Za co premiować?

Subskrybuj RSS A A A
15 października 2009 7:01
Computerworld

Wskaźniki mogą zapewnić łatwiejsze wykrywanie błędów w działaniu oprogramowania. Ale nie w działaniu ludzi.

Z przyjemnością przeczytałem tekst Andrzeja Raniszewskiego (CW 34/2009), będący odpowiedzią na nasz artykuł (mój i Helmuta Gläsera, CW 30-31/2009). Z przyjemnością, bo autor poruszył w nim wiele bardzo ważnych spraw, które dzieją się dookoła nas. Zwłaszcza dziś, w okresie w którym nie wiadomo czy kryzys już sobie poszedł, czy dopiero przyjdzie. Jednak w tej beczce miodu znalazła się łyżka dziegciu. Jestem pewien, że Andrzej protestuje przeciwko proponowanej przez nas metodzie motywacji, mimo że sam aktywnie stosuje ją w swojej firmie.

Między technologią a biznesem
Niektórzy informatycy wciąż nie rozumieją swojej prawdziwej roli i wyzwań, jakie stawia przed nimi współczesna gospodarka. Pozostali ze swoją mentalnością w początkowym, romantycznym okresie rozwoju IT.
Zacznijmy od informatyków. Od zamkniętego niegdyś klanu ludzi, grupy szamanów, którzy potrafili zmusić komputer do pracy metodami iście magicznymi. Któż nie słyszał w czasach pierwszych komputerów opowieści, że sprzęt będzie poprawnie pracował tylko wtedy, gdy użytkownik będzie do niego przyjaźnie nastawiony i będzie rozumiał wszystkie jego potrzeby. Sam często opowiadałem takie bajki, wymuszając na ludziach między innymi to, że w przypadku awarii nie próbowali sami jej naprawiać (co często przynosiło więcej szkody niż pożytku), tylko wzywali informatyków.

Tamte piękne, dawne czasy, poza sferą mistycyzmu, miały to do siebie, że, jak słuszne zauważa Andrzej Raniszewski, informatyka wspierała niewielki fragment biznesu. Pierwsze aplikacje wspomagające bardzo ostrożnie zarządzanie przedsiębiorstwami w większości przypadków omijały procesy krytyczne. Do końca lat dziewięćdziesiątych często jeszcze zdarzało się, że księgowość była ciągle prowadzona podwójnie, czyli i w komputerze, i metodą tradycyjną. Problem roku 2000 pięknie przedłużył u nas wiarę w to, że komputery i wróżki mają ze sobą wiele wspólnego. Wirusy komputerowe pojawiające się w tamtym okresie dodatkowo przekonywały ludzi, że komputery żyją jednak swoim własnym, prawdziwym życiem, które tylko informatycy potrafią okiełznać. Od tego okresu nie minęło wcale tak dużo czasu, jak to się Andrzejowi wydaje. To tylko 10 lat. Wiara w gusła jest dalej silna w narodzie. Któż z nas nie zawaha się, czy pójść dalej, gdy drogę przebiegnie mu czarny kot?

Jednak świat poszedł do przodu. Dziś każdy statystyczny Polak (wliczając noworodki) ma ponad jeden telefon komórkowy (jakby nie patrzeć, to w końcu komputer), a większość studentów pojawia się na zajęciach z własnymi laptopami, żeby tam notować uwagi z wykładów lub sprawdzać na bieżąco, ile z tego wykładu jest dostępne w internecie. Taka powszechność nie byłaby możliwa przy założeniu, że informatyka to wiedza szamańska, dostępna nielicznym. I zgadzam się w tym punkcie z autorem polemiki. Informatyka nie jest już wiedzą tajemną, a informatycy nie są niezastąpionymi szamanami, którzy całą wiedzę gromadzą tylko we własnych głowach. Choć często jeszcze bardzo by chcieli. Na przeszkodzie temu staje jednak biznes. Zarząd nie chce mieć u siebie stada szamanów, którzy wykonają pracę tylko wtedy, gdy będzie dla nich interesująca.

Jak słusznie zauważa Andrzej Raniszewski, informatycy często nie tylko nie integrują się z pracownikami innych działów, ale i nie utożsamiają się z problemami firmy. Często jeszcze słyszy się wśród informatyków tezę, że przestój w sprzedaży czy pracy magazynu to nie jest ich problem. Ich problem to deadlock na bazie danych czy backup blokujący dodawanie nowych rekordów. Informatycy tak postrzegający świat muszą się zmienić i to bardzo szybko. Bo jeśli się nie zmienią, to ich miejsce zajmie outsourcing usług informatycznych z wszechobecnym SLA (z angielskiego Service Level Agreement), czyli współczynnikiem definiującym jak szybko dana awaria zostanie usunięta dla tego kontraktu.

1  2  3  dalej »

Oceń artykuł

średnio: 3.4 liczba ocen: 2

Komentarze (2)

Jarek

21-10-2009 00:14

Bardzo ciekawy i życiowy artykuł, autor porusza ciekawy wątek pracy jakim jest traktowanie "śledzenia" pracownika jako narzędzia zarządzania. Czy to będą wskaźniki czy też program monitorujący ich zachowania na komputerze zawsze będzie tak, że "pracownik robi tylko to z czego jest rozliczany". Jeżeli będzie rozliczany ze wskaźnika będzie "tworzył" ten wskaźnik, rozliczany z czasu pomiędzy wejściem i wyjście będzie po prostu spędzał minimalny wymagany czas w pracy, a jeśli będzie rozliczany z czasu zalogowania i wylogowania to pierwszy w pokoju będzie logował kolegów podobnie jak ostatni wychodzący ich wylogowywał.... Niestety wypada mi potwierdzić, że nie są wolne od tego błędu nawet duże firmy. Postawił bym nawet tezę, że tam gdzie takie metody są stosowane dyrektora (lub inny pomysłodawca) po protu nie stać, bo nie potrafi, na inne metody zarządzania - i to jest smutne.

Gravel

20-10-2009 23:06

Zgadzam sie z tezami autora. Caly cykl artykulow naprawde daje sporo do myslenia. Mam nadzieje ze managerowie i dyrektorzy IT rowniez je czytaja :) A tak na powaznie - bardzo ciezko jest zarzadzac i motywowac ludzi dla ktorych klient to "ticket" z Zachodu a wspolpracownik to tylko FTE z offshore''u. Czasami mam wrazenie ze chec obnizenia kosztow jednostkowych podnosi koszty motywacji i utrzymania pracownika oraz komunikacji. Outsourcing to nie jest remedium na wszystkie bolaczki.


Najnowsze

MAC, czyli ministerstwo reformowania rządzenia

Premier wspiera lojalnie w kryzysie najbliższego współpracownika, Michała Boniego, przyjmując na siebie atak oburzonych internautów podczas debaty o ACTA.

Nowe, unijne zamówienia publiczne

Komisja Europejska proponuje ważne zmiany prawa wspólnotowego w obszarze zamówień publicznych. Warto im się przyjrzeć bo to jeden z elementów nowej perspektywy finansowej UE. Warto zatem przyjrzeć się owej propozycji bliżej.

Bezpieczeństwo rządowych stron - analiza

Zespół zadaniowy ds. ochrony portali rządowych opublikował wytyczne. Trudno stwierdzić, że to najlepsze rekomendacje, jakie można było przy okazji zaistniałych ataków wypracować.

DEBATA: Kiedy walka polityczna w sieci przemienia się w cyberterroryzm?

Skuteczny atak cybernetyczny przyniesie opłakane skutki dla państwa i gospodarki. Boleśnie się o tym przekonaliśmy, gdy nie można było dostać się na strony internetowe najważniejszych instytucji w Polsce.

Czy MSW chce unieważnienia przetargu na pl.ID?

Rośnie ryzyko całkowitego unieważnienia przetargu na nowe dowody osobiste. Krajowa Izba Odwoławcza odrzuciła odwołanie firmy Sygnity, która nie zgadzała się na wydłużenie o trzy miesiące terminu składania ofert na dostawę blankietów nowych dowodów osobistych. Wydłużenie całego postępowania o trzy miesiące może spowodować skargi uczestniczących w nim firm, a w konsekwencji unieważnienie przetargu.

Garść rad dla roztropnego szefa IT

Trudne czasy w gospodarce to okres, kiedy szczególnego znaczenia nabiera hasło: Jak cię widza, tak cię piszą. Osłabienie rynku przekłada się na oszczędności w przedsiębiorstwie, a oszczędności najłatwiej szukać w działach, które, w opinii zarządu, nie są bezpośrednio związane z prowadzoną działalnością - czyli również w dziale IT.

Sprzeczne wizje e-dowodu

Koncepcja elektronicznego dowodu osobistego powstała w Polsce wiele lat temu. Starsze są koncepcje elektronicznego systemu świadczeń ochrony zdrowia. Mimo to, nadal są w trakcie budowy.

Rekomendacje


Serwisy IDG - Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - O nas - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME
Reklama - Licencjonowanie treści
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2012 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88