Carly Revisited, czyli zwierzęta polityczne

W dzisiejszych czasach informacje dopadają człowieka w zupełnie dziwnych miejscach.

W dzisiejszych czasach informacje dopadają człowieka w zupełnie dziwnych miejscach.

Na przykład, ostatnio, suszyłem sobie nogi w szatni po pływaniu na basenie, gdy z telewizora umocowanego w kącie po sufitem usłyszałem, że Carly Fiorina będzie wypowiadała się nt. rynku złych pożyczek hipotecznych. Odłożyłem ręcznik i przez pół minuty słuchałem nijakiego komentarza byłej szefowej HP. Oczywiście, można powiedzieć, że wyjątkowo nie lubię tej pani, czemu dawałem już wyraz na łamach CW od wielu lat, naśmiewając się z jej mody latania helikoperami (1), przemawiania frazesami (2) oraz spektakularnego zwolnienia przez byłą sekretarkę (3). To ostatnie nie było jednak takie nieprzyjemne jakby się wydawało: tzw. złoty spadochron pozwala na dostatnie życie.

Dlaczego po kilku latach występowania w cyrku przemówień motywacyjnych, jako koleżanka ekspertów w tym temacie, byłych prezydentów Wałęsy oraz Kwaśniewskiego, pani Fiorina zdecydowała się wypowiedzieć w sprawie, na której zapewne nie zna się zbyt dobrze? Po pierwsze, okazuje się, że gdy tylko chodzi o własną pożyczkę hipoteczną, to była szefowa HP potrafiła ustawić się całkiem cwano. Firma pomagała jej z opłatami (4), choć pensja zarządzającej koncernem do niskich nie należała. Po drugie, Carly F. odkryła chyba w sobie powołanie polityczne. Trudno w kampanii prezydenckiej J. McCaina zajmować się komputerami, no to rzucili ją na pożyczki hipoteczne. Ciekawe, dlaczego w ogóle wybrała mężczyznę, a nie Hillary? W każdym razie, gdy jej kandydat wygra, to pewnie wejdzie do rządu, gdzie zajmie się np. bankami, albo w ostateczności wyślą ją w ambasadory. Do Paryża byłoby fajnie. Tak to już jest w polityce. Zastanawiam się tylko, po co McCainowi poparcie skompromitowanej byłej gwiazdy rynku nowych technologii?

Podobne pytania można było zadawać sobie w Polsce w czasie ostatnich paru lat. Widać przeskok z branży komputerowej do polityki jest silny jak magnes. Jeden z moich ulubionych faworytów, o którym pisałem już kilka razy, m.in. lansując go na prezydenta RP (5) oraz chwaląc za wyjątkową skuteczność przy zamianie $12 na miliony (6), poszedł w politykę, proponując tzw. pakiet Kluski (7). Pakiet wystartował i na tym się skończyło. Może dlatego, że pan Roman zaczepił się w niewłaściwym miejscu i niewłaściwym czasie? Zapewne to samo można powiedzieć o innym moim faworycie (8), który odkrył w sobie powołanie polityczne. Założenie nowej partii jakoś mu nie wyszło, no to lewacki milioner zgłosił się do chłopów z PSL-u (9). Niestety, chyba też nie wyszło, bo na liście (10) posłów do Sejmu VI kadencji Foltyna nie ma.

Jeśli coś można wnioskować z dotychczasowych historii, to podejrzewam, że senator McCain nie wygra wyborów, zaś pani Carly Fiorina nie dostanie rządowego stołka. Kto następny z branży komputerowej weźmie się za politykę? Ryszard K. chyba nie, ale nie założyłbym się o to.

(1)http://www.idg.pl/artykuly/20267.html

(2)http://www.computerworld.pl/artykuly/artykul.asp?id=52997

(3)http://www.idg.pl/artykuly/52925.html

(4)http://www.huffingtonpost.com/2008/03/25/mccains-housing-crisis-s_n_93324.html

(5)http://www.computerworld.pl/artykuly/24431/Roman.K..na.prezydenta.html

(6)http://www.computerworld.pl/artykuly/32774/Dwanascie.dolarow.html

(7)http://www.msp.gov.pl/index_msp.php?dzial=29&id=2583

(8)http://www.computerworld.pl/artykuly/55688/Lewicowe.Gadu.Gadu.html

(9)http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,4508332.html

(10) http://www.sejm.gov.pl/poslowie/lista6.htm#F


TOP 200