Broadband, broadband ponad wszystko

Internet zmienił świat - to stwierdzenie razi banalnością. Inna sprawa, że tysiące socjologów, psychologów, ekonomistów i innych zawodowych myślicieli zastanawiają się i spierają, na czym zmiana ta polega.

Internet zmienił świat - to stwierdzenie razi banalnością. Inna sprawa, że tysiące socjologów, psychologów, ekonomistów i innych zawodowych myślicieli zastanawiają się i spierają, na czym zmiana ta polega.

Na pewno jest to zmiana bardzo głęboka (mówi się, że skutki Internetu należy porównać do efektów rewolucji Gutenbergowskiej lub wynikającej z wynalazku maszyny parowej). Ale też jest to zmiana nie dość głęboka, w zasadzie nieprawdziwa, bo i dotychczasowy Internet był ciągle raczej zabawką, niż realną rzeczą. Bo Internet prawdziwy to totalny i globalny Internet szerokopasmowy, umożliwiający bycie "on", bycie podłączonym o każdym czasie i w każdym miejscu.

Internet epoki łącza komutowanego przypominał czasy, kiedy z taśm produkcyjnych zjeżdżały samochody, ale nie miały jeszcze gdzie jeździć, bo nie istniał system arterii komunikacyjnych, autostrad i dobrej jakości szos. Samochód zmienił świat dopiero wówczas, gdy poważne połacie świata zalano asfaltem i betonem. Pod miastami zaczęły wyrastać przedmieścia, do których tłumnie ruszyła klasa średnia, pozostawiając za sobą opustoszałe centra.

Łącza szerokopasmowe są więc równie ważne dla Internetu, jak autostrady dla samochodów. Podłączmy każdego do szybkiego łącza i nie poznamy świata. W którym kierunku pójdzie zmiana? Nie sposób przewidzieć. Nieliczne przykłady zmuszają do refleksji. W Korei Południowej broadband wyzwolił poważny impuls gospodarczy, stymulując m.in. rozwój przemysłu gier komputerowych (jak również masowego wewnętrznego rynku dla tych gier) i stał się narzędziem, które umożliwiło rewolucję polityczną. W jej wyniku do władzy doszli ludzie młodzi, tzw. pokolenie 386.

Ale z analogii między autostradami i dostępem szerokopasmowym można również wyciągnąć mniej budujące wnioski. Zwłaszcza w Polsce. Autostrad w naszym kraju nie ma nie tylko dlatego że nie umiemy ich budować, że jesteśmy skorumpowani itp. Największa bariera kryje się gdzie indziej: w braku popytu. Pierwszy wielki program budowy autostrad z lat 90. legł właśnie dlatego że członkowie konsorcjów z przerażeniem zdali sobie sprawę, że nigdy nie odzyskają zainwestowanych pieniędzy. Ludzie, owszem chętnie by jeździli, ale za darmo. Kiedy trzeba płacić, przemykają zatłoczonymi, bocznymi drogami.

Czy podobny scenariusz nie czeka polski broadband? Wszyscy mówią o dostępie, tylko czy będzie popyt na usługi? Zwłaszcza, gdy trzeba będzie zapłacić nie tylko za abonament, ale i za dystrybuowaną w sieci treść? Czy nie pozostaną przy starej, wypróbowanej i taniej telewizji, która sama szykuje się do cyfrowego skoku?


TOP 200