Bank informacji towarzyskich

Gdy otrzymałem (i przyjąłem) od redakcji "Computerworld" propozycję stałego zagoszczenia w zmieniającym ewolucyjnie swoją formułę najpoczytniejszym tygodniku komputerowym w Polsce, zacząłem zastanawiać się nad tematami moich felietonów. Piszę o "najpoczytniejszym tygodniku" - bo moi przyjaciele z Lupusa doskonale się orientują, że jest tylko jeden tygodnik komputerowy, a na ich przyjaźni mi zależy. Po kilkunastu minutach myślenia stwierdziłem, że tematów na felietony mi nie zabraknie. Najbliższym (emocjonalnie i terytorialnie) jest sama redakcja"Computerworld". Wszyscy redaktorzy razem wzięci i każdy z osobna mogliby być niezłymi tematami felietonów. Biorąc pod uwagę ponadto, że na Tytoniowej 20 ogniskuje się wiele wydarzeń (a raczej informacji o tych wydarzeniach) z rynku komputerowego, miejsce to wydaje się być dobrym zwierciadłem dla odbitego światła będącego treścią mojego pisania.

Gdy otrzymałem (i przyjąłem) od redakcji "Computerworld" propozycję stałego zagoszczenia w zmieniającym ewolucyjnie swoją formułę najpoczytniejszym tygodniku komputerowym w Polsce, zacząłem zastanawiać się nad tematami moich felietonów. Piszę o "najpoczytniejszym tygodniku" - bo moi przyjaciele z Lupusa doskonale się orientują, że jest tylko jeden tygodnik komputerowy, a na ich przyjaźni mi zależy. Po kilkunastu minutach myślenia stwierdziłem, że tematów na felietony mi nie zabraknie. Najbliższym (emocjonalnie i terytorialnie) jest sama redakcja"Computerworld". Wszyscy redaktorzy razem wzięci i każdy z osobna mogliby być niezłymi tematami felietonów. Biorąc pod uwagę ponadto, że na Tytoniowej 20 ogniskuje się wiele wydarzeń (a raczej informacji o tych wydarzeniach) z rynku komputerowego, miejsce to wydaje się być dobrym zwierciadłem dla odbitego światła będącego treścią mojego pisania.

Jeśli analogie optyczne rozwinąć dalej to często obserwuję, że informacje spływające do redakcji ogniskują się gdzieś poza terminem zamknięcia kolejnego numeru i dzięki temu dwutygodnik PC Kurier szybciej je drukuje niż "najpoczytniejszy tygodnik". Natomiast bardzo lubię czytać informacje o odbytych konferencjach prasowych. Często mniej interesuje mnie ich merytoryczna treść, ale zawsze, gdzie się odbyła (trudno w Warszawie o nowy pomysł), kto był z Ważnych Redaktorów (te zmiany kadrowe), co pito i jedzono (zawodowa ciekawość i łakomstwo). Uprzejmie proszę wszystkich Redaktorów o podawanie tych jakże istotnych informacji w swoich relacjach. Sądzę, że w wielu artykułach będzie to istotny i może jedyny element o humanistycznej treści. Rozmawiając z zastępcą naczelnego o tych felietonach dowiedziałem się, że na dole niniejszej strony będzie zdanie, że Redakcja niekoniecznie zgadza się (nie zgadza się?) z poglądami i opiniami autorów. Teoretycznie może to świadczyć, że Redakcja ma swoje własne poglądy, z którymi się na domiar zgadza. Pomimo bliskości (terytorialnej) jest to dla mnie tajemnicą dotąd nie zgłębioną bo rozmaitość zdań na jednej tylko pierwszej stronie "Computerworld" nr 29 z 8 sierpnia jest większa niż zmienność nastrojów u aktualnej Miss Polonia Oli Spieczyńskiej w ciągu całego tygodnia. Olo z "Computerworld" kasandrycznie zwiastuje kryzys przemysłu komputerowego w Europie, co ilustruje tabelą podającą wzrost obrotów na poziomie 12,44% (komputery PC). Daj Boże zdrowie, żebyśmy zawsze osiągnęli taki kryzys. Na szczęście nie jesteśmy jeszcze w Europie i mamy w Polsce optymistyczne firmy. Ich optymizm, a raczej osiągnięty poziom technologii pozwala organizować konferencje prasowe 19 dni przed ukazaniem się gazety. Szkoda, że w artykule brakuje informacji ile kosztowało skonstruowanie tego wehikułu czasu, i jak to wpłynie na notowania giełdowe oraz jakie było menu - nie na ekranach, ale na stołach, bo mówi się, że kuchnia w Foksal jest coraz gorsza.

Microsoft też ma szczęście, gdyż jako amerykańska firma nie jest dotknięty europejskim kryzysem. Może dlatego, że IV kw. skończył się 30 czerwca, co Microsoft zawdzięcza chyba dwukrotnej kompresji dni kalendarza osiągniętych dzięki programowi ukradzionemu Stac Electronics. Gdybym natomiast był doradcą Bulla lub Ministerstwa Finansów to już rok temu wymyśliłbym nazwę Mikropoltax zamiast Poltaxu i nie byłoby tyle afer. Jedyną chyba rzeczywistą oznaką kryzysu na tej stronie "Computerworld" jest czarny nekrolog "TOP 200-bis". Dobór koloru i formy pozostawiam bez komentarza.

Myślę, że równie wdzięcznymi tematami są inne gazety; obiecująco wygląda działalność stowarzyszeń i izb branżowych; interesująco - pełnomocnika premiera i dyrektorów biur ds. informatyki; wprost rewelacyjnie - planowany kongres informatyków (i informatyczek?) polskich; chyba ciekawa jesień i zima wystawowa i mam nadzieję, że smacznie - niezliczona ilość bankietów. Na powyższe spoglądam oczywiście z mojego, utylitarnego interesu jako autor i Wasz felietonista.


TOP 200