A gdzie system ubezpieczeń?

Coraz głośniej o nowym, wielkim zamierzeniu informatycznym - informatyzacji ZUS. Emeryci i renciści są niezadowoleni ze świadczeń, pracodawcy i pracownicy z obciążeń. Jedyni dotychczas zadowoleni z systemu ubezpieczeń to urzędnicy molocha. Pora więc dodać informatyków. Skomputeryzuje się więc mamuta, a nie procesy będące istotą jego funkcjonowania. Nie mamy systemu ubezpieczeniowego , ale szybko i nowocześnie skomputeryzujemy go, stosując architekturę klient/ serwer, relacyjne bazy danych w środowisku unixowym itd.

Coraz głośniej o nowym, wielkim zamierzeniu informatycznym - informatyzacji ZUS. Emeryci i renciści są niezadowoleni ze świadczeń, pracodawcy i pracownicy z obciążeń. Jedyni dotychczas zadowoleni z systemu ubezpieczeń to urzędnicy molocha. Pora więc dodać informatyków. Skomputeryzuje się więc mamuta, a nie procesy będące istotą jego funkcjonowania. Nie mamy systemu ubezpieczeniowego , ale szybko i nowocześnie skomputeryzujemy go, stosując architekturę klient/ serwer, relacyjne bazy danych w środowisku unixowym itd.

Mamy za sobą doświadczenia Poltaxu i można byłoby oczekiwać, że ta nauka nie poszła w las. Nic bardziej błędnego. Instytucja państwowa, która ma zapewnione wpływy, może popełniać błędy podstawowe i nikt tym się nie przejmie. Zechce się komputeryzować, proszę bardzo. Ile to będzie kosztowało? 700 mln zł? Nie ma sprawy. Pamiętajmy, że w tej fazie oszacowania są obciążone błędem 50%, czyli zamierzenie będzie trwało 2,5 roku do 7,5 roku, a jego koszt wyniesie od 350 do 1050 mln. Czy ryzyko zamierzenia jest umiarkowane, wielkie czy niedopuszczalne?

Kiedy tworzono Poltax, miałem okazję rozmawiać na temat tego projektu z asystentką komisarza IRS (Internal Revenue Service) do spraw kontaktów międzynarodowych. Na początku lat 90. doradzała ona władzom i specjalistom projektującym nowy system podatkowy w Polsce. Dziwiło ją, że „komputeryzujemy” system podatkowy, czyli coś, co jeszcze nie istnieje. W Wielkiej Brytanii system podatkowy krystalizował się przez lat 15, zanim Bull (tak, ten sam) przystąpił do projektowania i implementacji jego wspomagania. Warto sobie odpowiedzieć, co tworzy system podatkowy, skoro stwierdzono, że takiego nie ma. Moja rozmówczyni z IRS uważała, że system tworzą przede wszystkim ludzie: ich świadomość, postawy i umiejętności, a w dalszej kolejności okrzepłe w stosowaniu podstawy prawne (nie zmieniane corocznie), rozwiązania organizacyjne i zasoby. Jej zdaniem, priorytetami dla nas powinny być kolejno: (1) poziom etyczny pracowników urzędów skarbowych, (2) ich fachowość, (3) system kontroli deklaracji (najpierw sprawdza się wszystkie deklaracje pracowników służb skarbowych, a następnie pozostałe zgodnie z procedurami i losowo) oraz (4) ustabilizowanie systemu podatkowego. Komputery w ogóle nie były ważne, tym bardziej że jeszcze nie było czego wspomagać.

W przypadku ZUS sytuacja wydaje się powtarzać. Jeśli nie ma rozwiązań nowego systemu ubezpieczeń, informatyzacja będzie ogromnym eksperymentem. Rozwiązania oprze się na domniemaniach i założeniach, a po wprowadzeniu nowych rozwiązań wraz z uszczegóławianiem regulacji prawnych będzie się wszystko zmieniało. Tych kosztów z pewnością nie uwzględniono w planach będących podstawą kontraktu. Swoją drogą ciekawe, czy przeprowadzono studium wykonalności czy też wystarczyło studium wyglądalności. Wreszcie ciekawi mnie, ze względu na moje zainteresowania, jak szacowano ryzyko zamierzenia i kto zdecydował, że można je podjąć. I ostatnia wątpliwość: czy ZUS pamięta poprzednią wpadkę przy okazji „komputeryzacji” w latach 80?


TOP 200