Porażka, która nie powinna mieć miejsca

Wszyscy próbują ugrać coś na gorączce wywołanej wyborami prezydenckimi w USA. Ale niewiele jest przykładów tak nieudolnych działań, jak historia Carly Fioriny – kandydatki w prawyborach o nominację Partii Republikańskiej, byłej prezes AT&T i Hewlett-Packard.

Zanim stanęła w wyścigu o nominację Partii Republikańskiej w tegorocznych wyborach prezydenckich w USA, Carly Fiorina miała na swoim koncie szereg sukcesów na polu biznesowym. Pełniła funkcję prezesa AT&T, Lucent Technologies i Hewlett-Packard, a w przypadku tej ostatniej firmy była pierwszą kobietą na tak wysokim stanowisku w spółce z listy Fortune 100. Niestety, jej porażka w prawyborach i niezbyt udane posunięcia biznesowe pokazują, jak tragiczna w skutkach może być nieumiejętność lub też niechęć do opanowania podstawowej wiedzy na temat produktów oferowanych przez firmę lub działań gwarantujących lojalność pracowników.

Jednym z najbardziej fascynujących wniosków płynących z obserwacji rywalizacji prezesa spółki technologicznej o fotel prezydencki jest to, że prawie zawsze ma się wrażenie, że zupełnie nie zna on technologii, którą sprzedaje. Przed rozpoczęciem kampanii wyborczej zarówno Carly Fiorina, jak i Meg Whitman (dyrektor generalny Hewlett-Packard) kierowały firmą o niezrównanych możliwościach w obszarze analityki danych, ale to aktualny prezydent USA Barack Obama do perfekcji opanował korzystanie z potencjału niesionego przez te technologie. Wszystko wskazuje na to, że tej sztuczki nie nauczyła się żadna z kandydatek. Wydawałoby się, że Carly Fiorina – dzięki doświadczeniu w pracy nad kampanią McCaina, dostępowi do szczegółowych wyników i pozycji jako prezes spółki oferującej wysokiej klasy narzędzia analityczne – osiągnie przynajmniej taki wynik jak swego czasu Barack Obama.

Stało się inaczej, a historia Carly Fioriny pokazuje, jak niebezpiecznym zjawiskiem jest nieznajomość lub niezrozumienie przez menedżerów wysokiego szczebla istoty sprzedawanych produktów i tego, jak zwolnienia pracownicze odbijają się na ich własnych długofalowych celach.

Błędy Fioriny

Już na początku swojej kampanii wyborczej Carly Fiorina borykała się z istotnymi problemami. Jej strategia opierała się na wykorzystaniu pozycji odnoszącego sukcesu prezesa, wykorzystaniu tego faktu do zdobycia pozycji odnoszącej sukcesy pani senator, a następnie do historycznego zwycięstwa jako pierwsza kobieta na stanowisku prezydenta Stanów Zjednoczonych. Skończyło się to tak, że najpierw została odwołana ze stanowiska prezesa Hewlett-Packard, przegrała wybory do senatu, a potem nie zdobyła nawet podstaw do tego, by wygrać republikańskie prawybory. Stwierdzenie, że po prostu los się do niej nie uśmiechnął byłoby w tym wypadku akurat sporą przesadą.

W obliczu sytuacji, w której dwóch wiodących kandydatów tej samej partii szło do prawyborów ze statusem gwiazd mediów społecznościowych o niesamowicie negatywnej reputacji, a jeden z nich to senator, którego nienawidzą wszyscy, którzy go znają, nawet tak niedoskonała kandydatka jak Carly Fiorina miała niezrównaną szansę na wygraną. Jedynym wymogiem było perfekcyjne, nieskazitelne postępowanie w trakcie kampanii wyborczej. Tymczasem, już na samym wstępie, Carly Fiorina zaatakowała organizację Planned Parenthood, wytaczając w stosunku do niej fałszywe zarzuty. W ten sposób zraziła do siebie swoich zwolenników i w zasadzie już na samym starcie skazana była na niepowodzenie.

Oczywiście, łatwo dać się zwieść fałszywej historii, w którą dodatkowo bardzo chcemy wierzyć. Jednak takie doświadczenie zwykle nie pozwala przetrwać na scenie politycznej, szczególnie gdy ma miejsce podczas kampanii wyborczej. Tymczasem, narzędzia analityczne stanowią niezrównaną broń przed tzw. efektem potwierdzenia (tendencją do preferowania informacji, które są zgodne z wcześniejszymi oczekiwaniami i hipotezami, niezależnie od tego, czy informacje te są prawdziwe). W świecie polityki, i nie tylko, uleganie takim wpływom zwykle kończy karierę.