Bankomat, czyli temat ogórkowy

Szefowie zarządzili wakacje i udali się na wypoczynek. Jako dobrzy szefowie zadbali wcześniej o rozdystrybuowanie pracy. Naczelny wyznaczył daty dostarczenia tekstów i też wyjechał na zasłużony urlop. A ty człowieku znoś te upały i szukaj tematu. Jak tu znaleźć temat, kiedy wakacje w pełni, żar leje się z nieba i lenistwo człeka ogarnia. Żaden pomysł nie pcha się do głowy.

Szefowie zarządzili wakacje i udali się na wypoczynek. Jako dobrzy szefowie zadbali wcześniej o rozdystrybuowanie pracy. Naczelny wyznaczył daty dostarczenia tekstów i też wyjechał na zasłużony urlop. A ty człowieku znoś te upały i szukaj tematu. Jak tu znaleźć temat, kiedy wakacje w pełni, żar leje się z nieba i lenistwo człeka ogarnia. Żaden pomysł nie pcha się do głowy.

Chyba najlepiej będzie poeksploatować ubiegłoroczny pomysł. Idę zatem do bankomatu, gdzie przeprowadzę field research. Przyjąłem hipotezę badawczą: bankomat będzie nieczynny. Przychodzę do bankomatu i stwierdzam, że jest czynny, co mnie zdenerwowało. Byłem pewien, że będzie nieczynny i iż będę miał temat. Poszedłem szukać innego tematu. Nawet nie pobrałem żadnych pieniędzy, gdyż nie po to przyszedłem.

Nigdzie nie było za grosz czegoś, co nadawałoby się na temat. W końcu uznałem, że żadnego tematu w taki upał znaleźć nie można. Wieczorem zapragnąłem gotówki, więc spokojnie wybrałem się do bankomatu, gdzie czekała mnie niespodzianka. Był już nieczynny. Powinienem był wiedzieć, gdyż zgodnie z dotychczasowymi (niesystematycznymi) obserwacjami bankomat raz jest czynny, a dwa razy nie. Nawet DOS-a nie załadował jak przed rokiem. Pojawiła się na nim kartka z numerami telefonów serwisu. Na tej podstawie wnioskuję, że następuje szybka poprawa sytuacji na odcinku banków. Nareszcie udało mi się napisać coś pozytywnego. Czytelników zaniepokojonych moimi pochopnymi, pozytywnymi ocenami informuję, że oto bank dodatkowo ubezpieczył mnie od wypadku.

Smakowitym ogórkiem jest TP SA. Na odcinku telefonów bez zmian - TP SA kontynuuje praktyki monopolistyczne. Urząd Antymonopolowy udzielił więc jej upomnienia za zaniżanie cen połączeń lokalnych i uzupełnianie strat na połączeniach długodystansowych. Trudno to zrozumieć. Rozmowy lokalne w licznych rejonach świata są bezpłatne, gdyż koszt ich rejestracji jest wyższy niż wpływy. Zawyżanie cen przez TP SA trwa od zawsze, o czym wysoki Urząd dobrze wie i niech nie udaje, że nie wie o co chodzi. Teraz Urząd zaleca kombinacje z cenami, czego żądają lokalni operatorzy. TP SA tymczasem już ma gotowy argument. Od września planuje obniżenie opłat za rozmowy międzymiastowe o 15%. Czy zatem Urząd nakaże TP SA zwiększyć cenę rozmów lokalnych? A może zaleci inną prowizorkę?

Banku nie będę zmieniać, gdyż muszę zapewnić porównywalność danych empirycznych do moich badań nad bankomatem. Tak naprawdę, bank uczy się i staje się coraz bardziej profesjonalny. Musi jeszcze dostrzec i zacząć wykorzystywać możliwości techniki informacyjnej do wykonywania ofensywnej strategii rynkowej. A jak bank będzie się uczył w nieskończoność, to pójdę do innego, który potrafi profesjonalnie pomagać klientowi w gospodarowaniu jego pieniędzmi.

Nie zmienię też firmy telekomunikacyjnej, bo nie ma takiej możliwości. Obawiam się, że może to potrwać dłużej. Na razie Ministerstwo Łączności przygotowuje ustawę, która wprowadzi prawo obywatela do telefonu. A może poprawkę do konstytucji? A jak pójdą dalej i wprowadzą obowiązek? Projekt ustawy przewiduje, że operator, który do roku nie zainstaluje telefonu, zapłaci karę w wysokości 40 zł za każdy miesiąc zwłoki. Karę weźmie budżet i dopłaci deficytowemu operatorowi. Ten nie będzie wtedy zakładał telefonów, bo nie dość, że się nie napracuje, to otrzyma z budżetu dotację na pokrycie strat nadzwyczajnych. Niektórzy mówią, że wszystkie te problemy może rozwiązać wolny rynek. Ale co z ministrami, wiceministrami, dyrektorami, naczelnikami, radcami i kierownikami w ministerstwach?