Bóle polskiej informatyki

Dziś o dwóch sprawach. Obok publikujemy list licealisty o ostatnim Softargu. Jeżeli młodzi ludzie dzielą się tak mało pochlebnymi opiniami, to rzeczywiście nie jest najlepiej. Targi w Polsce przeżywają wyraźny kryzys.

Dziś o dwóch sprawach. Obok publikujemy list licealisty o ostatnim Softargu. Jeżeli młodzi ludzie dzielą się tak mało pochlebnymi opiniami, to rzeczywiście nie jest najlepiej. Targi w Polsce przeżywają wyraźny kryzys.

Nie myślę w tym miejscu wyłącznie o katowickim Softargu. Dotyczy to targów w ogólności. Narzekają wystawcy i zwiedzający. Ci pierwsi na organizatorów, drudzy na wystawiających się. Widać nikt nie jest bez winy. Tymczasem wszystkim marzą się prawdziwie przebojowe targi. O takich pisze dziś Michał Szafrański. Na złożeniu tych dwóch przykładów po raz kolejny widzimy, że żyjemy w dwóch różnych światach. Na polskich targach - to ich podstawowa cecha - organizatorzy nie dbają o wystawców, a wystawcy o zwiedzających. Dziwię się, że firmy komputerowe, reprezentujące tak prężną i nowoczesną dziedzinę, godzą się na oferowane im przez organizatorów warunki. Być może właśnie dlatego, że same nie są zadowolone, swoje pretensje przerzucają na odwiedzających targi. Z tego też widać, od kogo należałoby rozpocząć naprawę polskich imprez targowych.

Sprawa druga, to nadzwyczaj spokojne zakończenie(?) współpracy Ministerstwa Finansów z firmą Bull. Przypuszczam, że będzie jeszcze o tym głośno, dlatego dziś tylko o jednym aspekcie sprawy. Otóż sądzę, że perypetie informatyzacji polskiego systemu podatkowego i ostatecznie - tak to trzeba nazwać - jego porażka, są przegraną polskiego środowiska informatycznego. W ciągu ostatnich lat wielokrotnie słyszałem od polskich informatyków, że system taki można by zbudować - jeśli nie taniej (choć i takie zapewnienia padały) - to na pewno szybciej. Żaden z tych pomysłów nie ujrzał światła dziennego, nad żadnym nie odbyła się poważna dyskusja. Dziś nie można niestety płakać i wołać, że przecież od dawna... Problem polega na tym, że organizacje reprezentujące środowisko polskich informatyków są słabe i obserwacje pokazują, że nikt się z ich opiniami nie liczy. Poltax jest przykładem skrajnym, ale znalazłoby się sporo spraw o mniejszej wadze, gdzie także nie liczono się z opiniami polskiego środowiska informatycznego.


TOP 200