Informatyka należy zmierzyć i mądrze nim zarządzać
Nieporozumieniem jest pogląd, że ujęcie informatyki w ramy inżynierii i biznesu zabija tak bardzo potrzebną innowacyjność. Nieporozumieniem jest także oczekiwanie, że zestandaryzowane metody pozwolą rozwiązać wszystkie problemy zarządzania.
Typowe zachowanie, które obserwuje się u menedżerów w takim przypadku, to próby doskonalenia "systemu zarządzania", co powiększa jego złożoność, pomniejsza przejrzystość i prowadzi do dalszych konfliktów. Ale, co więcej, prowadzi również do zafałszowania danych płynących z organizacji. Wypłacanie lub niewypłacanie premii sprawia, że dane stosunkowo szybko nabierają takiego kształtu, jaki jest optymalny z punktu widzenia systemu premiowego i zawartości kieszeni pracowników. Firma dostaje więc "w pakiecie" wszystkie trzy zjawiska: eksplozję funduszu płac, pogorszoną atmosferę pracy i bezużyteczne dane.
Bo wizja człowieka jako trybika, organizacji jako systemu, podlegającego statystycznym równaniom, zaś ludzi jako istot biernie poddających się systemowi kar i nagród nie ma za wiele wspólnego z rzeczywistością. Organizacja, a w szczególności organizacja IT, to złożony system, w którym aspekty psychologii, socjologii grup, zarządzania i technologii przeplatają się w sposób trudny do ujęcia w proste zależności, a na dodatek znajdujący się w nieustannym ruchu. Parametry operacyjne są w nim bardzo ważne, ale nie mniej ważne są wartości organizacji, zaufanie między pracownikami, dynamika relacji międzyludzkich i uwarunkowania zewnętrzne. Dla poszczególnych osób zaś, równie motywujące co premia, mogą być możliwości samorealizacji, pozycja w nieformalnej (technicznej) hierarchii, zadania, itd. - dla każdego co innego.
Rolą menedżera nie jest zbudować "system zarządzania" i bezczynnie przyglądać mu się, jak "działa". On (albo ona) musi rozumieć i "czuć" tę złożoność i zarządzać organizacją stosownie do tego, co mówi strategia firmy, w jakiej fazie jest projekt, co jest w danym momencie ważne dla klientów, a także jaki jest stopień integracji i morale zespołu.
Narzędzia kontra dojrzałość
Mamy więc w organizacjach informatycznych paradoks. Z jednej strony mamy palącą potrzebę ujęcia zadań w zdefiniowane procesy i narzędzia, w celu ogarnięcia sytuacji, zdiagnozowania jej przyczyn źródłowych i weryfikowania skuteczności działań poprzez obiektywne dane. Z drugiej, stale musimy je reinterpretować i zawsze widzieć w całościowym kontekście organizacji i ludzi ją tworzących. Żadne narzędzia, żadne wykresy, a już w szczególności żaden "system motywacyjny" oparty na karach i nagrodach, nie zastąpią rozumu menedżera, jego doświadczenia oraz dojrzałości, choć mogą mu bardzo pomóc.
Jest więc dla organizacji IT dobra wiadomość i zła. Dobra, że ustrukturalizowane zarządzanie, oparte na miarach i narzędziach jest sprzymierzeńcem, a nie wrogiem. Zła, że żaden "system" nie będzie zarządzał zamiast menedżerów, zaś próby jego budowania lub doskonalenia są prawdopodobnie skazane na niepowodzenie lub wręcz mogą okazać się zabójcze.
Oceń artykuł
Komentarze (2)
I właśnie takie jak powyżej książkowe podejście powoduje "piękne katastrofy" w znanych mi próbach stosowania ITIL''a. Zasadniczy problem większości teoretyków polega na podejściu "ITIL rozwiąże nasze problemy, bo wcześniej to była epoka kamienna w sensie procesów i przepływu informacji w obrębie IT. A my wam teraz zrobimy to na cacy bo wiemy jak wykonać waszą pracę lepiej" <sic>. Co na dzień dobry jest kompletną bzdurą. Większość większych profesjonalnych działów IT miała już znacznie wcześniej procesy związane z implementacja zmian, cyklem realesowym, czy zarządzaniem problemami. Wdrożenie ITIL''a ma skutkować ujednoliceniem istniejących procesów zgodnie z najlepszymi praktykami (których ITIL jest tak naprawdę przykładem o czym sami autorzy zresztą mówią), a nie wtłaczaniem istniejącej i działające organizacji w sztywne ramy wymyślnej przez kogoś kto przeczytał te kilka książek i zrobił sobie cert z ITIL''a. W praktyce firmy zamiast "stosować" ITIL, zaczynają go "wdrażać" tak jak uruchamia się kolejny, system bezkrytycznie przyjmując jak słowo objawione każdy termin z ITIL''a. Fundując sobie w ten kompletną dezorganizacje dotychczasowego sposobu działania przy braku okrzepłych i przetestowanych nowych procesów. Co przy istniejących procedurach pomiarów wskaźników SLA, powoduje zwykle znaczne obniżenie poziomu usług ;-) Zwykle tłumaczone "no ale potem będzie lepiej", ale "potem" to już bywa różnie. Konkludując żeby coś zmienić trzeba bardzo dobrze wiedzieć jak coś działa, samo święte przekonanie że wie się lepiej jak powinno działać to świetna recepta na "piękną katastrofę".
Generalną słuszność artykułu osłabia dramatyczny brak kropki nad i – to znaczy brak jednoznacznej, pozytywnej sugestii, jak wybrnąć ze sprzeczności pomiędzy potrzebą skutecznego zarządzania, a twórczą atmosferą, pomiędzy radosnym twórczym bałaganem, a rozliczalnością efektów i reakcji serwisowych. Odpowiedzią jest ujęcie roli działu IT w kategoriach procesów i usług. Oprzyrządowania dostarcza tu ITIL wraz z paroma innymi stowarzyszonymi standardami, bibliotekami i normami. Zwłaszcza ITIL w versji 3, który sytuuje każdą usługę IT w każdym etapie jej cyklu życia w kontekście przydatności i korzyści dla biznesu. Przypomnienie o tych standardach jest często irytujące dla informatycznych konserwatystów i informatycznych fanatyków, którzy uważają, że "jakiś ITIL", czy inne fanaberie, to tylko zbędne wymysły. Jednak wyważanie drzwi do najlepszych rozwiązań ITSM dawno już otwartych przez ITIL jest marnowaniem czasu. O ITIL-u trzeba przypominać na każdym kroku. Podobnie jest ze sferą nazywaną "People" w schemacie 4P służącym w ITIL-u m.in. do analizy procesów "service strategy". Procesy te spróbował skategoryzować Paul Wilkinson, posługując się dorobkiem psychologii i socjologii pracy. Zbudował on koncepcję ABC of ICT – czyli postawy (Atitudes), zachowania (Behaviors) i kultura organizacji (Culture) ICT i wyszukał w tych sferach najbardziej podstawowe czynniki dysfunkcjonalne. Warsztaty pozwalające na ujawnienie i analizę tych czynników stają się czasami momentem swoistego katharsis dla organizacje, gdzie się je przeprowadza. W terminologii i w podejściu ITIL v 3 oraz „aneksu” ABC of ICT da się ująć dokładnie wszystkie obserwacje oraz pozytywne sugestie omawianego artykułu. Dlatego też tak mi bardzo brak w nim było ITIL-owych odniesień.
Najpopularniejsze
- Ministerstwo Cyfryzacji ma już swoją...
- Microsoft: Kinect dla Windows jeszcze w tym...
- Jakie skutki będzie miało wprowadzenie ACTA
- 5 zmian, które mogą zaważyć na...
- Boni powołał członków Rady Informatyzacji
- Koniec ery nieograniczonego dostępu do...
- Kolejne aresztowania w związku z aferą w...
- ATCA zostało wdrożone w sieci 3G Polkomtela...
- Rejestr Usług Medycznych, czyli największa...
- Nokia w trzy miesiące straciła miliard euro
Rekomendacje
Serwisy IDG - Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - O nas - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME
Reklama - Licencjonowanie treści
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2012 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88





