Debata premiera z Internautami to początek społeczeństwa informacyjnego w Polsce?
Zaproszenie przez premiera Donalda Tuska aktywistów polskiego Internetu stało się wydarzeniem ważniejszym niż powód spotkania - niefortunne zapisy o blokowaniu stron internetowych w ustawie hazardowej.
Korzystanie z Internetu niesie ze sobą wiele nowych zagrożeń, ale nie zawsze wymagają one wysyłania lotnych brygad i nowych narzędzi penalizacji. Również hazard wydaje się tak szeroką kategorią, że niełatwo go ogarnąć paroma nowymi zakazami. Nie sposób bronić pedofilii. Ale te same matki, które drżą o swoje dzieci, czerpią wiedzę o zdrowiu z bzdur rozpowszechnianych na forach dyskusyjnych. Czasem wystarczy rozsądek. Każdy student powinien np. wiedzieć, że uczenie się do egzaminu z - skądinąd, niezwykle pożytecznej - Wikipedii, jest ryzykowne.
Prawo głosu
Najważniejsza potencjalna korzyść spotkania Internautów z Premierem, to nieźle wykorzystana okazja do zaprezentowania poglądów na temat jawności procesu legislacyjnego. Mówiło o tym wiele osób. Na to samo zwraca też m.in. uwagę w swym liście współpracujący z Computerworld Instytut MikroMakro. Ustawa, która zaalarmowała polskich internautów, to tylko przykład tego, że kolejne polskie rządy nie nauczyły się wykorzystywać nowych, technicznych narzędzi informacyjnych do poprawy jakości pracy. Co można sądzić o dyskutowanym tak głośno projekcie, któremu nie towarzyszą dostępne publicznie dokumenty robocze, analizy, ekspertyzy? Znalezienie jakichkolwiek dokumentów ukazujących stan prac legislacyjnych na stronach ministerstw z reguły wymaga wprawy, a często sporej determinacji, nie mówiąc o tym, że ważne dokumenty czasem znikają, pojawiają się w zmienionej formie. Informacje o projektach omawianych na posiedzeniach rządu, ukazują się przynajmniej jak dotąd, tylko w postaci krótkich omówień.
Nawet podczas dyskusji z Premierem, towarzyszący mu urzędnicy z trudem ukrywali ton charakterystycznej, urzędniczej dezynwoltury wobec wszystkich, którzy nie mają służbowego obowiązku uczestniczenia w pracach legislacyjnych. Słychać było zapewnienia, że daleko nam do chińskiej cenzury i że dokonano rozpoznania, z którego wynika, że w innych państwach istnieją podobne rozwiązania. To typowy, sprawdzony argument w rozmowach z rozleniwionymi posłami na komisjach sejmowych. Kiedy jednak rozmawia się z internautami - przywykłymi do sprawdzania informacji w wyszukiwarkach - lepiej zacząć uważać. A może wykorzystać ciekawość i zasoby serwisów społecznościowych, potencjał organizacji pozarządowych, aby weryfikować pomysły zasłyszane od ekspertów lub lobbystów. Demokracja uczestnicząca, to lekcja dla obu stron, tej która ma przywilej, by stanowić i wdrażać nowe regulacje i całej reszty, która będzie z tym żyć.
Oceń artykuł
Komentarze (8)
@ Yaico III Projekt RSiUN został "wyprodukowany" w Ministerstwie Finansów. Przynajmniej oficjalnie, bo można go znaleźć w BIP-ie MF w zakładce "Cła".
@rademenes Nie można mylić społeczeństwa informacyjnego i społeczeństwa obywatelskiego. A przy okazji: czy znacie definicję społeczeństwa informacyjnego, w której miarę jego występowania jest spotykanie się z Premierem? Ja takiej nie znam.
@Info info: trzeba by zapytac uczetnikow ale na stronie mSWiA nie ma nawet najmniejszej wzmianki na ten temat. Jest to o tyle ciekawe, ze to z MSWIA pochodzil projekt ustawy a wyprodukowala go tamtejszy Departament Spoleczenstwa Informacyjnego ... No coz Prezes Iszkowski ma rozne wypowiedzi ale ta jest tradna, zaczal sie czas Spoleczenstwa Informacyjnego, skonczyl sie czas Departamentu ;-)))
Do ~baron, ty się powinieneś podpisywać "baran". Tylko baran wypisuje głupoty w komentarzach. Co ma prezes do sprawy dyskusji premiera z Internautami? Ano nic. Jest tylko krótkie info o powstaniu społeczeństwa informacyjnego (obywatelskiego) z którą to tezą ciężko się nie zgodzić. Lecz się facet.
Zaraz, zaraz, oczom nie wierze wyglada na to ze Sz Pan Premier rozmawial sobie z Internautami bez astysty tzw. ministra wlasciwego ds informatyzacji (czyli podsekretarza stany w MSWiA), ktory wymodzil ten pomylony pomysl ustawy. Moze wiec minister ds. informatyzacji jest zbedny albo jego kompetencje powinien przejac pan Premier osobiscie, albo np. wicepremier ds. gospodarki. Jakos gdy informatyzacja zajmowal si e minister nauku takich cyrkow nie bylo
Kolejna autopromocja prezesa i pogadanka o społeczeństwie informacyjnym, ot takie gdybanie jakich wiele w kuluarach większości różnych konferencji IT w kraju. Rezultaty widać ''za oknem'', zacofanie, zacofanie i nieudolność. Już mamy wiele wspomnień weteranów IT, co świadczy, że jesteśmy w Polsce.
Prezes PIIT często oznajmia różne rzeczy. Proponuję jak zawsze nie przejmowac się tym zbytnio....
Najpopularniejsze
- Pierwsze w Polsce testy transmisji danych z...
- Magdalena Gaj została Przewodniczącą Rady...
- Asseco wątpi w obiektywny wybór dostawcy w...
- Raport Państwo 2.0, czyli nowa wizja...
- Sygnity: wezwanie Asseco i sezonowość...
- Ogromna liczba komputerów Mac wciąż...
- Nasza Klasa uruchomiła inkubator...
- Google prezentuje okulary z Augmented Reality
- Oracle daje klientom bezpłatny system do...
- CBA kontroluje przetargi związane z CEPiK
Rekomendacje
Serwisy IDG - Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - O nas - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME
Reklama - Licencjonowanie treści - Prenumerata: Computerworld, Networld, PC World
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2012 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88






