Amatorszczyzna

Kilka ostatnio wprowadza.nych zamierzeń (projektów1 budzi już nie wątpli.wości, a zgrozę. Mowa .o kompleksowych przedsię.wzięciach organizacyjnych, .których składnikiem zwykle są projekty informatyczne. Weźmy wszystkie po kolei reformy: administracji, ubezpieczeń emerytalnych, ochrony zdrowia, edukacji, a także wprowadzania postanowień konkordatu czy kredytów dla studentów.

Kilka ostatnio wprowadza.nych zamierzeń (projektów<sup>1</sup> budzi już nie wątpli.wości, a zgrozę. Mowa .o kompleksowych przedsię.wzięciach organizacyjnych, .których składnikiem zwykle są projekty informatyczne. Weźmy wszystkie po kolei reformy: administracji, ubezpieczeń emerytalnych, ochrony zdrowia, edukacji, a także wprowadzania postanowień konkordatu czy kredytów dla studentów.

Małżeństwa konkordatowe można było teoretycznie zawierać od 15 listopada. Parafie otrzymały instrukcję i wzory dokumentów dzień wcześniej. Banki nie przyjmowały dokumentów od studentów i stosowały procedury kredytowe zupełnie nie przystające do istoty tych kredytów. Administracja lokalna jest zupełnie w proszku i to nawet w sferze pomysłów na 40 dni przed dniem "0".

Niektóre fundusze emerytalne wciąż stoją w kolejkach i czekają na państwowe licencje. Z początkiem roku okaże się, że obywatele są całkowicie nie przygotowani, a zakłady pracy wciąż nie wiedzą, jak opracowywać listy płac w grudniu. Składkę będą płacić ZUS-owi, a ten informuje, że przekaże ją pod koniec roku 1999 (?) funduszowi wskazanemu przez ubezpieczonego. Lekarze oprotestowali niektóre postanowienia ustawy o kasach chorych, a premier musiał poprawić zasady rozliczeń między kasami chorych (27.10). Wspomaganie komputerowe jeszcze w fazie przedwstępnej. Wszystkie wymienione zamierzenia są to prawie nie przygotowane gigaprojekty, których szanse powodzenia są bliskie zeru. Dla niektórych z nich nawet nie określono krytycznych czynników powodzenia, a "ryzyka nie ma". "Zarządzają" nimi urzędnicy bez żadnego doświadczenia w sterowaniu projektami, zwykle nie rozumiejący tego sformułowania.

Z końcem roku firmy i instytucje dostaną tony instrukcji, a na początku nowego pracownicy pojadą w delegacje, a następnie rozpoczną się uzupełnienia, korekty i zmiany. Zawsze tak było. Za nieboszczki (?) komuny w nocy obradowało plenum, o świcie rząd, od południa "zakłady pracy naliczały" podwyżki płac, a od wieczora cen. Niekompetencja chyba nie była wyłącznie cechą realnego socjalizmu. Albo on wciąż trwa, albo nadal sądzimy, że do sukcesu wystarczają postawy, umiejętności, wiedza i ówczesna jakość pracy.

Komuś, kto uczy zastosowań informatyki i praktykuje, trudno pogodzić się z niefrasobliwością wielu użytkowników i wykonawców. Użytkownicy dysponują kasą, ale zwykle nie mają żadnego pomysłu. Zlecają informatykom "komputeryzację", naprawdę oczekując rozwiązania problemów zarządzania. To tak jak gdyby ktoś potrzebujący pieniędzy kupił sobie porsche. Użytkownik zamawia "komputeryzację", udostępnia zwykle niekompletny pakiet ustaw, rozporządzeń, instrukcji i schemat struktury organizacyjnej, a informatycy zbierają dokumenty, które nie pozwalały dotychczas sprawnie funkcjonować. Gdy im się wydaje, że wiedzą, o co tam chodzi, dokładają serwery, pecety, okablowanie i "zakodowane algorytmy". No i biorą kasę.

Ustawa, zarządzenia i instrukcje oraz tzw. schemat organizacyjny to nie jest wystarczająca podstawa projektowania i implementacji systemu informacyjnego. To za mało, nawet gdy skala projektu jest ograniczona. Każdym zamierzeniem trzeba też sterować. Tymczasem szef projektu (ca 2 mln) nie rozumie pytania o sterowanie nim<sup>2</sup>. Na pytanie pomocnicze odpowiada, że "tak złożonego zamierzenia nie da się zaplanować" i że "trudno przydzielić odpowiedzialność, bo nie wiadomo, kto w projekcie zostanie za pół roku".

Tak, to jest trudne. Łatwe jest tylko byle jakie, niekompetentne wydawanie pieniądza podatnika i kasowanie kroci za byle co. A może wygodniej jest ryzykować, gdy nikt nie pilnuje naszych pieniędzy?

<hr size=1 noshade>1. Projekt to zespół działań, jakie trzeba wykonać w logicznej kolejności, by osiągnąć ustalone wcześniej cele wskazane przez użytkownika (Burke, R., Project Management, Wiley & Sons).

2. W szkole tego nie poznał, gdyż tylko nieliczne taki przedmiot oferują.


TOP 200