Buszujący Tygrys, przyczajony smok

Grzegorz W. Kołodko, profesor, czterokrotny minister finansów, maratończyk, podróżnik i publicysta, a przede wszystkim dyrektor centrum badawczego TIGER, w dobie kryzysu uaktywnił się w mediach. Słuchając radia zwróciłem uwagę, że na każde pytanie odpowiada powołując się na swoją książkę "Wędrujący świat" i poszedłem tym tropem.

Grzegorz W. Kołodko, profesor, czterokrotny minister finansów, maratończyk, podróżnik i publicysta, a przede wszystkim dyrektor centrum badawczego TIGER, w dobie kryzysu uaktywnił się w mediach. Słuchając radia zwróciłem uwagę, że na każde pytanie odpowiada powołując się na swoją książkę "Wędrujący świat" i poszedłem tym tropem.

Internetowe "Wędrującego świata" są prawdziwym koncertem pochwał. Warto ją kupić i, tak jak jej Autor, spojrzeć na świat z szerszej perspektywy. - pisze na Onet.pl Justyna. Profesor Kołodko, w charakterystyczny dla siebie sposób - obrazowy i zrozumiały - przekazuje nam swoja wiedzę, doświadczenia i jakże trafne spostrzeżenia - zachwyca się Wiola. Na portalu społecznościowym zapalonych czytelników, Biblionetce, równie entuzjastycznie wypowiada się D&M: Już po pierwszych stronach lektury tej fascynującej książki przekonacie się, że jest to pozycja, która powinna się znaleźć w każdej domowej bibliotece. D&M to tajemniczy czytelnik, aktywność tej osoby zaczęła się i skończyła na recenzji "Wędrującego świata". Podobnie jak użytkowniczki Ania1, recenzentki z księgarni Merlin.pl: Genialna! (...) wciąga swoją prawdziwością i słusznością spostrzeżeń. Autor - cóż za wszechstronny człowiek! Ania1 jest oczarowaa. Szkoda, że nie zrecenzowała żadnej innej książki. Podobnie jak Małgosia i DChK z Empiku - również po jednej, ale jakże entuzjastycznej recenzji.

Niektórzy recenzenci książki prof. Kołodki podają swoje e-maile. Googlowanie po tych adresach podaje liczbę wyników 1. Jedynym szczególnym przypadkiem jest amirex@onet.pl: ten sam adres służy zarówno Zbyszkowi z Warszawy, jak i Krzyśkowi - obaj zrecenzowali "Wędrujący świat" w odstępie zaledwie 6 dni na jednym z portali. Nie muszę chyba dodawać, że obie wychwalają geniusz Tygrysa i namawiają do zakupu książki.

Recenzentów - oprócz entuzjazmu, kobiecych imion, zbliżonych dat recenzji oraz ograniczonej (czy wręcz żadnej) aktywności w Internecie - łączą także potwarzające się motywy: odpowiedzialność za wnuki, globalny kryzys, chorobliwa niechęć do Leszka Balcerowicza, "inne spojrzenie" oraz zachwyty na przystępnym stylem Tygrysa.

Nie mam dostępu do logów serwerów z IP recenzentów; nie mam także większej wątpliwości, co bym w nich znalazł. Ale generalnie uważam, że fakt, iż ktoś zrozumiał mechanizmy rządzące internetowymi społecznościami i mediami , a potem umiejętnie je wykorzystuje, w gruncie rzeczy dobrze o nim świadczy. Tygrysie, zamieniasz się w internetowego smoka!


TOP 200