3,05% + VAT

Mój sąsiad z tej kolumny Pan Stefan Bratkowski nawoływał (chyba już przestał?) do powołania wspólnych form organizacyjnych firm branży komputerowej, mających na celu sprawniejsze i tańsze finansowanie się branży. Idea takiej spółdzielni oszczędnościowo-rozliczeniowej chyba nie ma żadnych szans na rynku, który wymaga coraz wiekszej specjalizacji. Narzekamy oczywiscie na banki, lecz jednocześnie uznajemy, że one robią to (od nas) lepiej. Konkurencyjny rynek sprawia, że niemożliwe jest znalezienie wspólnoty interesów wszystkich firm komputerowych. Nie powstała dotąd żadna - i chyba nie powstanie - organizacja wyrażająca interesy całego środowiska. Inna sprawa czy branża potrzebuje takiego cechu i co on miałby zrobić?

Mój sąsiad z tej kolumny Pan Stefan Bratkowski nawoływał (chyba już przestał?) do powołania wspólnych form organizacyjnych firm branży komputerowej, mających na celu sprawniejsze i tańsze finansowanie się branży. Idea takiej spółdzielni oszczędnościowo-rozliczeniowej chyba nie ma żadnych szans na rynku, który wymaga coraz wiekszej specjalizacji. Narzekamy oczywiscie na banki, lecz jednocześnie uznajemy, że one robią to (od nas) lepiej.

Konkurencyjny rynek sprawia, że niemożliwe jest znalezienie wspólnoty interesów wszystkich firm komputerowych. Nie powstała dotąd żadna - i chyba nie powstanie - organizacja wyrażająca interesy całego środowiska. Inna sprawa czy branża potrzebuje takiego cechu i co on miałby zrobić?

Zgoła inaczej wygląda zorganizowanie firm telekomunikacyjnych, które starają się działać razem i są dzięki temu znacznie skuteczniejsze. Głównym tego powodem jest wspólny wróg (TP S.A.) który jednoczy pozostałych.

Izba Informatyki i Telekomunikacji może reprezentować więc tylko swoich członków, a nie całe środowisko firm informatycznych. Stąd wynika jej jeden z powodów nieskuteczności działania. Sam pisałem - równie nieskutecznie - o idiotycznych przepisach dotyczących certyfikatów B oraz 3% podatku od reproduktorów. Gwarantujący bezpieczeństwo PCBC nagina niebezpiecznie ustawę i samowolnie wprowadza dodatkowe opłaty oraz podatek obrotowy 0,05% - tak jakby znak B w trójkącie był zastrzeżonym znakiem towarowym. Mimo setek artykułów na ten temat, nikt z PCBC nie wyjaśnił, dlaczego "najbardziej elektryczne" UPS-y nie są objęte obowiązkiem uzyskania certyfikatu. Nie rozumiem jednocześnie, dlaczego MKiS upiera się, żeby opodatkować komputery 3% + VAT. Skoro kopiowanie software jest zabronione, to komputer nie może służyć do kopiowania!

Jeśli tak się dzieje, to sprawą zajmuje się prokurator i policja - czego mamy przykłady, a nie karzemy profilaktycznie wszystkich w zawieszeniu na dożywocie. Nareszcie rozumiem polskie tłumaczenie VAT - podatek od wartości dodanej, bo klient zapłaci za wartość dodaną przez PCBC i MKiS - 3,05% + VAT. Smutne w tym wszystkim jest to, że PIT coś niby robi, żeby temu przeciwdziałać, lecz z zerową skutecznością.

Dziwi mnie to tym bardziej, że w branży software'owej mają znakomity przykład światowej firmy, której produkty nigdy nie są dokończone, ale znakomity marketing pozwala sprzedać wszystko. Niestety, nie wystarcza mieć rację - trzeba jeszcze ją umieć sprzedać. Czego Izbie i sobie serdecznie życzę.

P.S. Odpowiadając na liczne pytania dotyczące moich związków z wystawą ComNet wyjaśniam, że byłem żywo zainteresowany sukcesem tej imprezy, aczkolwiek jej samodzielnym organizatorem jest IDG World Expo z Monachium. Jest to firma wchodząca w skład IDG, która swoje operacje prowadzi samodzielnie i niezależnie od głównej części firmy wydającej czasopisma (w Polsce w formie spółki joint venture IDG Poland S.A.). IDG World Expo korzysta w Polsce z kilku kooperantów i mam nadzieję, że nasza wspólna praca przyczyni się do zbudowania pozycji wystawy ComNet w Warszawie.


TOP 200