Świadomy wybór miejsca pracy

W ostatnich latach firmy IT postanowiły pójść ścieżką wytyczoną przez Google i przyciągać kandydatów atrakcjami. Jedni twierdzą, że to świetne miejsca pracy, inne nazywają je cyrkami i placami zabaw. Jak świadomie wybrać pracodawcę, tak by nie czuć się oszukanym przez reklamę?

Materiał partnerski: Talent Management in Tech Companies AGH

Kalina Pasternak, HR Business Partner w Objectivity Bespoke Software Specialists i wykładowca Talent Management in Tech Companies AGH.

Jeśli czytasz ten artykuł, to mogę przypuszczać, że jesteś osobą związaną z IT. Branżą, której przedstawiciele są czasem wręcz wyrywani sobie przez rekruterów i headhunterów. Branżą, w której coraz rzadziej mówi się na rozmowie kwalifikacyjnej o projektach, za to podkreśla 15 rodzajów herbat w kuchni i masaże w biurze. To nie przesada: to bardzo szybko zmieniająca się rzeczywistość. Popyt jest wielki, kolejne korporacje otwierają w Polsce swoje siedziby, fundusze inwestują w start-upy. Firmy w walce o kandydata prześcigają się w stworzeniu wizerunku raju dla specjalisty IT. Czy wiesz, jak w gąszczu reklam, kampanii wizerunkowych i wiadomości znajdowanych na portalach wybrać miejsce, które jest naprawdę najlepsze dla ciebie?

Zobacz również:

Po pierwsze, świadomość

W poprzedniej pracy uczestniczyłam jako rekruter w tzw. wewnętrznych targach pracy. Polega to m.in. na tym, że pracownicy firmy przychodzą porozmawiać o możliwych ścieżkach kariery. Profil tych osób to absolwenci filologii obcych nauczeni, jak księgować fakturę w systemie. Co mnie dziwiło, wszystkie przychodzące osoby mówiły, że chcą zostać analitykami finansowymi, gdyż była to pozycja w firmie prestiżowa. Gdy zaczynałam dopytywać o wyobrażenie na temat samej roli, następowało powolne ściąganie kolejnych warstw cudownego obrazu. Wyjaśniałam, że stanowisko, na które aplikują, to nie tylko prestiż i lepsze zarobki, ale także ciężka praca analityczna, bezpośredni kontakt z bardzo wymagającym klientem, zgoda na duże nadgodziny podczas zamknięcia miesiąca i spora dawka stresu. Wtedy wyciągnęłam jeden wniosek: wciąż za łatwo dajemy się zmanipulować naszym mózgom. W celu uzyskania łatwych korzyści zapominamy o ofiarach, które trzeba ponieść, jeśli dla korzyści chcemy poświęcić wszystko, co składa się na to, kim jesteśmy.

Może zatem zanim przystąpisz do szukania pracy, zastanowisz się nad paroma kwestiami. Co jest moją mocną stroną? Czy nadaję się do pracy w zespole? Czy ściganie się z terminem działa na mnie mobilizująco? Czy rozmowa z klientem przyprawia o drgawki? Czy bez nadzoru wykonam swoją pracę na 100% możliwości. To nie jest fizyka kwantowa, tu często odpowiedź brzmi: „tak” lub: „nie”. Jeśli zaczynasz dopiero pracę zawodową i nie masz doświadczenia, pomyśl o studiach, kołach zainteresowań, grupie znajomych. Pamiętam kandydatów, którzy na przykładzie organizowania sylwestra potrafili opowiedzieć mi o większości swoich umiejętności. Nie dlatego, że je posiadali. Potrafili, ponieważ je wcześniej przeanalizowali. A im bardziej jesteśmy świadomi własnych preferencji, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że ktoś wciśnie nam pracę, która nam nie pasuje.

Po drugie, cel zawodowy

Na wszystkich etapach pojawia się najbardziej prozaiczny czynnik: zarobki. Czasem słychać o firmie, która płaci dwa razy więcej niż konkurencja. W takich sytuacjach zapalmy sobie w głowie żółte światło. Zmiana pracy z powodów finansowych często kończy się demotywacją bądź wypaleniem.

Brzmi górnolotnie, ale temat jest przyziemny. Dobrze jest znać swoje preferencje, ale też świetnie jest wiedzieć, na jakim etapie rozwoju doświadczenia jesteśmy i jaki obecnie jest nasz cel. Zwykle na początku kariery chcemy po prostu zdobyć pierwsze doświadczenie i mieć co wpisać w CV. Bardzo często taki początek jest łatwiejszy w miejscu, gdzie jest obecna duża grupa osób na podobnym etapie: można wtedy wymieniać się doświadczeniami, a także łatwiej zintegrować. To jest etap, na którym najczęściej także wykorzystujemy wszystkie dodatkowe atrakcje oferowane przez firmę (wyjścia i wyjazdy integracyjne, vouchery do kina itp.). Gdy już trochę tego doświadczenia zdobędziemy, zaczynamy myśleć o specjalizacji. Sprawdzamy, która firma odpowie na tę potrzebę. Zmieniamy stanowisko dla rozwijającego projektu, dodatkowych szkoleń (z branży IT, oczywiście). Osoby z kilkuletnim doświadczeniem rzadziej patrzą na stół do piłkarzyków, a częściej na nowe technologie i pracę z zespołem ekspertów, dzięki której mogą dalej się rozwijać. Czasem po drodze pojawia się możliwość zarządzania ludźmi. Jeśli to nowe doświadczenie, sprawdzajmy, czy w trakcie obejmowania zadań liderskich otrzymamy odpowiednie wsparcie bądź szkolenia.

Oczywiście, na wszystkich etapach pojawia się zawsze najbardziej prozaiczny czynnik: zarobki. Czasem słychać o firmie, która płaci dwa razy więcej niż konkurencja. W takich sytuacjach zapalmy sobie w głowie żółte światło i sprawdźmy, czy przypadkiem sytuacja taka nie jest spowodowana niedługo mijającym deadlinem bądź bardzo starą technologią. Zmiana pracy tylko i wyłącznie z powodów finansowych często kończy się demotywacją bądź wypaleniem.

Po trzecie, dopasowanie

Dobrze jest znać swoje preferencje, ale też świetnie jest wiedzieć, na jakim etapie rozwoju doświadczenia jesteśmy i jaki obecnie jest nasz cel. Zwykle na początku kariery chcemy po prostu zdobyć pierwsze doświadczenie i mieć co wpisać w CV. Gdy już trochę doświadczenia zdobędziemy, zaczynamy myśleć o specjalizacji.

Gdy już mniej więcej wiesz, co lubisz, jeśli chodzi o czynniki związane z pracą (zakładam, że wiesz, jakie stanowisko cię interesuje). możesz zacząć się rozglądać. Na tym etapie pozbieraj informacje o firmach i ofercie. Dowiedz się, gdzie jest dobra atmosfera, jeśli jest dla ciebie ważna. Jeśli to początek doświadczenia, poczytaj o możliwościach szkoleń i rozwoju w firmie. Jeśli lubisz pracę w zespole ekspertów, rozejrzyj się za miejscem, które ci to zapewni. Uświadomione preferencje zadziałają jak filtr spamu. Inni dają ci napęd do pracy, a masz pracować tylko z domu nad swoim wycinkiem? Nie cierpisz odzywać się do innych, a stanowisko wymaga stałego kontaktu z klientem? Oferty do kosza.

Jednak dopasowanie oferty do siebie to nie tylko czytanie i przeglądanie opinii na portalach o pracodawcach. To przede wszystkim wykorzystanie naszej najlepszej okazji, jeśli do takiej dojdzie: rozmowy kwalifikacyjnej. Czy obraz wyluzowanej firmy zgadza się z tym, co widzimy na korytarzach, gdy już zostaliśmy zaproszeni i idziemy do wyznaczonego pokoju? Jaka jest średnia wieku? Jest to oczywiście też najlepszy moment, by sprawdzić, czy oferta, którą przeczytaliśmy, jest zgodna z realiami. Uzbrojeni w świadomość własnych preferencji i celu zawodowego jesteśmy świetnie przygotowani do rozmowy. Dzięki nim potrafimy odpowiedzieć na podstawowe pytania rekrutera (chociażby na odwieczne pytanie o motywację do pracy w danej firmie), ale przede wszystkim wiemy, jakie aspekty pracy są dla nas najważniejsze. Nie bójmy się zatem o nie pytać. To jest nasz czas: jeśli mamy w pracy spędzać gdzieś 40 godzin tygodniowo, to mamy prawo wiedzieć, w co ten czas inwestujemy.

Po czwarte, sprawdzam

Uzbrojeni w świadomość własnych preferencji i celu zawodowego jesteśmy przygotowani do rozmowy, wiemy, jakie aspekty pracy są dla nas najważniejsze. Nie bójmy się o nie pytać. To jest nasz czas: jeśli mamy w pracy spędzać gdzieś 40 godzin tygodniowo, to mamy prawo wiedzieć, w co ten czas inwestujemy.

Chyba najtrudniejszy moment. Ale warto o nim wspomnieć, bo też się zdarza. Moment, gdy przychodzimy do nowego miejsca pracy, gdzie dobrze byłoby przez pierwsze parę miesięcy móc się spokojnie wdrażać i uczyć zasad współpracy. A tu się okazuje, że ktoś nam zapomniał wspomnieć, że w sumie to szkolenia są, ale tylko miękkie. Zespół, co prawda, jest, ale od dawna ze sobą nie rozmawia, tak bardzo wszyscy są zmęczeni. Zaś stół do piłkarzyków to i owszem, ale tylko po 17.00. Co robimy? Zależy od priorytetów. Czasem zaciskamy pięści, mówimy sobie: „trudno, przeżyję”, znajdujemy wyższy cel (wpis do CV? specjalizacja?) i pracujemy. Ale czasem okazuje się, że nie funkcjonuje coś dla nas bardzo ważnego. Dajmy sobie w takiej sytuacji prawo do rozmowy z ludźmi z zespołu, z liderem, z HR. Porozmawiajmy z osobami, które będą miały szansę wyjaśnić nam różnicę między oczekiwaniami a realiami. Jeśli zaś, niestety, utwierdzą nas tylko w przekonaniu, że wybranie danego miejsca pracy było błędem, to wyciągnijmy wniosek z tej nauki i wróćmy na rynek pracy bogatsi o ostatnie doświadczenie. Szkoda czasu na niedopasowane miejsca pracy, zwłaszcza gdy spędzamy w nich większość naszego życia.