Bohaterskie litery, czyli czterdzieści i cztery

Podróżowanie po świecie ma wiele zalet: ogląda się różne miejsca, poznaje nowych ludzi oraz nabiera dystansu do własnego kraju i panujących w nim obyczajów. Czasami wystarczy tylko wsiąść do samolotu byle jakiego i nawet nie ściskając w ręku kamyka zielonego można dowiedzieć się różnych ciekawych rzeczy. Na przykład ostatnio los przydzielił koło mnie miejsce młodemu człowiekowi, który czytał książkę od tyłu, to jest zaczynając od tylnej okładki i przewracając strony z lewa na prawo. Tak w każdym razie wydawało mi się do momentu, gdy podano śniadanie i okazało się, że odłożona przez sąsiada książka napisana jest alfabetem hebrajskim.

Podróżowanie po świecie ma wiele zalet: ogląda się różne miejsca, poznaje nowych ludzi oraz nabiera dystansu do własnego kraju i panujących w nim obyczajów. Czasami wystarczy tylko wsiąść do samolotu byle jakiego i nawet nie ściskając w ręku kamyka zielonego można dowiedzieć się różnych ciekawych rzeczy. Na przykład ostatnio los przydzielił koło mnie miejsce młodemu człowiekowi, który czytał książkę od tyłu, to jest zaczynając od tylnej okładki i przewracając strony z lewa na prawo. Tak w każdym razie wydawało mi się do momentu, gdy podano śniadanie i okazało się, że odłożona przez sąsiada książka napisana jest alfabetem hebrajskim.

Na skutek polskiej powikłanej historii przyzwyczailiśmy się, że istnieją inne alfabety niż łaciński. Ludzie z mego pokolenia byli nawet przymuszani do dziewięcioletniego (wliczając studia) zapoznawania się z cyrylicą, co jednak na ogół nie skutkowało dogłębną znajomością pięknego języka Puszkina i Dostojewskiego. Może dlatego, że ten ostatni niezbyt nas lubił? Z językiem hebrajskim sprawa jest prostsza: nikt już prawie w naszym kraju nie używa jednego z najstarszych alfabetów świata. Ostatnie badania pokazują, że w X wieku przed naszą erą w okolicach Jerozolimy wykuwano napisy literami, które mogą być uznane za pierwowzór dzisiejszych. W tym kontekście dziesięć wieków cyrylicy to prawie nic. Nawet skromny alfabet ormiańskihttp://www.nytimes.com/2005/12/13/nyregion/13ink.html może pochwalić się 1600-leciem. Nie wspominam naszego łacińskiego, bo solidne 27 wieków oraz pochodzenie od starszego alfabetu greckiego wstydu nie przynoszą. Wszyscy i tak ściągali od Sumerów, wspominanych już kiedyś na tych łamach.

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Ano dlatego, że wbrew czarnowidztwu kolegi Pilawskiegohttp://www.computerworld.pl/artykuly/50592.html , każdy Czytelnik CW, niezależnie od używanego systemu operacyjnego (Windows, Mac, Linux), może pisać w każdym z wymienionych wyżej alfabetów poprzez prosty przełącznik klawiatur, który od razu wybiera właściwy model skryptu, to znaczy kierunek pisania. Po hebrajsku jest zresztą łatwiej, bo w alfabecie nie stosuje się znaków samogłosek, pozostają więc ledwie 22 glify. Pierwsze dwa, czyli alef oraz bet dały nazwę innym zestawom liter (alef-bet, czyli przekręcone alfabet). Alef zero jest dobrze znany studentom informatyki jako oznaczenie mocy zbioru liczb naturalnych.

No właśnie, alfabet hebrajski ma jeszcze tę przyjemną własność, podobną nieco do łacińskiego, że pewne znaki mają w nim wartości liczbowe. Zapewne wielu Czytelników zastanawiało się w młodości, skąd w "Dziadach" pada znana fraza "A imię jego czterdzieści i cztery"? A to po prostu imię poety zapisane w alfabecie hebrajskim bez samogłosek i z prawa na lewo: Adam=דמ, gdzie ד Daled=4, zaś מ Mem=40. Mam nadzieję, że redakcja potrafi to wydrukować, skoro mnie bez specjalnych kłopotów udało się zapisać glify w programie MS Word pod Mac OS X. Swego czasu Julian Tuwim wywiódł w humoresce, że mickiewiczowski bohater to nikt inny tylko tenor Jan Kiepura. Zastosował w tym celu numerowanie liter alfabetu łacińskiego oraz proste operacje arytmetyczne.

Postanowiłem nie być gorszy i wyliczyłem za pomocą programu Excel, że numerując litery polskiego alfabetu od A=1 do Z=23 (opuszczam Q, V i X jako nieużywane we współczesnej polszczyźnie) otrzymuję równanie:

KUBA TATARKIEWICZ = 45 + INFORMATYK

Skoro więc mickiewiczowski bohater wart był 44, to łatwo widać, że Państwa autor jest równy jednemu bohaterskiemu informatykowi. CBDO.


TOP 200