Billing po przejściach

Większość działających w Polsce systemów billingowych będzie wkrótce wymagać wymiany na systemy nowej generacji. Operatorzy, nauczeni doświadczeniami ostatnich lat, będą przede wszystkim zwracać uwagę na elastyczność rozwiązań. Na rynku znajdzie się miejsce zarówno dla rozwiązań dużych, jak i małych, wyspecjalizowanych w obsłudze specyficznych usług.

Większość działających w Polsce systemów billingowych będzie wkrótce wymagać wymiany na systemy nowej generacji. Operatorzy, nauczeni doświadczeniami ostatnich lat, będą przede wszystkim zwracać uwagę na elastyczność rozwiązań. Na rynku znajdzie się miejsce zarówno dla rozwiązań dużych, jak i małych, wyspecjalizowanych w obsłudze specyficznych usług.

Schemat nowoczesnego systemu bilingowego

Schemat nowoczesnego systemu bilingowego

Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że chłonność rynku telekomunikacyjnego nie ma granic. Dziś wiadomo już, że było to złudzenie. Mimo znacząco niższych niż na Zachodzie wskaźników telefonizacji, krzywa sprzedaży niechętnie pnie się w górę. Co więcej, krajowy monopolista - TP SA - po raz pierwszy w swej historii zanotował niedawno spadek liczby klientów. Pozostali operatorzy telefonii stacjonarnej, choć mają coraz więcej klientów, borykają się z kłopotami finansowymi. Coraz mniej powodów do zadowolenia mają także operatorzy telefonii komórkowej, tempo wzrostu liczby abonentów nie jest już bowiem tak dynamiczne jak w ostatnich latach.

Pozyskiwanie nowych klientów jest coraz trudniejsze, dlatego operatorzy poszukują nowych sposobów na zwiększenie przychodów przy istniejącej już bazie klientów. Pierwszym krokiem w tym kierunku jest dokładniejsza niż dotychczas segmentacja rynku - zarówno w obszarze klientów biznesowych, jak i indywidualnych. Służy temu także coraz szersza oferta usług dodatkowych, oferowanych przez operatora, np. szybka transmisja danych czy Voice over IP, jak również świadczonych przez współpracujące z nimi wyspecjalizowane firmy.

Biznes operatorski staje się coraz bardziej skomplikowany i niejednorodny, a w konsek-wencji coraz trudniejszy w zarządzaniu. Na ewentualne problemy braku umiejętności organizacyjnych operatorów nakłada się też brak elastycznych narzędzi informatycznych, m.in. systemów billingowych, zdolnych do wspomagania szybko zmieniającego się biznesu. Obecnie wykorzystywane przez większość polskich operatorów systemy billingowe powstały w pierwszej połowie lat 90. Ani ich producenci, ani też operatorzy nie przewidzieli kierunków i skali zmian, jakie zaszły na rynku telekomunikacyjnym w kilku następnych latach.

Bardzo kłopotliwe IP

Źródłem poważnych problemów związanych z billingiem okazały się dla operatorów usługi telefoniczne oparte na protokole IP, a dokładniej liczne różnice w pozyskiwaniu i obsłudze danych billingowych IP w porównaniu ze standaryzowanym od wielu lat sposobem obsługi danych klasycznej telefonii głosowej.

Kłopoty pojawiają się już na etapie analizy ruchu. Przykładowo, konieczne jest przyjęcie metody odfiltrowywania ruchu VoIP spośród innych transmisji IP realizowanych przez ten sam router. Można to przeprowadzić na trzy sposoby: dynamicznie (poprzez filtrowanie pakietów lub przypisanie usług określonym portom) albo w trybie offline (przez przeniesienie danych do zewnętrznego systemu analitycznego).

W tradycyjnej telefonii dla każdego połączenia jest tworzony jeden rekord billingowy (wyjątkiem są długie połączenia, dla których centrale tworzą rekordy częściowe, scalane później na etapie mediacji). Ruchu IP nie da się mierzyć w ten sam sposób, ponieważ nie jest to łączność komutowana, lecz pakietowa. Rekordy billingowe nie są więc generowane dla połączenia, lecz np. sesji, których w określonym czasie może być dowolna liczba.

Zarówno w telefonii głosowej, jak i w ruchu IP mierzona jest długość połączenia, różnica dotyczy jednak dokładności pomiaru. Telefonia głosowa posługuje się odmierzanymi rytmicznie "impulsami", a w najlepszym razie czas połączenia jest rejestrowany z dokładnością do 1 s. Ruch IP można natomiast kwantyfikować z dokładnością do 1 ms. "Tak dokładne mierzenie czasu nie ma znaczenia z punktu widzenia klienta końcowego - tu stosowane jest zaokrąglenie do 1 s. Jednak w rozliczeniach międzyoperatorskich wysoka dokładność to praktyka normalna" - mówi Maciej Plebański, prezes Intelix sp. z o.o. z Katowic, specjalizującej się w systemach billingowych dla usług Voice over IP.