Za co premiować?

Subskrybuj RSS A A A
15 października 2009 7:01
Computerworld

Wskaźniki mogą zapewnić łatwiejsze wykrywanie błędów w działaniu oprogramowania. Ale nie w działaniu ludzi.



Razem z ludźmi

Jak więc motywować pracowników help-desku? Na wszelki wypadek przypominam, że mówimy o stwarzaniu warunków do automotywacji, a nie zmuszaniu kogoś kijem bądź marchewką do lepszej pracy. Jak więc postępować z ludźmi w tak nudnym środowisku jak linia wsparcia serwisowego? Najważniejsze, to nie przekonywać ich, że środowisko jest nudne. W każdym, pozornie najnudniejszym miejscu pracy istnieją wyzwania, które warto podejmować. Bazując na wcześniej opisanym przykładzie możemy powiedzieć, że pracownik, który znalazł przyczynę często pojawiającego się błędu, miał automotywację do pracy. Jedynie wskaźnikowe rozliczanie go z tej pracy zabiło w nim chęć pracy dla dobra firmy na rzecz realizacji własnego wskaźnika motywującego.

Zamiast konstruować skomplikowane wskaźniki motywacyjne, trzeba uczyć się jak z ludźmi rozmawiać i jak umiejętnie nimi zarządzać.
Wystarczyłoby tylko przekonać opisywanego pracownika, że nie jest małoznaczącym trybikiem, ale od niego w jakiejś mierze zależy jakość tworzonego oprogramowania i znaczenie marki firmy. Jednak, żeby to uzyskać trzeba wznieść się ponad poziom uznawania osoby odbierającej telefony i reagującej na awarie za zasób ludzki usuwający błędy informatyczne. Trzeba zobaczyć w nim człowieka. A dalsza droga zależy od konkretnej sytuacji i stanowiska. W opisywanym przykładzie nasz pracownik mógłby w przyszłości nadzorować działanie systemu znajdowania regularności w pojawiających się błędach czy analizować zjawiska przyczynowo-skutkowe, doszukując się prawdziwych przyczyn powstawania błędów. Ciekawa ścieżka awansu będzie wyzwaniem dla każdego.

I tu należy wrócić niemal do początku artykułu, czyli do miejsca w którym wypominałem informatykom (zwłaszcza niektórym), że chcieliby być szamanami czy jednostkami wybitnymi, których nie da się okiełznać. Takich osób nie da się skanalizować do pracy przy taśmie produkcyjnej. Ich trzeba porwać umiejętnym działaniem i rozbudzić w nich chęć do pracy tak, jakby mieli pracować dla siebie. Zamiast konstruować skomplikowane wskaźniki motywacyjne, trzeba uczyć się jak z nimi rozmawiać, uczyć się umiejętnie nimi zarządzać. Zarządzanie to umiejętność, której naprawdę można się nauczyć. To nie jest łut szczęścia, czy trafi się na informatyka chętnego do pracy. To ciężka praca zarządzającego. To on powinien uczyć się jak zarządzać ludźmi poprzez sterowanie ich energią do pracy, a nie ślepą chęcią otrzymania kilku złotych premii więcej.

Nie zgadzam się z tezą, że pasjonaci informatyki szkodzą całej rzeszy informatyków pracujących zgodnie z wytycznymi korporacyjnych procesów. To oni (ci pasjonaci) są najwartościowszymi pracownikami. To oni potrafią pociągnąć do dalszej pracy innych. Trzeba tylko wiedzieć, jak im pokazać, że nie tylko problemy wymyślone w obrębie ich wąskiej specjalizacji są ciekawe. Trzeba pokazać jak prawdziwy proces biznesowy przekłada się na ich dziedzinę. Informatyk, który zobaczy kilkaset osób czekających bez pracy na zrolowanie transakcji bazodanowej, nigdy nie będzie już myślał o tej transakcji bezosobowo. Pracownik help-desku, który osobiście pozna swoich zleceniodawców (nie zarządy, ale ludzi przy biurkach, którzy zgłaszają mu błędy) nigdy nie pomyśli o błędzie zgłaszanym przez znaną osobę jak o problemie teoretycznym. Rozwiązując błąd będzie wiedział, kto i na jakim stanowisku z utęsknieniem czeka na jego rozwiązanie. Będzie mógł sobie wyobrazić oczekiwanie tych ludzi.

Marek Wierzbicki jest właścicielem firmy doradczej QSORT.BIZ.

« wstecz 1  2  3 

Oceń artykuł

średnio: 3.4 liczba ocen: 2

Komentarze (2)

Jarek

21-10-2009 00:14

Bardzo ciekawy i życiowy artykuł, autor porusza ciekawy wątek pracy jakim jest traktowanie "śledzenia" pracownika jako narzędzia zarządzania. Czy to będą wskaźniki czy też program monitorujący ich zachowania na komputerze zawsze będzie tak, że "pracownik robi tylko to z czego jest rozliczany". Jeżeli będzie rozliczany ze wskaźnika będzie "tworzył" ten wskaźnik, rozliczany z czasu pomiędzy wejściem i wyjście będzie po prostu spędzał minimalny wymagany czas w pracy, a jeśli będzie rozliczany z czasu zalogowania i wylogowania to pierwszy w pokoju będzie logował kolegów podobnie jak ostatni wychodzący ich wylogowywał.... Niestety wypada mi potwierdzić, że nie są wolne od tego błędu nawet duże firmy. Postawił bym nawet tezę, że tam gdzie takie metody są stosowane dyrektora (lub inny pomysłodawca) po protu nie stać, bo nie potrafi, na inne metody zarządzania - i to jest smutne.

Gravel

20-10-2009 23:06

Zgadzam sie z tezami autora. Caly cykl artykulow naprawde daje sporo do myslenia. Mam nadzieje ze managerowie i dyrektorzy IT rowniez je czytaja :) A tak na powaznie - bardzo ciezko jest zarzadzac i motywowac ludzi dla ktorych klient to "ticket" z Zachodu a wspolpracownik to tylko FTE z offshore''u. Czasami mam wrazenie ze chec obnizenia kosztow jednostkowych podnosi koszty motywacji i utrzymania pracownika oraz komunikacji. Outsourcing to nie jest remedium na wszystkie bolaczki.





Najnowsze

Ile kosztuje dowód osobisty

Rząd jako jeden z powodów anulowania przetargu na blankiety e-dowodu podaje brak środków. Sprawdziliśmy, ile kosztowałoby to podatników i jaka jest cena za dokumenty tożsamości na świecie.

Państwo do konsolidacji

Obywatele uważają administrację publiczną za jeden organizm. W rzeczywistości jest to kilka tysięcy oddzielnych struktur, obrosłych biurokratycznymi naroślami. Czy można zracjonalizować działanie państwa? Jak w tym może pomóc informatyka?

Zarządzanie po japońsku

W praktyce przemysłowej wypracowano szereg skutecznych metod zarządzania. Wiele powstało w Japonii. Dlaczego, mimo ich efektywności, nie zawsze są stosowane w biznesie?

e-Sąd z odsieczą sprawiedliwości

Polski wymiar sprawiedliwości postrzegany jest jako skostniały i opieszały. Tymczasem kolejne e-usługi udostępniane przez Ministerstwo Sprawiedliwości ułatwiają życie przedsiębiorcom i usprawniają pracę sądów.

e-Zdrowie w Polsce i na świecie

Projekty informatyzacji służby zdrowia realizowane są na świecie z różnym powodzeniem. Skąd Polska mogłaby czerpać wzorce? A może jesteśmy skazani na własne rozwiązania?

Raport Państwo 2.0, czyli nowa wizja informatyzacji państwa

Michał Boni, minister administracji i cyfryzacji, zaprezentował raport "Polska 2.0. Nowy start dla e-administracji". Przedstawia on informacje na temat stanu realizacji projektów będących w gestii nowo utworzonego ministerstwa oraz prezentuje kierunki dalszych działań związanych z informatyzacją i cyfryzacją administracji publicznej w naszym kraju.

Cyberprzestępcy podążają za użytkownikami

Już dwie na trzy polskie firmy odnotowały ataki lub awarie, które spowodowały spadek produkcji. Co trzecia firma utraciła dane. Liczba takich przypadków będzie rosła, bo hakerzy biorą na cel najbardziej masowe technologie. Szybko reagują też na zmiany w firmowej architekturze.

Rekomendacje




Serwisy IDG - Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - O nas - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME
Reklama - Licencjonowanie treści - Prenumerata: Computerworld, Networld, PC World
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2012 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88