Splajtował internetowy sklep odzieżowy Boo.com

Zdaniem analityków, internetowy sklep lepiej promował swoją działalność niż ją prowadził.

Internetowy detaliczny sklep odzieżowy Boo.com, który rozpoczął działalność pół roku temu w Londynie, zbankrutował. Bezpośrednim powodem fiaska przedsięwzięcia była odmowa dalszego jego finansowania przez inwestorów.

Przy likwidacji internetowej spółki z zarządem firmy będą współpracowali partnerzy KPMG Corporate Recovery, oddziału firmy konsultingowej KPMG, który zajmuje się brytyjskimi przedsiębiorstwami mającymi kłopoty.

"Zamierzamy sprzedać całe przedsięwzięcie w całości lub w częściach. Obecnie dostajemy ponad trzydzieści zapytań dziennie, i choć jest to bardzo zachęcające, jest oczywiście za wcześnie na stwierdzenie, czy sprzedaż dojdzie do skutku" - stwierdził jeden z przedstawicieli KPMG Corporate Recovery.

Boo.com, specjalizujący się w detalicznej sprzedaży odzieży, miał rozpocząć działalność w maju ub.r., jednak ze względu na kłopoty techniczne stało to się dopiero w listopadzie. Pomimo głośnej premiery, zdaniem analityków, firma prowadząca sklep skupiała się bardziej na "formie niż treści".

"Lepiej promowali swoją działalność niż ją prowadzili. Boo.com chciał być najlepszym detalistą elektronicznym. Udostępnili nawet wspaniały katalog, ale znalezienie miejsca, gdzie można było dokonać zakupów na ich stronach WWW, było trudne" - powiedział analityk z Gomez Advisors.

"Nie jest zaskoczeniem, że Boo.com upadł. Oni tak naprawdę nigdy dobrze nie działali. Myśleli jedynie, że zapewniają odpowiednią funkcjonalność, a tak nie było" - powiedziała analityczka z amerykańskiej firmy Mindspring.

Wśród inwestorów sklepu byli francuska Groupe Arnault, J. P. Morgan & Co, Goldman Sachs & Co., Bain Capital oraz Zouk Partners. Łączna suma ich inwestycji w Boo.com wyniosła ok. 109 mln USD.