"Certyfikaty na Inteligencję"

Gdybym miał możliwości inicjatywy ustawodawczej, to wystąpiłbym do Sejmu z wnioskiem o konieczność ubiegania się o certyfikat na inteligencję, jako warunek niezbędny do objęcia funkcji od wicedyrektora departamentu wzwyż. Myślę, że w ramach polsko-amerykańskiej przyjaźni, udostępnionoby nam kilka technologii stosownych testów przeprowadzanych codziennie w amerykańskich szkołach podstawowych. Warunkiem byłby wybór metody nieniszczącej i niewymagającej, żeby badany egzemplarz pozostawił do dyspozycji PCBC przez pół roku. Do dyskusji pozostawiam wymóg odwiedzin przedstawiciela PCBC w miejscu "produkcji" badanego egzemplarza, prosząc ewentualnie o uwzględnienie dwóch odmiennych opcji światopoglądowych w tej sprawie. Zgodnie z polską tradycją, prawo to powinno zadziałać wstecz - co najmniej od jesieni ub.r. - z konsekwencją, że wszystkie zarządzenia wydane przez niecertyfikowane osoby ulegają automatycznemu anulowaniu.

Gdybym miał możliwości inicjatywy ustawodawczej, to wystąpiłbym do Sejmu z wnioskiem o konieczność ubiegania się o certyfikat na inteligencję, jako warunek niezbędny do objęcia funkcji od wicedyrektora departamentu wzwyż. Myślę, że w ramach polsko-amerykańskiej przyjaźni, udostępnionoby nam kilka technologii stosownych testów przeprowadzanych codziennie w amerykańskich szkołach podstawowych. Warunkiem byłby wybór metody nieniszczącej i niewymagającej, żeby badany egzemplarz pozostawił do dyspozycji PCBC przez pół roku. Do dyskusji pozostawiam wymóg odwiedzin przedstawiciela PCBC w miejscu "produkcji" badanego egzemplarza, prosząc ewentualnie o uwzględnienie dwóch odmiennych opcji światopoglądowych w tej sprawie. Zgodnie z polską tradycją, prawo to powinno zadziałać wstecz - co najmniej od jesieni ub.r. - z konsekwencją, że wszystkie zarządzenia wydane przez niecertyfikowane osoby ulegają automatycznemu anulowaniu.

Wiele napisano i powiedziano już o certyfikatach - w konsekwencji przesunięto termin karalności ich nieposiadania. Nie rozumien jednak kilku spraw z nimi związanych:

- dlaczego wymóg bezpieczeństwa nie obejmuje "najbardziej elektrycznych" urządzeń, jakimi są zasilacze awaryjne tzw. ups-y?

- podobnie z hubami sieciowymi, od sprawności których zależy bezpieczeństwo kilkuset nawet osób?

- dlaczego uznajemy badanie z nie istniejącego państwa - Czechosłowacji, a nie uznajemy niemieckiego TUV?

- co to znaczy "wprowadzenie do obrotu", jeśli chodzi o towary objete certyfikatem?

Pamiętam, że jak kiedyś napisałem, iż firma wprowadza swój nowy produkt na rynek, to powszechnie uznawany autorytet dziennikarski powiedział mi: wprowadzać można do..., a nie na rynek. To tylko jedna - nie tylko lingwistyczna - uwaga do ustawy o certyfikatach.

Certyfikaty bezpieczeństwa są drugą po kontyngentach celnych ingerencją administracji państwowej w zdrowo rozwijający się od lat rynek informatyczny w Polsce. Zarówno kontyngent, jak i certyfikaty wynikają z racjonalnych podstaw i takie instrumenty są stosowane w całym cywilizowanym świecie. Jednak sposób wprowadzenia obowiązku uzyskania certyfikatów bezpieczeństwa jest daleki od cywilizacji. Sama ustawa jest nieprecyzyjna, a przepisy wykonawcze i ich twórcy wydając je, wiedzieli od razu, że ich respektowanie jest niemożliwe. PCBC odpowiedzialne za wydawanie certyfikatów nie ma ponadto możliwości technicznych do przestrzegania prawa, które w części stanowi. Na szczęście nie jesteśmy państwem prawa i nikt nas nie zmusza do przestrzegania jego ustaw. A swoją drogą ciekaw jestem czy urządzenia pomiarowe, których używa PCBC do badań, mają certyfikat bezpieczeństwa? W rezultacie duże koszty będą pokryte przez konsumentów. Będzie drożej, ale nie będzie bezpieczniej.

Innym ważnym aspektem całej awantury jest realne opóźnienie wchodzenia do Polski najnowszych technologii. Nie tak dawno pożegnaliśmy COCOM i sami stworzyliśmy podobne do niego mechanizmy.

Polski rynek komputerowy nie jest wystarczjąco duży, żeby światowe koncerny certyfikowały swoje wszystkie produkty zgodnie z polską restrykcyjną ustawą. Jeśli firma ma 150 modeli i jeśli średnio co 3 miesiące firmy zmieniają 30% swojej oferty, to koszty uzyskania świadectwa bezpieczeństwa są nadto niebezpiecznie wysokie. Konsekwencją tego będzie wybór niektórych tylko modeli - tzw. lista do egzotycznego kraju - jako podzbiór całej oferty. Sam sposób przesunięcia terminu jest - również niezgodny z ustawą, która nakazuje publikację w Monitorze Polskim, a artykuł w Gazecie Wyborczej nie spełnia tego warunku.

Kolejny raz stracili ci, który działają w sposób zgodny z literą prawa. Jeśli zdecydują się oni wytoczyć proces o odszkodowanie wobec Skarbu Państwa, to będę im dzielnie sekundował. A sobie i wszystkim moim Czytelnikom życzę jak najszybszego "wprowadzenia" do ... systemu prawnego ustawy o Certyfikatach na Inteligencję.

P.S. Serdecznie dziękuję za listy w sprawach moich felietonów. Utarło się, że na te krytyczne odpowiada redakcja, a ja dotąd nie odpowiedziałem na pozostałe. Najbardziej dziękuję za stwierdzenia, w których autorzy przyznają się, że czytają tylko te moje pół strony, choć uważam, że popełniają duży błąd, bo cały Computerworld jest

coraz lepszy i z pewnością nadaje się do czytania.


TOP 200