Biedermann i my

Wszystkie telefony komórkowe podłączane do sieci w niektórych krajach Zatoki Perskiej muszą przejść specjalne "przygotowanie".

Polega ono, między innymi, na doinstalowaniu oprogramowania, które filtruje wybrane treści, np. zawartość tylko dla dorosłych, portale gejowskie, krytykę rządów w krajach arabskich, strony z Izraela itd. Nie pozwala na dostęp do adresów numerycznych, sieci P2P oraz anonimowych proxy. Dodatkowo, oprogramowanie pozwala w dowolnym momencie przechwycić treść rozmowy bez wiedzy uczestnika, włączyć podsłuch, przechwycić zawartość tweetów wysyłanych z telefonu, a także zdalnie wyłączyć urządzenie.

Oprogramowanie i technologie, które pozwalają na to wszystko, zostały w zdecydowanej większości dostarczone przez zachodnioeuropejskie i amerykańskie firmy. Większość z nich, dodajmy, z oburzeniem odżegnuje się od praktyk stosowanych przez reżimy w celu inwigilacji swoich obywateli twierdząc, że absolutnie nie zgadzały się na to w kontraktach. Firma Nokia Siemens Networks pisze: We […] condemn any abuse of communication technologies [… and] strongly believe that mobile networks […] promote transparency and empower citizens. Nie wiadomo, czy śmiać się z ich naiwności, czy płakać z powodu otwartego cynizmu.

Bardzo pouczająca jest historia Google, które zdecydowało się na awanturę z chińskim rządem i zaprzestanie cenzurowania internetu. Firma uzyskała wsparcie słowne od samej sekretarz Clinton i... nikogo, kto podążyłby tą samą drogą. Korporacje nie lubią złego publicity, ale jeszcze bardziej nie lubią złych wyników kwartalnych. Akcjonariusze oczekują dywidendy, nie praw człowieka.

Polecam sztukę Maxa Frischa "Biedermann i podpalacze". Opisuje ona, jak tzw. przyzwoity obywatel i jego żona, w imię świętego spokoju, goszczą podpalaczy, pomagają im zgromadzić materiały łatwopalne, a potem asystują przy odmierzaniu lontu i wreszcie podają zapałkę. Napisana została tuż po wojnie, jako krytyka konserwatywnych mieszczan i ich dwuznacznego stosunku wobec nazizmu. Ale dziś, w technologicznym Świecie 2.0, odzyskuje dawną świeżość i nowy sens. I to my, inżynierowie i menedżerowie, stajemy się jej nieoczekiwanymi adresatami.

Czas się obudzić, koleżanki i koledzy informatycy. Tworząc nowe technologie oraz rozwiązania biznesowe na ich bazie nie możemy abstrahować od celu, do którego one posłużą. Szczycimy się swoją szczególną pozycją w społeczeństwie z powodu posiadanej wiedzy i wpływu na rzeczywistość. Myślę, że powinniśmy przyjąć przynajmniej część odpowiedzialności za kierunek, w którym zmiany technologiczne to społeczeństwo prowadzą.