Proces Microsoftu: Ostateczne argumenty stron zamknęły antymonopolową rozprawę

Proces wkroczył w finalną część - sędzia ma wydać werdykt.

Strony w procesie antymonopolowym wygłosiły wczoraj (22 lutego) swoje ostateczne argumenty przed sędzią federalnym Thomasem Penfieldem Jacksonem.

Zgodnie z przewidywaniami, ta finalna część rozprawy nie zmieniła toku toczącego się od 1998 r. procesu. Obecnie wkroczył on w swoją końcową część - sędzia ma orzec, czy Microsoft naruszył amerykańskie prawa antymonopolowe.

Kontynuowane są także rozmowy dotyczące ugody. Ostateczne argumenty były jednak o tyle ważne, że podsumowywały wszystkie poprzednie wygłoszone podczas zeznań stron, które trwały 76 dni. Zeznania te często były też przerywane przez sędziego T. P. Jacksona, gdy zadawał ona pytania, które pomagały uzyskać odniesienie do ważnych kwestii prawnych.

Sędzia T. J. Jackson kilkakrotnie próbował wydobyć od przedstawicieli obu stron ich opinię na temat tego, w jaki sposób powinien się on zastosować do orzeczenia sądu apelacyjnego. Sąd ten odrzucił oskarżenia strony rządowej, jakoby Microsoft nielegalnie powiązał swoją przeglądarkę Internet Explorer z systemem operacyjnym Windows 95. Orzeczenie to zostało oparte na gruncie technicznym, ale określiło związek Explorera z Windows jako "prawdziwą integrację", a nie nielegalne powiązanie, ponieważ została ona dokonana w celu podniesienia sprawności i miała pozytywne następstwa.

Kwestia "technologicznego przywiązania" była kluczową dla całej sprawy przeciwko Microsoftowi, dlatego sędzia T. J. Jackson spytał o nią Lawrence Lessiga, profesora z Uniwersytetu Harvarda. Podstawą całego procesu jest obecnie wbudowanie funkcji przeglądania Internetu do systemu Windows 98, który dominuje na rynku użytkowników indywidualnych.

Prof. L. Lessig, który w ubiegłym tygodniu na prośbę T. J. Jacksona złożył swoją niezależną opinię w ramach tzw. amicus curiae, ostrzegł sędziego, aby nie odnosił się wprost do orzeczenia sadu apelacyjnego, tylko rozważył kwestię, czy sporne oprogramowanie stanowi jeden czy dwa produkty. Dodał też, że jeśli sędzia uwzględni orzeczenie sądu apelacyjnego z 1998 r., będzie to oznaczało przechylenie szali zwycięstwa w stronę Microsoftu.

David Boies, główny prawnik strony rządowej, w swoich ostatecznych argumentach stwierdził, że jego zdaniem L. Lessig myli się w tej ostatniej kwestii. Zdaniem D. Boiesa, strona rządowa nie zgadza się, że orzeczenie apelacyjne daje podstawę do "ochrony" Microsoftu przed oskarżeniami o nielegalne połączenie przeglądarki z Windows 98, nawet jeśli wynika z tego coś dobrego.

Sędzia T. J. Jackson spytał, czy połączenie takie nie sprzyja lepszej dostępności przeglądarek na rynku. D. Boies odpowiedział, że taki sam efekt dystrybucyjny można uzyskać bez zmian w produkcie, przez odpowiednio zawarte kontrakty czy nawet oferowanie dwóch produktów razem.

"Pozostaje wciąż pytanie, co orzekł sąd apelacyjny?" - ponowił pytanie sędzia T. J. Jackson.

Prawnik rządowy stwierdził, że strona rządowa uważa, iż orzeczenie sądu apelacyjnego powinno być odnoszone do wcześniejszej sprawy i nie dotyczyć obecnie rozważanych kwestii. Jego zdaniem, skład sądu apelacyjnego odniósł się do korzyści płynących z połączenia produktów w warstwie projektu, a nie produktów połączonych w celu ograniczania konkurencji na rynku. "Jesteśmy przekonani, że te produkty zostały połączone w celach antykonkurencyjnych" - stwierdził D. Boies.

<B>Złamał prawo?</B>

Jednak dawne orzeczenie sądu apelacyjnego nie było jedyną kwestią sporną pomiędzy prawnikami Microsoftu i amerykańskiego rządu, dotyczącą tego, jak się mają prawa antymonopolowe do wydanego w listopadzie ub.r. orzeczenia sędziego T. J. Jacksona. Stwierdził on wtedy, że wszystkie dowody wskazują, że Microsoft jest monopolistą na rynku systemów operacyjnych dla komputerów PC, wykorzystywał swoją pozycję do działania na szkodę klientów i ograniczał konkurencję. Strony starały się teraz wykazać, czy stwierdzone przez sędziego fakty oznaczają, że producent z Redmond złamał prawo.

Sędzia poprosił o wyjaśnienie Johna Wardena, głównego prawnika reprezentującego Microsoft, kwestii związanych z wymaganiami stawianymi przez firmę producentom komputerów licencjonujących Windows. Microsoft, powołując się na prawa autorskie, zobowiązywał ich do wykorzystywania Internet Explorera i zabraniał usuwania znaku graficznego Microsoftu. "Posiadacz praw autorskich ma prawo do ich chronienia" - stwierdził J. Warden.

Sędzia T. J. Jackson odpowiedział: "Mam dwa problemy z pańską linią obrony. Jaki dał mi pan dowód na to, że coś jest chronione prawem autorskim?" Prawnik Microsoftu powiedział, że przedstawił certyfikaty praw autorskich Windows 95 i 98.

"Naprawdę nie pojmuję pańskiej linii obrony opartej na prawie autorskim. Nikt przecież nie kwestionuje, że macie te prawa" - stwierdził sędzia.

"Nie sprzeczamy się, czy prawo autorskie jest ważniejsze niż prawa antymonopolowe - jednakże prawa antymonopolowe nie mogą przebijać praw autorskich" - odpowiedział J. Warden.

Sędzia: "Nie jestem tego pewien". To, co pan mówi, brzmi: "Jeśli dajesz mi licencję na mój system operacyjny, musisz też licencjonować moją przeglądarkę".

Sędzia spytał też przedstawiciela producenta z Redmond o to, w jaki sposób interpretuje on decyzję sądu apelacyjnego, a w szczególności czy jest ona wiążąca, jeśli uda mu się dopatrzyć jakichkolwiek korzyści związanych z tworzeniem produktu. "Odpowiedź na pana pytanie brzmi - tak, jeśli są to poważne korzyści" - powiedział J. Warden.

<B>Zakończenie</B>

Sędzia Thomas Penfield Jackson wyda werdykt prawdopodobnie wiosną. Strony są jednak wciąż zaangażowane w rozmowy dotyczące prawdopodobnej ugody, które moderuje wyznaczony przez sąd mediator. Microsoft ujawnił, że w rozmowy są bezpośrednio zaangażowani Bill Gates, prezes rady nadzorczej firmy, i Steve Ballmer, niedawno mianowany dyrektor wykonawczy.

Ostatnio dała się zauważyć wzmożona aktywność Microsoftu, który broni się przed potencjalnym podziałem firmy. Firma wysłała m.in. list do członków amerykańskiego kongresu, w którym przekonuje ich, że podział oznacza dla niej "wyrok śmierci".

Poza salą rozpraw przedstawiciel firmy powiedział dziennikarzom, że "wydaje się, iż rząd w tym procesie chce zamienić prawa antymonopolowe tak, aby spowolniły one tworzenie nowych rozwiązań, doprowadziły do podniesienia cen i zaszkodziły konsumentom". Dodał też, że Microsoft chce uzyskać ugodę, która "pozwoliłaby na rozstrzygnięcie spornych kwestii z zachowaniem praw branży technologicznej do innowacyjności".

***

Proces Microsoftu