3maj się

Na równe nogi stawiają mnie otrzymywane e-maile ze Stanów. Wiadomo, zagranica i już sam fakt, że do człowieka pisują zza oceanu pozwala poczuć się obywatelem światowym. W zakłopotanie wprawiają mnie czasami fonetyczne skróty w stylu ''r u busy?'', chociaż ten przytoczony jest dla mnie jak najbardziej zrozumiały. Nad odszyfrowaniem innego, którego nie potrafię w tej chwili przytoczyć, spędziłem kilka ładnych chwil, zanim połapałem się o co chodzi - całe długie zdanie było zapisane jakimś szyfrogramem. I po to uczyłem się angielskiego, aby dowiadywać się teraz, że w zasadzie to, co moi nauczyciele uznawali za niepoprawne, jednak jest używane. Na szczęście nie przez wszystkich, bo jak mi wytłumaczono u źródła: ''u kno u only use slang wn tlkng 2 frnds, u jst skp the vowels mostly''.

Na równe nogi stawiają mnie otrzymywane e-maile ze Stanów. Wiadomo, zagranica i już sam fakt, że do człowieka pisują zza oceanu pozwala poczuć się obywatelem światowym. W zakłopotanie wprawiają mnie czasami fonetyczne skróty w stylu ''r u busy?'', chociaż ten przytoczony jest dla mnie jak najbardziej zrozumiały. Nad odszyfrowaniem innego, którego nie potrafię w tej chwili przytoczyć, spędziłem kilka ładnych chwil, zanim połapałem się o co chodzi - całe długie zdanie było zapisane jakimś szyfrogramem. I po to uczyłem się angielskiego, aby dowiadywać się teraz, że w zasadzie to, co moi nauczyciele uznawali za niepoprawne, jednak jest używane. Na szczęście nie przez wszystkich, bo jak mi wytłumaczono u źródła: ''u kno u only use slang wn tlkng 2 frnds, u jst skp the vowels mostly''.

Z wieloma nieporozumieniami wynikającymi z używania skrótów mamy do czynienia czasami także na naszym rodzimym gruncie, dla zilustrowania czego podam pierwszy z brzegu przykład dotyczący nazwy firmy 3Com. Otóż osoba odpowiedzialna w pewnym przedsiębiorstwie za akceptację finansową zamówień sprzętowych otrzymała od pracowników informatyki specyfikację aktywnych urządzeń sieci, w tym między innymi na jakieś przełączniki (po naszemu switche) firmy 3Com. W zamówieniu, jak zwykle bywa, przyjęło się wyszczególniać producenta, typ urządzenia oraz ilość. No i udowodnij teraz decydentowi, że firma nazywa się 3Com, a nie Com, a ty chcesz kupić jeden przełącznik, a nie trzy. Musisz chodzić, tłumaczyć, a i tak patrzą na ciebie podejrzanie, jakbyś chciał ich wykiwać. Po 3kroć łatwiej udowodnić, że nie jest się wielbłądem.

Nić porozumienia między służbami informatycznymi a resztą personelu, zwłaszcza tej jego części dysponującej władzą i wsadem finansowym, jest cieniutka i wrażliwa niczym pajęczyna i tak też jak owa pajęczyna musi być misternie i żmudnie budowana, przypominając swoją zawikłaną strukturą o historycznie trudnych chwilach, jak również o tym, że nic nie jest w życiu proste ani tym bardziej prostolinijne. Aby nie zniszczyć tych wątłych jakże więzi, trzeba je starannie pielęgnować i ze wszech miar się starać, aby żadne niefortunnie użyte sformułowanie nie przekreśliło nawiązanego z takim trudem porozumienia.

Dlatego przestrzegam przed stawianiem nie zorientowanych tematycznie przełożonych w trudnej sytuacji, każąc im obcować z budzącymi przerażenie zwrotami w stylu "disaster recovery, fijerłol, rojter" lub tego typu okrucieństwami. Tą drogą można się dochrapać co najmniej ich niewdzięczności.

Powracając do wątku nazwy własnej 3Com i korzystając z okazji, chciałbym mimo wszystko zaapelować w imieniu naszych nie zorientowanych w informatyce dyrektorów i księgowych o rozpatrzenie postulatu dotyczącego zmiany nazwy, np. na CZYCOM. Nam, informatykom dotychczasowa nazwa zupełnie nie przeszkadza, ale wiecie... dyrekcja naciska, a my chcemy u3mać nasze stanowiska pracy, tym bardziej że pojawiają się pogłoski, iż te wszystkie dziwne nazwy to zwyczajny spisek informatyków przeciwko zdrowej części społeczeństwa, w celu jej ośmieszenia, zaciemnienia i docelowo w celu przejęcia władzy.


TOP 200