Cieszmy się

Radujmy się, że wchodzimy w rok '99. O przepraszam, wyraziłem się niefortunnie i poprawię się natychmiast: radujmy się, że wchodzimy w rok 1999. No i teraz jest w porządku.

Radujmy się, że wchodzimy w rok '99. O przepraszam, wyraziłem się niefortunnie i poprawię się natychmiast: radujmy się, że wchodzimy w rok 1999. No i teraz jest w porządku.

A właściwie dlaczego mamy się radować? Cóż takiego w nowym roku będzie, że miałoby nas wprawiać w szczególnie wzniosły nastrój? Sądząc z prognoz ogólnych i horoskopów osobistych, żadne epokowe zdarzenia nie będą miały miejsca. Zwłaszcza takie, które miałyby doprowadzić do globalnego optymizmu. Przypuszczalnie będzie to rok przypominający poprzednie - wolne i konsekwentne pchanie wózka do przodu. Nie zapowiedziano szczególnych odkryć, wynalazków nowych technologii, leków.

Przypuszczalnie pogoda także nie będzie odbiegać od normy wieloletniej, dlaczego więc mielibyśmy się szczególnie cieszyć? Może odwiedziny przemiłych gości z kosmosu? Tego nie wiem, ale przypuszczam, że nie jest to możliwe, chociażby dlatego iż gdyby było, to już by się wydarzyło bez czekania na rok 1999.

Nie przypominam sobie także, by ktoś obiecał rozwiązać nasze doczesne, krajowe problemy, co niewątpliwie przyczyniłoby się do poprawienia nastroju. Nie drgnie więc ani o cal wiele spraw. Budownictwo będzie się ślimaczyć, jak dotychczas. Pensje jakie były, takie pozostaną (za to ceny nie). Stan dróg nie rokuje dobrze. Za to przybędzie pojazdów, z czego cieszyć się będą przede wszystkim producenci i sprzedawcy. Użytkownicy samochodów nie będą raczej zbyt rozpieszczani, spędzając coraz więcej czasu w korkach ulicznych. O leczeniu i nauce lepiej nie wspominać. Lekarze rodzinni (to ci, których jest na razie po 2 sztuki na 300-tysięczne miasta) będą ukrywać się przed tłumami spragnionych porad pacjentów. Ze szkolnictwem zupełnie nie wiadomo co i jak. Sami nauczyciele, czyli bezpośrednio zainteresowani, nie wiedzą ani krzty więcej niż reszta społeczeństwa.

A może już nas zima nie zaskoczy? Może rok 1999 będzie chociaż pod tym względem wyjątkowy? Nie sądzę, albowiem zima jakakolwiek by była, nawet jeśli nie ma mrozu i opadów, to i tak nas zaskakuje, a służby drogowe w pierwszym rzędzie.

Zresztą aura ma to do siebie, że zawsze jest nie taka, jak powinna. Nie przypuszczam także, abyśmy wszyscy naraz (ani też po kolei) wygrali fortuny na loterii.

Wyglądać by mogło, że w zasadzie nie ma powodów do radości. Mimo wszystko twierdzę konsekwentnie, iż taki powód jest. Na tyle istotny, że przebija swą doniosłością wszystkie wymienione wcześniej utyskiwania.

Cieszmy się, że to dopiero rok 1999, a nie 2000!