W podpis wmanewrowani

Subskrybuj RSS A A A
05 maja 2006 18:51
Paweł Krawczyk

Lista problemów związanych z podpisem elektronicznym w Polsce jest bardzo długa. Oprócz niezrozumienia fundamentów bezpieczeństwa informatycznego przez prawodawców wielką bolączką e-podpisu jest niespójność i niekonsekwencja definicji, procedur i wymagań formalnych związanych z jego wdrażaniem. Wskutek tego pole do korupcji oraz marnotrawienia środków publicznych jest ogromne.

Podpis elektroniczny jest narzędziem, które ma olbrzymi potencjał i może przynieść wymierne korzyści zarówno osobom prywatnym, administracji publicznej, jak i biznesowi. Pomimo istnienia uregulowań prawnych i możliwości technicznych, e-podpis funkcjonuje w Polsce wyłącznie w zamkniętych grupach użytkowników (GIIF, ZUS, bankowość, e-przetargi) i nie jest wykorzystywany na szerszą skalę. Powód? Stosowanie podpisu w skali całego kraju między różnorodnymi podmiotami jest obecnie niepraktyczne i nieopłacalne.

Za trzy miesiące administracja publiczna ma mieć rzekomo obowiązek przyjmowania dokumentów podpisanych elektronicznie. Rzekomo, ponieważ w świetle obowiązującego obecnie prawa spełnienie tego obowiązku jest fizycznie niemożliwe. Istniejące regulacje prawne są sprzeczne ze sobą wzajemnie i z dyrektywami unijnymi. Równocześnie dostępne na rynku rozwiązania są sprzeczne z zasadami ergonomii, opłacalności, a czasem po prostu zdrowego rozsądku.

Jak można np. skomentować wymóg stosowania w polskiej administracji urządzeń spełniających wyłącznie jedną z trzech istniejących na rynku norm bezpieczeństwa - i to. amerykańską? Albo rozporządzenia, które najpierw wprowadzają trzy niekompatybilne ze sobą formaty podpisu, by potem dorzucić jeszcze jeden, też niekompatybilny, i na dodatek nienadający się dla podpisu kwalifikowanego? Takich błędów jest więcej.

Brak jakiegokolwiek jednoznacznego stanowiska ze strony odpowiednich ministrów już teraz prowadzi do tego, że administracja szuka w pośpiechu rozwiązań, które nie będą w stanie poprawnie spełniać swoich zadań, a zamiast oczekiwanych oszczędności, przyniosą ogromne koszty. Nie będą to jednak koszty inwestycyjne, lecz de facto straty. Powiedzmy wprost - pieniądze wydane na rozwiązania wdrożone w panice przed sierpniem i spełniające, jeśli można tak powiedzieć, wymogi obecnego prawa - będą pieniędzmi wyrzuconymi w błoto.

Marek Słowikowski, dyrektor Departamentu Informatyzacji MSWiA, poinformował niedawno, że "ma zostać znowelizowana ustawa o podpisie elektronicznym". Cóż z tego, skoro jednostki administracji publicznej muszą zacząć stosować e-podpis z dniem 16 sierpnia? Tak naprawdę nieco wcześniejsza, bo wypadałoby przygotować się do nowego obowiązku wcześniej niż na dzień przed "dniem zero". Poniżej przedstawiamy przegląd problemów polskiego podpisu elektronicznego oraz postulowane rozwiązania.

Niekompatybilne formaty

Jednym z filarów podpisu elektronicznego jest wzajemna kompatybilność: "Należy wspierać współdziałanie produktów podpisu elektronicznego" (Dyrektywa 1999/93/WE o podpisie elektronicznym). Czterej polscy wystawcy certyfikatu kwalifikowanego dostarczają aplikacje, zapisujące podpis w czterech formatach - CMS, PKCS#7, XAdES oraz SDOC, które jednak są ze sobą całkowicie niekompatybilne.

Centra robią to zgodnie z prawem (z jednym wyjątkiem), bo rozporządzenie o warunkach technicznych dopuszcza trzy pierwsze formaty. Zdrowy rozsądek podpowiada, że dla użytkowników byłoby lepiej, gdyby wszyscy posługiwali się jednym formatem.

Oczywiście utrudnia to komunikację podmiotów, które zakupiły certyfikat u różnych wystawców oraz znacząco podnosi koszty przyjmowania dokumentów elektronicznych. W praktyce każdy musiałby mieć zainstalowane cztery programy do komunikacji z innymi, z czego dwa programy kolidują ze sobą. Wszystkie cztery są dostępne tylko dla systemu Windows. Jest to równocześnie sprzeczne z zasadami ergonomii, zasadą wzajemnej kompatybilności systemów informatycznych cytowaną powyżej oraz zasadą neutralności technologicznej.

Polskie rozporządzenie o warunkach technicznych definiuje trzy formaty podpisu kwalifikowanego: ETSI TS 101 73 (CMS), ETSI TS 101 (XAdES) i PKCS#7 (par. 30, ust. 1, pkt 1 oraz par. 49, ust. 2, pkt 3, 4, 5). Jeden ze stosowanych formatów (PWPW/Sigillum SDOC) nie jest więc dopuszczony do stosowania. Rozporządzenie zostawia co prawda furtkę dla stosowania innych formatów: "W przypadku gdy bezpieczne urządzenie (.) stosuje inny format (.), podmiot świadczący usługi certyfikacyjne (.) format ten rejestruje i opatruje identyfikatorem" (par. 30, ust. 2). Od lutego 2006 r. Sigillum nie potrafiło jednak odpowiedzieć, czy format SDOC został zarejestrowany.

Firma Signet stosuje format XAdES, ale z niestandardowym mechanizmem znacznika czasu, który "odziedziczyła" po dostępnym na licencji GPL kodzie z projektu OpenXAdES. Rozporządzenie z dnia 11 października 2005 r. w sprawie minimalnych wymagań dla systemów teleinformatycznych, wiążące dla administracji publicznej, wprowadza jeszcze jeden format: XMLsig (załącznik nr 2, tablica A, pkt 1.2). Niestety, XMLsig nie jest przeznaczony dla podpisu kwalifikowanego. Znaczna liczba wprowadzonych w rozporządzeniach formatów, nieprecyzyjne określenie wariantów oraz warunków ich stosowania pogłębiają problemy podpisu elektronicznego w Polsce.

Z analizy aktualnej sytuacji wynika jednoznacznie, że administracja powinna wykorzystywać tylko jeden format. Najlepiej gdyby był to format XAdES (ETSI TS 101 903), będący otwartym i powszechnie stosowanym standardem (w Austrii i Estonii jest to jedyny dopuszczony format). Równocześnie konieczne jest wskazanie, który konkretnie z sześciu profili XAdES jest obowiązujący dla składania dokumentów, który przy wysyłce, a który przy ich archiwizacji.

Wymóg stosowania tego formatu powinien objąć tylko administrację publiczną. Dla pozostałych zastosowań (biznesowych i prywatnych) powinien istnieć jedynie wymóg funkcjonalny, by stosowany format był kompatybilny z podpisem kwalifikowanym. Konieczne jest uporządkowanie tej sytuacji jak najszybciej, bo format jest kluczowym elementem każdego systemu podpisu elektronicznego. W przeciwnym razie można podejrzewać, że zamieszanie z formatami istnieje tylko po to, by można było odpowiednio "ustawiać" Specyfikę Istotnych Warunków Zamówienia (SWIZ) w przetargach...

***
Pełna treść artykułu "W podpis wmanewrowani" dostępna jest TUTAJ

Oceń artykuł

średnio: 3 liczba ocen: 4

Komentarze (12)

Paweł Krawczyk

10-06-2006 09:21

GoscN: chodzi o niespójność pomiędzy Rozp. o min. wymaganiach do Ust. o inf., która wskazuje jako właściwy format XML-dsig, a Rozp. o warunkach techn. do Ust. o podpisie, która wskazuje na XAdES. Jak Pan słusznie zauważył te standardy są PRAWIE identyczne przy czym XAdES jest nadzbiorem XML-DSIG. Wydaje się więc właściwe wskazanie w obu dokumentach na XAdES jako standard obejmujący również XML-DSIG. Po drugie Rozporządzenie o war. tech. definiuje także format podpisu weryfikowanego kwalifikowanym certyfikatem i wskazuje tam na XAdES. Jeśli teraz w wymaganiach odnośnie dokumentu elektronicznego wskazujemy na wymóg podpisywania go bezpiecznym podpisem, to musimy również trzymać się wymogu Rozporządzenia czyli zastosować XAdES. Trzymając się literalnie nazw standardów nie możemy zastosować XML-DSIG, bo nie zawiera on szeregu rozszerzeń koniecznych dla podpisu kwalifkowanego. Jest to drobna niespójność związana ze wskazaniem konkretnej wersji standardu, ale może mieć ona poważne konsekwencje przy pisaniu SIWZ na przykład.

GoscN

18-05-2006 12:52

Z zainteresowaniem przeczytałem artykuł. Jest w nim jednak pewna nieścisłość. Paweł Krawczyk napisał, że: Format wskazany w rozporzadzeniu do ustawy o inforamtyzacji (XML-DSig) nie moza byc wykorzystany do podpisu kwalifikowanego. Format, ktory moze byc wykorzystany (XAdES), nie jest z kolei w ogole tam wymieniony, wystepuje za to w rozporzadzeniu do ustawy o podpisie elektronicznym. A tymczasem: Xades to XML-DSig wzbogacony o pewne elementy. Kwalifikowany jest certyfikat. Podpis złożony z wykorzystaniem certyfikatu kwalifikowanego jest podpisem kwalifikowanym. O tym mówi Ustawa o podpisie elektronicznym oraz Rozporządzenie do tej ustawy. Z czego więc wynika zapis, że XAdES może być wykorzystywany do podpisów kwalifikowanych a XML-DSig nie? Z mojej analizy wynika, że jest on niesłuszny. Proszę o odpowiedź.

wow

07-05-2006 00:35

mam nadzieje, że decyzja o akceptowalnym standardzie nie jest uzależniona od "chojności" producenta bądź dostawcy rozwiązania

R2

06-05-2006 15:58

Nie ma problemów technicznych, a jedynie mentalne. Trzeba po prostu stworzyć warunki do stosowania podpisu elektronicznego. Niestety, nawet podmioty wyspecjalizowane w świadczeniu tego typu usług popełniają szkolne błędy, dbając głównie o to jak wmanewrować klienta w niekorzystne dla niego rozwiązania.

Gf

06-05-2006 15:49

na dzień dzisiejszy nie ma technicznych mozliwosci bezpiecznego uzytkowania podpiu elektronicznego. Wiec prosze ine gadac bzdur, ze problemy sa tylko prawne/ustawowe. Problemy sa techniczne i to duze!

lewq

06-05-2006 11:12

Bo jakbyś nie wiedział prymitywny Kudłaczu, to jest coś takiego jak ustawodawca (sejm i senat) i prawo. Oczywiście można narzekać, pluć na wszystkich w koło (czyżbyś był za obecną ekipą rządzącą??? ale wstyd...) - ale to nie zmieni sytuacji. Są pewne procedury uchwalania ustaw i rozporządzeń, jest to pewien proces - niestety bardzo chaotyczny. Jak pokazuja doświadczenia innych krajów - tam też są problemy. I czy obrażanie sld, żydów i cyklistów jest rozwiązaniem... dla prymitywów może tak..

R2

06-05-2006 09:40

Czepianie się ustawy o podpisie niczego nie naprawi, reguluje ona dosyć poprawnie jeden aspekt użycia PKI, nie wtrącając się do pozostałych. Nie dotyczy ona jedynie administracji, ale ogółu zagadnień podpisu elektronicznego. Problem wiąże się z nadinterpretacją jej zapisów i złym włączaniem rozwiązań PKI do wewnętrznych procesów instytucji. Tu niestety nie wystarczy być "młodym i zdolnym" informatykiem ale trzeba być specjalistą interdyscyplinarnym. Fachowcy z firm tego nie zrobią bo mają inne priorytety.

Kudłaty

06-05-2006 09:13

Mamy tylu młodych zdolnych i wielu starszych doświadczonych informatyków to czego politycy (i w dodatku złodzieje i ćwoki z SLD) chwytają się e-podpisu ... Wymienić w cholere te stare złodziejskie betony ... tylu młodych ludzi nie ma pracy lub pracują za grosze ... nasi informatycy są jednymi z najlepszych na świecie i muszą emigrować bo dziadygi ze starej nomenklatury są przyspawani do stołków, kiedy wreszcie ktoś się za to weźmie ... Również jestem jednym z użytkowników wynalazków typu Płatnik ZUS, PFRON itp. ... tak szczerze to nie chciałbym przechodzić tej drogi od nowa i nie chcę być królikiem doświadczalnym dla niekompetentnych i nieuczciwych polityków ...

R2

06-05-2006 09:10

Gratuluję autorowi wnikliwości. Warto dodać, że cała wina leży po stronie administracji publicznej, a szczególnie odpowiada za to minister właściwy ds. administracji publicznej. Niedawno rozmawiałem z przedstawicielami 3 z czterech podmiotów prowadzących CA. Im również doskwiera istniejąca sytuacja, bo blokuje rozwój tego rynku. Jedynie stanowcze podejście urzędów centralnych może wyprostować tą sytuację i narzucić standardy. Ale na to się nie zanosi, bo fachowcy znający się na tej problematyce są eliminowani, a w ich miejsce wchodzą lobbyści firm.

lewq

06-05-2006 09:09

oczywiście SLD jest winne.. to nie chce się nawet sprawdzić, że ustawa o p.e. uchwalona została 18 września 2001.. czyli za rządów AWS.. A część osób odpowiedzialnych za opracowywanie ustawy i aktów wykonawczych, dziwnym trafem zaczęło potem pracę w centrach certyfikacyjnych - np. nieistniejącym centrast. To skandal, ale lepiej wszystko zrzucić na SLD oczywiście.

bossot

05-05-2006 20:41

jak go gdzie w robocie. przecież prawo ustalają posłowie/wysłannicy ministrestw a nie fachowcy. ci ostatni dostaną co najwyżej projekt do zaopiniowana ale : po 1 ministerstwo nie musi sie do ich zastrzeżeń stosować po 2 później i tak może być wywrócone do góry nogami, bez ponownej konsultacji. czyli jednym słowem politycy tworzą, a fachowcy muszą potem sie męczyć z totalnie nieżyciowymi przepisami.

DA

05-05-2006 20:17

To gdzie byli świetni nasi informatycy jak przygotowywano tego bubla (rządy SLD)?





Najnowsze

Ile kosztuje dowód osobisty

Rząd jako jeden z powodów anulowania przetargu na blankiety e-dowodu podaje brak środków. Sprawdziliśmy, ile kosztowałoby to podatników i jaka jest cena za dokumenty tożsamości na świecie.

Państwo do konsolidacji

Obywatele uważają administrację publiczną za jeden organizm. W rzeczywistości jest to kilka tysięcy oddzielnych struktur, obrosłych biurokratycznymi naroślami. Czy można zracjonalizować działanie państwa? Jak w tym może pomóc informatyka?

Zarządzanie po japońsku

W praktyce przemysłowej wypracowano szereg skutecznych metod zarządzania. Wiele powstało w Japonii. Dlaczego, mimo ich efektywności, nie zawsze są stosowane w biznesie?

e-Sąd z odsieczą sprawiedliwości

Polski wymiar sprawiedliwości postrzegany jest jako skostniały i opieszały. Tymczasem kolejne e-usługi udostępniane przez Ministerstwo Sprawiedliwości ułatwiają życie przedsiębiorcom i usprawniają pracę sądów.

e-Zdrowie w Polsce i na świecie

Projekty informatyzacji służby zdrowia realizowane są na świecie z różnym powodzeniem. Skąd Polska mogłaby czerpać wzorce? A może jesteśmy skazani na własne rozwiązania?

Raport Państwo 2.0, czyli nowa wizja informatyzacji państwa

Michał Boni, minister administracji i cyfryzacji, zaprezentował raport "Polska 2.0. Nowy start dla e-administracji". Przedstawia on informacje na temat stanu realizacji projektów będących w gestii nowo utworzonego ministerstwa oraz prezentuje kierunki dalszych działań związanych z informatyzacją i cyfryzacją administracji publicznej w naszym kraju.

Cyberprzestępcy podążają za użytkownikami

Już dwie na trzy polskie firmy odnotowały ataki lub awarie, które spowodowały spadek produkcji. Co trzecia firma utraciła dane. Liczba takich przypadków będzie rosła, bo hakerzy biorą na cel najbardziej masowe technologie. Szybko reagują też na zmiany w firmowej architekturze.

Rekomendacje




Serwisy IDG - Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - O nas - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME
Reklama - Licencjonowanie treści - Prenumerata: Computerworld, Networld, PC World
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2012 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88