dyrektor generalny, oraz EI. Z kolei Comp SA jest właścicielem akcji pozostałych sześciu spółek grupy, w tym Comp Rzeszów. Akcje rzeszowskiej firmy należą po połowie do dyrektora generalnego Adama Górala i do Comp Warszawa. O przyszłości grupy - jej wejściu na giełdę i związanej z tym reorganizacji - decydują więc trzy strony: Jacek Papaj, Adam Góral i Enterprise Investors. Każdy akcjonariusz dba o zabezpieczenie swoich interesów, lecz łączy ich uczynienie ewentualnej publicznej oferty atrakcyjną dla inwestorów.

Ciche swaty

Na pierwszy rzut oka dość oczywistym scenariuszem przed giełdowym debiutem wydaje się połączenie wszystkich spółek w jedną dużą firmę. "Spółka o przychodach rzędu 150 mln zł mogłaby z powodzeniem brać udział w projektach o wartości kilkudziesięciu milionów euro" - mówi pracownik Compu proszący o zachowanie anonimowości. Pozostaje jednak pytanie, czy perspektywa pojawienia się na giełdzie kolejnego integratora o dość rozproszonej ofercie porwie inwestorów, którzy ze sceptycyzmem podchodzą do sektora IT?

Alternatywą dla megakonsolidacji jest model best of breed - synteza najcenniejszych zasobów każdej firmy z grupy Comp. Byłoby to uzasadnione, zważywszy że kompetencje spółek Compu dublują się w niektórych obszarach. Przykładowo, programistyczny "Rzeszów" sam wykonuje prace integracyjne, ma też zespoły zajmujące się bezpieczeństwem i rynkiem służby zdrowia. W wyniku takiej układanki mogłaby powstać firma, wprawdzie nie aspirująca, by stawić czoła Prokomowi czy ComputerLandowi w milionowych przetargach, ale wysoko wyspecjalizowana w obsłudze dwóch, trzech kluczowych sektorów o dużej rentowności.

Wreszcie jest model trzeci, będący w pewnym sensie wariantem poprzedniego - na giełdę wchodzi tylko Comp Rzeszów. Za tym rozwiązaniem przemawiają wyniki i dynamika rozwoju spółki. W pierwszych siedmiu miesiącach 2002 r. zysk wyniósł 5,2 mln zł, podczas gdy przez cały poprzedni rok firma zarobiła 5,6 mln. Na koniec roku prognozowany jest 40-proc. wzrost. Na czele zarządu giełdowego Comp Rzeszów prawdopodobnie stanąłby Jacek Papaj, ale firmą zarządzałby z Podkarpacia Adam Góral. Według nieoficjalnych informacji ten, cokolwiek by mówić, dość nieoczekiwany scenariusz jest poważnie brany pod uwagę. Nie wiadomo czy i jaka część Comp Warszawa w takim układzie weszłaby w skład publicznej spółki.

Na temat przyszłego kształtu Compu zainteresowani nie chcą spekulować i odmawiają komentarzy. "Bierzemy pod uwagę różne scenariusze - zarówno integrację, jak i zachowanie odrębności spółek. Ogól- na strategia powinna zdeterminować strukturę. Nie odwrotnie" - wyjaśnia Zygmunt Grajkowski, jeden z partnerów Enterprise Investors, opiekujący się przedsięwzięciami z sektora IT. To samo można usłyszeć od pozostałych zainteresowanych. Nic dziwnego. Przy złożonej strukturze własności wypracowanie kompromisowego rozwiązania zadowalającego wszystkie strony może być trudne.

Czas na wydanie

Potwierdzają to pracownicy Comp SA. "Temat reorganizacji powraca jak bumerang" - twierdzą. Powraca również temat giełdy. "Perspektywa naszego wejścia na giełdę wielokrotnie przybliżała się i oddalała. Można powiedzieć, że czynimy permanentne przymiarki do giełdy" - mówi Olaf Wąsowski, dyrektor zarządzający warszawskiego Compu.

Pięć lat temu zakładano, że Comp SA zostanie wprowadzony na giełdę już w 2000 lub 2001 r., ale plany pokrzyżowała dekoniunktura. W sierpniu br. kilka gazet poinformowało, że Enterprise Investors wyznaczył termin wprowadzenia Compu na giełdę. Akcje miałyby trafić do obrotu publicznego w połowie 2003 r. Jak tłumaczą przedstawiciele inwestora, wskazany termin nie jest wiążący. "Aktywny proces przygotowań jeszcze się nie rozpoczął. Nie wybraliśmy doradcy inwestycyjnego, nie ruszyły prace nad prospektem emisyjnym" - stwierdza Zygmunt Grajkowski z Enterprise Investors. Jego zdaniem, przy założeniu, że uda się dopiąć formalności, a co najważniejsze powróci dobry klimat dla inwestycji w IT, realnym terminem jest raczej IV kwartał przyszłego roku. "Na razie koncentrujemy się na tym, by spółki Compu uzyskały dobre wyniki. Więcej będziemy wiedzieć w listopadzie" - mówi Zygmunt Grajkowski. Po dwóch kwartałach Comp warszawski i rzeszowski zanotowały znaczący zysk, co nie udało się większości firm IT.

Teoretycznie wyjściem pozostaje jeszcze sprzedaż akcji Compu innemu inwestorowi. "Zgłaszają się do nas oferenci z zagranicy. Nie wykluczamy też krajowego inwestora branżowego" - wyjaśnia Zygmunt Grajkowski. Adam Góral twierdzi jednak, że wszystko, co do tej pory napisano o potencjalnych inwestorach branżowych, to plotki. Plotka o ewentualnych powiązaniach kapitałowych Compu Rzeszów z Prokom wzięła się prawdopodobnie stąd, że firmy współpracują w sektorach energetycznym i bankowym.


TOP 200