Co by było, gdyby oprogramowanie było bezpłatne?

Na dłuższą metę oprogramowanie jest bezpłatne. Jeśli przyjrzeć się uważnie, to dowodów na to jest wiele. Chociaż w przeszłości, produkt w postaci oprogramowania zapewniał dożywotni dochód, to obecnie firmy komputerowe osiągają lwią część zysków w czasie kilku pierwszych lat od momentu wprowadzenia nowego produktu na rynek. Na przykład, dochody Microsoft z DOS-u nie trafiają do udziałowców w postaci dywidend, lecz są przeznaczane na inwestowanie w przyszłe produkty.

Na dłuższą metę oprogramowanie jest bezpłatne. Jeśli przyjrzeć się uważnie, to dowodów na to jest wiele. Chociaż wprzeszłości, produkt w postaci oprogramowania zapewniał dożywotni dochód, to obecnie firmy komputerowe osiągają lwią część zysków w czasie kilku pierwszych lat od momentu wprowadzenia nowego produktu na rynek. Na przykład, dochody Microsoft z DOS-u nie trafiają do udziałowców w postaci dywidend, lecz są przeznaczane na inwestowanie w przyszłe produkty.

Aby to wszystko zrozumieć, należy zapytać - ile kosztuje oprogramowanie? Pytanie to nie oznacza ile jest wart software, ale jaka jest jego wartość, ponad koszty projektowania, dystrybucji i marketingu. Ekonomiści mogąsłusznie zauważyć, że konkurencja zmusza do obniżania cen oprogramowania. W perspektywie czasu żaden ze składników ceny nie zawiera elementu związanego z własnością intelektualną, ponieważ nie ma skutecznego sposobu na pobieranie za to należności w świecie, w którym większość oprogramowania może być kopiowana. Jeśli dotyczy to dzieł literackich zabezpieczonych prawami autorskimi, płaci się za ich niepowtarzalność (chronioną, jak dotychczas prawami autorskimi), natomiast jeśli dotyczy to oprogramowania, płaci się (ale niewiele) za standardy. W odniesieniu do pewnych wynalazków, płaci się za ich nowatorstwo (patenty), lecz gdy idzie o większość programów aplikacyjnych, tak naprawdę płacisz za wdrożenie powszechnie znanych pomysłów i procesów w biznesie.

Rozważmy taki scenariusz: przypuśćmy, że Microsoft decyduje się na powszechne udostępnienie systemu Windows, rezygnując z praw autorskich i patentowych. Każdy więc może kopiować to oprogramowanie, a także odsprzedawać je (cokolwiek za to dostaną, nie będzie to duży dochód). Co mogłoby się zdarzyć w takiej sytuacji? Właściwie, w dłuższym okresie , niewiele (poza tym, że Novell ogłosiłby, że jest to kolejny przykład zbójeckich praktyk Microsoftu). Po pierwsze oczywiście, każdy mógłby dostać Windows bezpłatnie. Największe straty poniosłyby osoby trudniące się powielaniem dysków, producenci pudełek, fabryki zaciskających się opakowań oraz dostawcy mas plastycznych dla tych fabryk. W drugim rozdziale tej historii, odbiorcy oprogramowania będą potrzebowali pomocy w instalowaniu systemu Windows, aby mogli współpracować z innymi aplikacjami.

Tymczasem Microsoft nie przejmowałby się odpowiadaniem na telefony użytkowników, gdyż otrzymali oni ten produkt bezpłatnie. Użytkownicy musieliby się zwrócić do sprzedawców, pośredników i innych źródeł pomocy, z których mogliby usłyszeć "Damy Ci Windows za darmo, ale musisz zapłacić za usługi i pomoc w instalowaniu".

I tak, widać już teraz za co się płaci. Nie płacimy za sam produkt, lecz za infrastrukturę z nim związaną. Sprzedawcy kładą kartkę z ceną na produktach więc pośrednicy mogą zbierać pieniądze od docelowych użytkowników, ale pieniądze te trafiają w głównej mierze do sieci usług, a nie do twórców oprogramowania, chociaż koszty produkcji (projekt, usuwanie błędów itd.) zostały pokryte. Po pierwszym roku sprzedawcy zaczynają odzyskiwać poniesione nakłady na rozbudowę infrastruktury rynkowej, a koszty produkcji oprogramowania stanowią jedynie część tych nakładów. Czasami, "infrastruktura rynkowa" obejmuje nie tylko sektor handlowy lecz także sferę użytkowników. Pośrednio sprzedawca inwestuje w ich edukację, rozbudzenie potrzeb (poprzez reklamę) i ich oprogramowanie użytkowe, w modele oraz inne dane, z których korzysta oprogramowanie.

"Cena" produktu jest jedynie środkiem do odzyskania poniesionych kosztów inwestycyjnych, ale nakłady to nie tylko koszt produktu. Najlepszym, zatem, sposobem odzyskania przez sprzedawców poniesionych nakładów inwestycyjnych jest wprowadzenie na rynek nowego produktu, który może zwrócić nakłady, podczas gdy cena starego produktu spada ze względu na konkurencję.


TOP 200