Windows - stare dziury wciąż groźne
Windows pozostaje ulubionym celem ataków internetowych przestępców m.in. ze względu na niefrasobliwość niektórych użytkowników, którzy nigdy nie aktualizują systemu - twierdzą specjaliści z firmy Qualys. To sprawia, że zawsze jest pewna pula komputerów, które można zaatakować nawet przez bardzo stare luki (załatane przez Microsoft miesiące czy nawet lata wcześniej).
Z analiz przeprowadzonych przez Qualys na grupie ok. 80 mln maszyn (należących do jej klientów - głównie korporacyjnych) wynika, że od 5 do nawet 20% wszystkich aktywnych w Sieci komputerów nigdy nie jest łatane przez użytkowników. Dotyczy to nawet najbardziej krytycznych i pilnych uaktualnień, udostępnianych przez Microsoft.
Firma sprawdziła, czy w monitorowanych przez nią maszynach zostały zainstalowane poprawki usuwające cztery różne, groźne błędy w Windows i MS Office (niektóre z nich zostały udostępnione ponad rok temu). Chodzi tu o krytyczne uaktualnienia opisane w biuletynach:
@ MS01-001 - uaktualnienie składające się z dwóch poprawek, udostępnione w styczniu 2008 r. Jego zadaniem było usunięcie luk związanych z implementacją protokołu TCP/IP.
@ MS08-007 - pojedynczy patch z lutego 2008 r. - jego zadaniem było załatanie groźnego błędu w komponencie WebDAV Mini-Redirector.
@ MS08-015 - łatka z marca 2008 r., przeznaczona dla klienta poczty Outlook - usuwała lukę umożliwiającą zaatakowanie komputera przez złośliwą stronę WWW.
@ MS08-021 - uaktualnienie złożone z dwóch łatek, udostępnione w kwietniu 2008. Rozwiązywało ono powazny problem z Windows GDI (Graphics device interface).
Okazało się, że mimo iż minęło już ponad rok, poprawki MS08-021 wciąż nie zainstalował co piąty użytkownik. Nieco lepiej było z łatą opisaną w biuletynie MS08-015 - tej brakowało na 5% maszyn.
"Trudno powiedzieć, dlaczego ludzie nie zainstalowali tych poprawek. Ale bardzo mnie to niepokoi - niektórzy administratorzy fatalnie wykonują swoją pracę" - mówi Wolfgang Kandek, szef działu technologicznego Qualys, który zaprezentował wyniki badań firmy na konferencji RSA. "Ludzie albo o to nie dbają, albo po prostu nie są w stanie obsłużyć wszystkich zarządzanych maszyn" - zastanawia się specjalista.
Dzięki temu, że pewna grupa komputerów zawsze pozostaje niezałatana, przestępcy mogą śmiało korzystać w swoich działaniach nawet z bardzo archaicznych luk w Windows - np. po raz kolejny wpuszczać do Sieci złośliwe oprogramowanie sprzed lat. "Wiele starych robaków może okazać się bardzo skutecznymi programami również teraz" - tłumaczy Kandek.
Dobrym przykładem jest osławiony Conficker - co prawda szkodnik nie jest stary (pojawił się w listopadzie 2008 r.), jednak w momencie debiutu w Sieci korzystał z luki, która już wtedy była dość stara - Microsoft załatał ją kilka tygodni wcześniej. Co więcej, jeszcze kilka dni temu, mimo iż o Confickerze mówiły wszystkie media, ok. 20% wszystkich komputerów w Sieci wciąż nie miało zainstalowanej odpowiedniej poprawki (dostępnej od października 2008). Twórcy Confickera chętnie z tego skorzystali - w czwartej z kolei wersji robaka znów pojawiła się funkcja atakowania Windows przez tę starą lukę.
Kandek zaznaczył, że problem ten nie dotyczy tylko oprogramowania Microsoftu - z niewiadomych powodów użytkownicy zwlekają również z łataniem aplikacji innych producentów, np. Adobe Systems.
Oceń artykuł
Komentarze (23)
zgadzam się z agh i też kocham te wszechobecne uogólnienia, które stosują różni ludzie nie zależnie jakiego oprogramowania używają. osobiście uważam że każdy system źle administrowany może doprowadzić do katastrofy. tyle, że w linuksach chyba trochę częściej można się spotkać z w miarę bezpiecznymi domyślnymi ustawieniami. @aix - nie przesadzałbym z tym że niewielu, ale większość z tych to nie poradzą sobie z instalacją np. ubuntu czy suse, nie poradzi sobie raczej również z instalacją xp/vista/7 bo to moim zdaniem podobny poziom trudności :) @Bosman - też staram się jak mogę być obiektywny i nie lubię bezkrytycznych pochwał, ale wydaje mi sie że do codziennej pracy linux nie wymaga wcale znacząco większej wiedzy. ewentualnie troche innej.
Ja napisałem, że mniej więcej co rok instaluję na nowo windowsa. Ale czy to długi czy krótki okres to zależy. Kumple co nie nie umieją (a raczej nie chcą się nauczyć) instalacji windowsa jadą na nich 3 lata około. No ale jeśli chodzi o firmy. Argument że trzeba by średnio co 3 dni instalować windowsa jest w miarę dobry. W miarę ponieważ, ja napisałem, że robię reinstal co 1 rok. Ale trzeba wziąć pod uwagę fakt, że przez mój komputer przewija się dziesiątki gier, programów, najrozmaitsze strony odwiedzam, przez co komputer jest bardziej narażony na wirusy i na rozrastający się rejestr. Ale czy na PCtach w firmach są instalowane gry i kilkanaście, czy tam kilkadziesiąt programów? Nie! Zależy jeszcze jaka firma... no ale pewnie podstawa to pakiet office, antywirus no i jeszcze może kilka programów związanych z działalnością firmy. Przy komputerach firmowych raczej nie trzeba tak często przeinstalowywać systemu, dlatego argument jest W MIARĘ dobry (ah czepianie się szczegółów :) ) "Za to można kupić 3-5 komputerów, albo dać premię prezesowi :)" Wątek z prezesem bardzo dobry :) i jakże prawdziwy (od razu na myśl mi przychodzi kryzys finansowy i wielomilionowe premie dla prezesów banków). No ale jednak coś z linuksem jest nie tak, a raczej z tym co jest wokół niego, że ma tylko 1% udziałów w rynku - słaba kampania reklamowa, w przeciwieństwie do MS WIN. Wy tutaj próbujecie wypromować ten system, ale nie wiem z jakim skutkiem, ile osób odwiedzających ten serwis przekonaliście do swoich racji. (zresztą na tej stronie tylko tak zauważyłem zażartą dyskusję na temat WIN VS Linuks). Jak by nie powiedzieć marketing jest bardzo ważnym elementem. Dzięki niemu można największy kit wcisnąć milionom odbiorców (nie piszę tu o WIN :) tylko tak ogólnie) - wsparcie producentów oprogramowania i gier, o ile z programami nie jest tak źle to z grami jest tragicznie. I nie próbujcie marginalizować tu tematu gier, bo ten 1% użytkowników linuksa to chyba osoby które nie lubią grać w gry komputerowe lub z nich wyrosły (choć pojęcia że wyrosły bym wielce nie używał, bo ogólnie wiadomo, że dużo graczy, jak nie większość to osoby dorosłe). Nie wiem z jakich czynników to dokładnie wynika, czy architektura linuksa komplikuje pisanie gier na ten system, czy chodzi tu tylko o popularność systemów, że producentom nie opłaca się pisać gier dla 1% użytkowników komputerów, czy jeszcze z czegoś innego... - przyzwyczajenie - komputery są już od dawna, linuks jest przystępny raczej od nie dawna, i użytkownicy są przyzwyczajeni do windowsa. I w brew pozorom to może być jeden z największych powodów dla których ludzie pozostają przy windowsie.
re zenn: kilka postów wcześniej ironizowałeś na temat czytania ze zrozumieniem. A teraz piszesz o "rzekomej konieczności instalacji", którą podał tralalala jako mit. Znaczy to, że sam czytać nie potrafisz, bo właśnie tralalala napisał: "Defragmentacja - nie stosuję bo prawie to nic nie daje, jak już system się na prawdę muli robię format c i na nowo system. Nie jest mi ciężko poświęcić 2-3 godzin na instalację systemu i programów raz na 1 rok, bo mniej więcej co taki okres instaluję na nowo windę." Czy chciałbyś wystosować jakieś przeprosiny?:)
@Leon: czego Linux wymaga, to ja dobrze wiem. bo po raz pierwszy zainstalowałem go u siebie na kompie w 1997 roku. A od dwóch lat w codziennej pracy Ubuntu. Ja mówię tylko o mitach, którymi żywią się linuksiarze. A przykład kolejnego mitu podał tralala (rzekoma konieczność reinstalacji).
@tralala Co do walki z wirusami i BSOD, to wcale nie jest tak różowo. Podam ci przykład z mojego doświadczenia: Są firmy, w których pracownicy nie siedzą na stałe podpięci do Internetu, na przykład handlowcy. Taki człowiek ma dużą szansę, żeby jego komputer nie pobrał na czas aktualizacji systemu jak i antywirusa. Ma również szansę, że wsadzi w komputer cudzego pendrive''a (lub swojego do cudzego kompa). Efekt jest taki, że w ciągu 2 dni miałem 4 komputery tak zawirusowane (za co chwała należy się programowi McAfee), że komputer po 2-5 minutach pracy pokazywał BSOD i się restartował. Takie rzeczy raczej nie są możliwe na OSX czy Linuksie. Co do reinstalacji: wyobraź sobie, że jest firma, która ma 100 pracowników. Jeśli każdemu muszę przeinstalować system raz do roku, to co 3 dni (wliczając soboty niedziele i święta), będę miał komputer do reinstalacji. Super perspektywa. Na moje szczęście, aż tak fajnie nie jest, bo przy odrobinie wysiłku można czas życia XP przedłużyć do 2-3 lat, co daje szansę na to, że komputer zostanie wcześniej wymieniony bna nowy (o ile firmę stać). Co do wydatków, to firmy jednak muszą płacić, jeśli weźmiemy tylko Windows OEM (ok 300zł)+Office SB (800-900zł) i pomnożymy to przez 100 userów, to wychodzi min. 11000zł, a nie liczyliśmy antywirusa i softu specyficznego dla firmy (Autocady, Photoshopy, Visio i inne). Za to można kupić 3-5 komputerów, albo dać premię prezesowi :). W dodatku w firmie raczej granie nie jest brane pod uwagę. Adobe Reader jest po Linuksem, jak już max napisał, OpenOffice czyta i zapisuje w formatach MS Office, w dodatku nie robi mu różnicy czy plik stworzono w wersji 2007,2003 czy 2000, czego nie mogę powiedzieć o produktach MS. @ zenn Linux wymaga być może większej wiedzy przy instalacji (choć ja bym skłaniał się do twierdzenia, że innej a nie większej), ale nie przy codziennym użytkowaniu. Klika się tak samo, klawisze na klawiaturze zostają w tym samym miejscu. Co do instalacji i wstępnej konfiguracji, to na tym polegnie 90% ludzi zarówno pod Windows jak i pod Linuksem. W przypadku braku oryginalnych płyt lub partycji recovery, do Windy trzeba szukać driverów i je zainstalować (często w odpowiedniej kolejności), pod Linuksem zazwyczaj nie trzeba nic instalować. Jeśli brakuje jakiegoś drivera w jądrze, to problem jest taki sam jak pod windą - szukanie w Sieci.
@tralala, chciałeś mi nawrzucac a tylko potwierdziłeś moje słowa (maxa zresztą też). Należy się wielkie DZIĘKUJĘ:D
Ja napisze jeszcze tak... użytkownicy linuksa wyolbrzymiają problemy z Windowsem. max: "Linux jest dla osób leniwych, które nie chcą tracić czasu na: - walkę z wirusami - defragmentację - reinstalację, jak już rejestr spuchnie ponad miarę - zarabianie pieniędzy, które zamiast spożytkować na własne przyjemności zapłacą Microsoftowi i firmom od "zabezpieczeń" .... oraz - granie w gry komputerowe. " Co rozumiesz max i inni fani linuksa pod pojęciem walki z wirusami, trojanami itd. Bo moja walka polega na tym, że zaraz po instalacji systemu, jednym z pierwszych programów jakie instaluje jest jakiś antywirus. Na tym moja walka się praktycznie kończy. Czy to jest takie uciążliwe? Defragmentacja - nie stosuję bo prawie to nic nie daje, jak już system się na prawdę muli robię format c i na nowo system. Nie jest mi ciężko poświęcić 2-3 godzin na instalację systemu i programów raz na 1 rok, bo mniej więcej co taki okres instaluję na nowo windę. Reinstalacja - patrzeć wyżej :) Zarabianie pieniędzy, które zamiast... - te słowa są pewnie skierowane do zdecydowanej mniejszości użytkowników Windowsa. Nie będę się wielce rozpisywał na temat piractwa bo szkoda na to czasu, zbyt obszerny temat. Stwierdzę jedynie fakt, że jednak zdecydowana większość nie płaci M$ pieniędzy i firmom od zabezpieczeń. Sądzę także, że M$ wie dokładnie o skali piractwa bo są sposoby żeby to sprawdzić, no ale co ma zrobić? Posłać za kratki połowę ludzkości posiadającą komputery :P No i argument z grami PC. Jest to prawo, przywilej, zaleta, rozrywka, z której można skorzystać, ale nie trzeba. Niektórzy, próbują tworzyć mity o Windowsie w postaci np. BSOD. Szczerze, ostatni raz to widziałem podczas korzystania z WIN 98. Więc jest to mit, na siłę wciśnięty argument przeciwko windows.
aktualizacja jest potrzebna i stale ją pobieram czy to poprzez wymuszenie pobrania czy automatycznie tych poprawek jest wiecej jak systemu ale cóz zrobić jezeli tak ma być Uważam też ze stale pzez to jestem śledzony i caly czas ma ktoś wgląd w moje osobiste sprawy, dobrze że na dzis jeszcze tego nie wykorzystał. ale naprawde takie odnoszę wrazenie i chyba tak jest.
@bosman: jednym słowem kolejny, nie mający nic wspólnego z rzeczywistością linuksiarski mit. Podobnie jak mity o: - w Windows jest więcej błędów niż w Linuksie; - rok XXXX będzie rokiem Linuksa; - amerykański okręt wojenny odholowany, bo Windows zawiódł; - Microsoft bez przerwy pozywa kogoś o naruszenie jego patentów itp. itd. "Mądrość ludu", którą próbujesz tutaj nieudolnie promować, a fakty to dwie różne rzeczy. Ponadto to, co piszesz, przeczy temu, co powszechnie mówią linuksiarze o łatwości obsługi Linuksa. Albo wymaga większej wiedzy, albo jest co najmniej tak łatwy jak Winda. Tertium non datur. I, jakbyś nie zauważył, mój wpis nie miał nic wspólnego z dobrymi czy złymi stronami istnienia Linuksa. Naprawdę już w szkołach nie uczą Was, ani czytania tekstu ze zrozumieniem, ani używania argumentów mających poparcie w faktach?
re tralala: akurat Adobe Reader pod Linuksa istnieje i ma się dobrze:) Problem z Linuksem jest taki, że większość ludzi się go boi. Nie chcą go poznać, bo trudny, bo konsola, bo zeszyt stukartkowy. A jak już ktoś spróbuje (o ile nie jest to ktoś pokroju Ramolesa), to często stwierdza, że się mylił. Że się da, że nie jest aż takie trudne, a "kompilacja i upload ftp" to wymysły działu marketingu firmy Microsoft. Jasne, że nie każdy musi być informatykiem. Tylko że Linux nie jest dla informatyków. Linux jest dla osób leniwych, które nie chcą tracić czasu na: - walkę z wirusami - defragmentację - reinstalację, jak już rejestr spuchnie ponad miarę - zarabianie pieniędzy, które zamiast spożytkować na własne przyjemności zapłacą Microsoftowi i firmom od "zabezpieczeń" .... oraz - granie w gry komputerowe. To ostatnie wiele osób poczyta za wadę, nie zaletę i takie ich prawo. Peace, ludziska.
Siwy: Ale uogólniasz i obrażasz większość użytkowników Windowsa. Ja mam Windowsa i 99% moich znajomych, i masz rację wszyscy chcieli zaoszczędzić parę stów i dlatego nie mają oryginała. Większość wie o istnieniu linuksa, ale jak to stwierdziłeś jest mało użytecznym systemem bo większość lubi sobie pograć od czasu do czasu w gry, ale oprócz tego Windows i oprogramowanie z nim związane jest pewnym standardem. Do szkoły przygotowuje się prezentacje w powerpoincie, na informatyce pracujemy w excelu, wordzie, accessie i innych programach. (wiem, że jest np. open office na linuksa, ale nie wiem czy te programy mają takie same formaty plików). Od jakiegoś czasu można np. rozliczać PIT przez internet i co... potrzeba adobe reader, a ja mam alternatywny program foxit reader i już mam problem bo konieczny jest adobe... I to jest wada alternatywnego oprogramowania, może być lepszy, ale nie jest standardem... I nazywać ludzi ograniczonymi bo nie potrafią korzystać z alternatywnego oprogramowania dla linuksa. A czy każdy to jest jakiś informatyk, komputerowiec co ciągle siedzi w komputerach i się nowinkami interesuje. Bardzo dużo ludzi nie potrafi zainstalować nawet Windowsa, nie wiedzą jak znaleźć interesujące informacje w internecie, nie wiedzą jak wgrać cracka do danej gry... Wielu ma Windowsa bo po prostu znajomy mu go zainstalował, bo sam by nie wiedział jak w ogóle system się instaluje i po drugie jaki system jest lepszy. Więc denerwuje mnie pisanie, że użytkownicy Windowsa są głupi, ograniczeni itd. Uważacie, że np. 40 mln Polaków interesuje się komputerami i rzeczami z nimi związanymi? Mają w komputerze to co mają, to co polecili/zainstalowali im znajomi... Jak już napisałem ja ma Windowsa bo: 1. Można pograć w gry komputerowe, co jest dla mnie jedną z największych zalet co mnie trzyma przy Windowsie 2. 10-cio letnie przyzwyczajenie do systemów z rodziny Windows 3. Praktycznie każdy potencjalny program, który mnie interesuje jest napisany pod Windowsa (czego o linuksie napisać nie można) Oczywiście WIN ma dużo wad, ale nie są one (dla mnie) jakieś straszne i idzie je przeboleć :) Ogólnie nie chce mi się więcej pisać o wadach i zaletach systemu windows i linuks bo to nie ma sensu :) linuksiarzy się nie przekona do Windowsa i posiadaczy windowsa się nie przekona do linuksa... taka prawda :P TO tak jak odwieczna wojna co jest lepsze Fifa czy PES...
@ zenn Mógłbym od razu napisać, że głupi nie wie, że jest głupi. Jednak aby ktoś nie poczuł się urażony powiem, że to jest raczej logiczne biorąc pod uwagę pewne fakty jak chociażby to, że Linux wymaga większej wiedzy. Osobiście staram się być obiektywny i też nie lubię bezkrytycznego chwalenia tego systemu. Uważam, że samo istnienie Linuksa jest dobre - masz wybór, nie musisz go używać, ale możesz.
@mario: masz jakiekolwiek dowody na poparcie mitu, że użytkownicy Linuksa są w jakikolwiek sposób bardziej "świadomi" niż użytkownicy Windy? Jakieś badania były przeprowadzane?
@87.207.86.162 - ja też się chętnie dowiem, jak MS dostarcza aktualizacji systemowi Linux "Cóż nienawiść do MS czasem jest zgubna, a nie wiem dlaczego tyle jadu mają właśnie userzy Linuksa" - świetnym przykładem jest tutaj ramones. Kocha MS i z ogromną przyjaźnią odnosi się do użytkowników Lin, a ci - nie wiedzieć czemu - go nie lubią. Kocham takie uogólnienia, jakie czynisz 87.207.86.162...
@85.222.115.168 Jesteś jednym z niewielu ludzi w Polsce co nie potrafią zainstalować Linuksa, a wypowiadasz się pod prawie każdym artykułem wypisując bzdury. Poco to robisz?
@# 87.207.86.162 proszę o krótkie wyjaśnienie po co i jak zainstalować aktualizacje od MS komuś kto pracuje na linuksie.
@tad 85.222.115.168 czy Ty masz zamiar wygrać wyścig z ramonesem na wypisywanie bzdur i kłamstw? Jeszcze Ci do niego daleko ale on już zatrzymał się w rozwoju a Ty gonisz dalej. Nie wiem skąd wyciągasz takie błędne wnioski. Moje spostrzeżenia są inne: aktualizacji nie instalują osoby które Windows ukradły bo: uważają że skoro można to czemu nie, chcą zaoszczędzić parę stów, nie wiedzą o istnieniu linuksa, wiedzą ale nie potrafią go zainstalować/obsłużyć, grają w gry (w wiekszości też "pożyczone")więc linuks jest dla nich mało użytecznym systemem, są na tyle ograniczone że nie potrafią używać oprogramowania alternatywnego dostępnego dla systemu linuks. Druga kategoria to osoby które miały wątpliwą przyjemość przekonać się że aktualizacje Windows potrafią też popsuć Windows, doprowadzić do utraty danych, unieruchomić oprogramowanie które do tej pory bez zarzutu działało. Jak widzisz w obu grupach raczej brak administratorów linuksa, skoro potrafią administrować takim systemem wierz mi bez problemu obywają sie bez Windows, a nawet jeśli go potrzebują to ich zwyczajnie na niego stać.
Niestety zdziwiłbyś się ilu użytkowników LINUX nie łata swoich systemów nawet serwerowych. Moja firma konsoliduje swoje spółki zależne i przejmujemy takie wynalazki od lokalnych administratorów. To samo dotyczy np.: FF. Wielu ludzi uważa że jak zainstalowali FF to są bezpieczni. Natomiast nowy największy botnet (jakieś 2 mln komputerów) to właśnie powstał także dzięki FF. Ostatni raport Secunia pokazuje że 34% FF 2 oraz 10% FF 3 jest nie załatanych.
@szerszen fakt lepiej już głosu nie zajmuj, bo coś chciałeś napisać, ale właściwie o co ci chodziło to nikt nie wie. @mario zgadzam się z tobą, że akurat administratorzy Linuksa, to grupa świadomych userów, ale to samo można powiedzieć o administratorach Windowsa, tylko że wersji Serwer ;) Reszta to przestraszone społeczeństwo, na temat genue i pewnie połowa to to te trolle, co np wypisują po portalach, że oni nie potrzebują, żadnego wirusa, łat etc., a tak naprawdę mają nielegalną wersję Windowsa i boją się być namierzeni przez MS. Zgadzam się również po częsci z @85.222.115.168 poza tym początkiem, ale jakby się lepiej temu przyjrzeć, to fakt, że wcale nie jest tak mało userów Linuksa, którym pewność siebie po zainstalowaniu Linuksa przesłania oczy, że tak naprawdę mają niewiedzę. Chodzi mi o to, że są tak mądrzy, że można ich zaliczyć do grupy tych "a po co mi tam jakieś aktualizacje od MS". Cóż nienawiść do MS czasem jest zgubna, a nie wiem dlaczego tyle jadu mają właśnie userzy Linuksa.
Czytam te komentarze pod wszystkimi artykułami i mam wrażenie że poruszam się wśród sprawnych intelektualnie inaczej. Mam od lat linuxa i wine. I jakoś naprawdę nie potrzebuję nic więcej. W paracy na służbowych kompach są wszystkie możliwe wersje Win. Od Win98 (niedawno skasowany komp z win95) zainstalowany w 1998r i nigdy nie reinstalowany. Chodzi bez zwisów od dnia instalacji. Każda następna wersja sprawia problemy. Natomiast Linux obsługuje serwer z backupem i pracuję na tym systemie na moim kompie. Pozwalam sobie czytać te różnee głupoty i dziś już nie wytrzymałem i zabrałem głos. Ale pisząc to już zaczynam żałowąc że dołaczyłem do tego grona
@85.222.115.168: administratorzy Linuksa zazwyczaj regularnie aktualizują system, jest to niewielka grupka świadomych userów, w przeciwieństwie do ogromnej rzeszy użytkowników Windows.
Te kilkanaście procent to zapewne głównie następujące grupy: administratorzy po szkołach udających, że kształcą lub ograniczajacych się do linuksa, którym kazano instalować kradzione oprogramowanie Microsoftu; administratorzy o poziomie linuksa, ktrzy zainstalowali sobie różności Microsoftu aby uciekać od problemów pracy; cwaniacy co trzymają takie instalacje aby popisywać się jakie to systemy Micrsoftu są brzydkie (że niby tylko niewiele lepsze biznesowo od tych innych, a przecież w 2009 r róznica jest już ogrmna nie tylko pod tym kątem); idioci, co kupili lub ściągnęli i zainstalowali jakoś wersję kradzioną z ewentualnymi robakami, trojanami, rootkitami i wypisują na forach, jakie to u nich wyroby MS działają fatalnie a jakoby linuks w ich systuacji lepiej. Lol, prawda?
Zapewnne, te 20% to windowsy nielegalne, a aktualizacje na wszelki wypadek wyłaczone, żeby nie dac się złapac przeez genua.
Najpopularniejsze
- Ministerstwo Cyfryzacji ma już swoją...
- Microsoft: Kinect dla Windows jeszcze w tym...
- Jakie skutki będzie miało wprowadzenie ACTA
- 5 zmian, które mogą zaważyć na...
- Boni powołał członków Rady Informatyzacji
- Koniec ery nieograniczonego dostępu do...
- Kolejne aresztowania w związku z aferą w...
- ATCA zostało wdrożone w sieci 3G Polkomtela...
- Rejestr Usług Medycznych, czyli największa...
- Nokia w trzy miesiące straciła miliard euro
Rekomendacje
Serwisy IDG - Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - O nas - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME
Reklama - Licencjonowanie treści
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2012 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88





