Biuro w samochodzie

W systemach komputerowych mamy do czynienia z wielozadaniowością, ludzie mają jednak problem z podzielnością uwagi, a przedziały czasu przydzielane na wykonanie zadania są zbyt długie w stosunku do wymaganego czasu reakcji na zdarzenia drogowe.

Wydaje się, że pojęcie mobilności przybrało ostatnio szerszy wymiar. Otóż nie chodzi już o to, aby gdzie tylko się przemieścimy mieć dostęp do tych samych technologii, które mamy na biurku, ale aby w trakcie przemieszczania się także mieć do tego dostęp.

Dlatego nowe modele samochodów, zwłaszcza te z wyższej półki, wyposaża się w to i owo, z telewizją w panelu kierowcy włącznie. Systemy głośnomówiące nie są już niczym zaskakującym i od lat powinny na dobre zadomowić się w naszych pojazdach. Wydaje się jednak, że nie jest aż tak dobrze. Obserwując zachowania kierowców, mniemam, że nie do końca to wszystko idzie we właściwą stronę. Nagminnie obserwowane zjawisko trzymania komórki przy uchu podczas prowadzenia auta to chleb powszedni naszych mistrzów kierownicy, zwłaszcza przedstawicieli handlowych czy drobnych biznesmenów. Do rzadkości nie należy też pisanie w tym czasie SMS-ów czy zabawy na portalach społecznościowych.

Zobacz również:

Niewątpliwie wpływa to na styl jazdy i bezpieczeństwo. Takiego delikwenta łatwo wyłapać, gdyż prowadzi nieporadnie, często zbaczając ze swego pasa ruchu czy wykonując dziwne manewry. Prawdopodobnie nie jest pijany, chociaż może być różnie. Nie bez kozery byłoby wyposażenie tych samochodów w asystenta zmiany pasa ruchu i wspomaganie awaryjnego hamowania. Na razie jednak nie ma na co liczyć, bo samochody nie tej klasy. Ale żeby nie mieć zestawu głośnomówiącego, to aż wierzyć się nie chce. Jeśli nawet „limuzyna” nie ma tego na wyposażeniu, to przecież można dokupić niezależnie. A występują w handlu w różnych opcjach. Być może dla niektórych sparowanie urządzeń bluetooth jest zadaniem zbyt karkołomnym.

W każdym razie, idąc z duchem czasu, musimy być coraz bardziej mobilni, chociaż najczęściej występuje to w siermiężnym wydaniu, czyli na siedzeniu pasażera znajdują się rozłożone faktury czy inne materiały promocyjne, które przeglądamy prawą ręką i prawym okiem, a przy lewym uchu komórka. Co z tego, że lewe oko wolne od zadań, skoro mózg zajęty prowadzeniem sprawy z klientem czy centralą nie nadąża za wszystkimi zdarzeniami. W systemach komputerowych mamy do czynienia z wielozadaniowością, co sprawdza się w zależności od wydajności rozwiązania. Ludzie mają jednak problem z podzielnością uwagi, a przedziały czasu przydzielane na wykonanie porcji zadania są zbyt długie w stosunku do wymaganego czasu reakcji na zdarzenia drogowe.

Aż prosi się, aby autonomiczne samochody wreszcie weszły do powszechnego użytku. Mógłby wtedy jeden z drugim prowadzić swe biuro bez przerwy i bez zagrożenia dla innych. Do tego można jeszcze dodać wirtualnych asystentów, którzy załatwiają sprawę za człowieka. No i mamy wolne, a podróż samochodem traktujemy jako relaksującą wycieczkę. Piękne czasy kiedyś nadejdą.