Batonik wygrywa zawsze

Premiera długo oczekiwanego tableta iPad firm Apple wywołała lawinę komentarzy w portalach technologicznych, działach internetowych gazet i na prominentnych blogach zajmujących się nowymi gadżetami.

Ich ton jest dość zgodny: komentatorzy cmokając z niesmakiem wyliczają kolejne słabości produktu i podają dziesięć powodów, dla którego oni sami go nie kupią, co w rzekomo oczywisty sposób ma dowodzić, że wszyscy inni też nie.

Pan Bóg poskąpił mi wielu talentów, ale w zamian obdarzył mnie dobrą pamięcią. Doskonale pamiętam, co ci sami komentatorzy oraz ich portale pisały po premierze iPhone’a. Ten produkt też miał być spektakularną klapą, bo nie miał łączności 3G, możliwości wymiany baterii i paru innych cech, które wydawały się być w owym czasie szalenie istotne. Minęło kilka lat, uważany jest za produkt dekady i przy każdym nowym telefonie słyszymy dramatyczne pytanie: "czy wreszcie ten pokona iPhone’a?"

Dochodzę do wniosku, że na naszych oczach zmieniło się postrzeganie produktów informatycznych. Technologia - czynnik dotąd przesądzający o decyzjach konsumentów -przestała być tak bardzo ważna. Jednocześnie, gadżety generalnie staniały i różnica 30% w cenie, odnoszona niegdyś do tysięcy dolarów, dzisiaj odnoszona jest do kilkuset (jeśli nie kilkudziesięciu) i nie ma tak wielkiego znaczenia. Patenty nie stanowią realnej przeszkody w budowaniu podobnych rozwiązań, bo opatentować można produkt, a nie pomysł, zaś ewentualne spory trwają latami, a ich wynik jest niepewny.

Słowem, technologia stała się niskocennym commodity. Konsumenci w coraz większym zakresie podejmują decyzje na bazie czynników typowych dla rynku konsumenckiego, czyli siły marki, intensywności reklamy, dostępności oraz zwykłej mody. Informatyka "znormalniała" także w tym sensie, że zaczyna coraz bardziej przypominać ubrania, proszki do prania, batoniki czy muzykę popularną. Ten fakt najwyraźniej przeoczyli czołowi komentatorzy z rubryk technologicznych, którzy ciągle oceniają produkty przez pryzmat parametrów technicznych i zastosowanych nowinek.

iPad wygra, pozostawiając w tyle wszystkie bardziej zaawansowane, bogatsze funkcjonalnie albo tańsze tablety. Tak jak zawsze wygrywają batoniki i chipsy. Nie dlatego, że są najsmaczniejsze, a dlatego, że są od początku do końca zaprogramowane na rynkowy sukces.

Steve Jobs bardzo starannie odrobił lekcję domową, jaką dała mu platforma NeXT: produkt, który wzbudził zachwyt fachowców i pozostał nieomal niezauważony przez konsumentów. Nam zaś pozostaje teraz dobrze zastanowić się, co ta zmiana w postrzeganiu informatyki i produktów informatycznych niesie oraz w jaki sposób wpłynie na nasze firmy oraz nas samych na przestrzeni najbliższych lat.