Microsoft wykończy facebookowego robaka?
Koncern z Redmond zamierza wyeliminować z Sieci uciążliwego robaka Koobface, atakującego użytkowników popularnego serwisu społecznościowego Facebook. Koncern uaktualnił właśnie swoje narzędzie antywirusowe MSRT - teraz potrafi ono identyfikować i usuwać z Windows tego "szkodnika".
W blogu prowadzonym przez pracowników microsoftowego działu Malware Protection Center pojawił się wpis konsultanta Scotta Molenkampa - poinformował on, że najnowsza wersja Malicious Software Removal Tool (MSRT), która od przedwczoraj dostarczana jest użytkownikom Windows, potrafi neutralizować wszystkie aktywne obecnie wersje Koobface'a (robak występuje w kilku odmianach).
Ten "szkodnik" pojawił się w Sieci niespełna rok temu - początkowo był niezwykle agresywny, jednak z czasem zagrożenie wyraźnie się zmniejszyło. Kilka dni temu specjaliści ds. bezpieczeństwa wykryli nową, znacznie bardziej niebezpieczną wersję Koobface'a - prawdopodobnie to właśnie dlatego Microsoft zdecydował się na dodanie odpowiednich sygnatur do swojego programu antywirusowego.
Nowy Koobface (wariant ten nazwano Koobface.az) działa tak samo, jak jego poprzednik - robak wysyła do użytkowników serwisu społecznościowego Facebook zaproszenie do kontaktu - kliknięcie na zawarty w nim link powoduje wyświetlenie strony z komunikatem o błędzie związanym z obsługą flasha. Użytkownik dowiaduje się, że do poprawnego wyświetlenia strony niezbędne jest zainstalowanie nowej wersji Flash Playera - oczywiście, zamiast tego programu w systemie Windows instalowany jest robak. Gdy Koobface.az zainfekuje komputer, zaczyna przeszukiwać twardy dysk - szuka na nim plików cookie, w których zawarte są dane niezbędne do zalogowania się do różnych popularnych serwisów społecznościowych. Później "szkodnik" sprawdza listę znajomych (w Facebooku) użytkownika komputera i wysyła do nich wszystkich swoje kopie. Szerzej pisaliśmy o nim w tekście "Facebook: powrót robaka".
Scott Molencamp z Microsoftu tłumaczy, że MSRT potrafi teraz wykrywać nie tylko samego "szkodnika", ale także wszystkie narzędzia i komponenty wspomagające jego ataki (analizy kodu robaka wykazały, że jest bardzo złożonym programem, w którym za każdą funkcję odpowiedzialny jest inny moduł).
Przypomnijmy: Malicious Software Removal Tool - czyli darmowe narzędzie antywirusowe, dostarczane raz na miesiąc wraz z poprawkami dla Windows - nie jest typowym "antywirusem" (i w żadnym razie nie powinno być traktowane jako jego substytut). Zadaniem tej aplikacji nie jest usunięcie wszystkich typów wirusów - Microsoft skupia się raczej na zwalczaniu tych najbardziej aktywnych w danym momencie. Zaletą MSRT jest to, że aplikacja jest darmowa i automatycznie dostarczana do większości użytkowników Windows - dzięki temu program jest skutecznym narzędziem w walce z aktywnymi zagrożeniami sieciowymi.
Warto przypomnieć, że dodanie do MSRT definicji wykrywających botworma Storm praktycznie w kilka doprowadziło do zniszczenie tej sieci zombiePC (składającej się z blisko miliona komputerów). Co więcej, w listopadzie 2008 r. aplikacja w 9 dni oczyściła ponad 1,2 mln pecetów z fałszywego oprogramowania antywirusowego, zaś w czerwcu 2008 - usunęła z ok. miliona komputerów konia trojańskiego Vundo.
Narzędzie antywirusowe Microsoftu można pobrać za pośrednictwem usługi Microsoft Update lub bezpośrednio ze strony koncernu.
Oceń artykuł
Komentarze (14)
@Lubicz Z tych kilku dziesiątek szkodników znajdzie sie kilka, które zadziałają w przestrzeni użytkownika, ale pozostałych już nie uruchomisz na dzisiejszych dystrybucjach Linuksa, bo mają inną strukturę.
@ffatman - czy w komentarzach nie można rozmawiać na poziomie? Po cholerę te przytyki? Nie potrafisz rozmawiać jak dorosły człowiek, to po prostu się nie odzywaj. Wirusy (tak, wirusy) linuksowe również się pojawiają. Dość wspomnieć RST.B, Lion.Worma, Svata, Simila i dziesiątki innych. Nie są specjalnie groźne (choć niektóre zawierają trojana dającego zdalny dostęp) i zwykle nie powodują żadnych problemów. Ale są - I zapisz się, drogi dyskutancie, na zajęcia z logiki. Najpierw piszesz mi, że nie przypomnę sobie o żadnych szkodników (co, jak rozumiem, znaczy, że sądzisz iż nie istnieją). A potem piszesz, że taki szkodnik to robi szkody tylko gdzieś tam. Coś to się kupy nie trzyma. PS. A propos pierwszego akapitu - oczywiście rady nie posłuchasz i zaraz znów będziesz dowodził jak to jesteś mądry, a inni "nie mają zielonego pojęcia", "ośmieszają się" i "piszą bzdury". Cóż, taki urok internetu - pisać może każdy... niestety
@Lubicz: Nie przypominaj sobie szkodników (dobrze że nie napisałeś "wirusów> :) ), bo se nie przypomnisz. Co chcesz se przypomnieć? Zero wiedzy? Super rowziązanie, bo się uruchomią. Szkodnik uniksowy robi szkody tylko w dostępnej przestrzeni, więc tymczasowo do jego zwalczenia wystarczy zmienić konto. @rod: To nie ratuje. System zabezpieczeń Win jest do obejścia. Mści się robienie wszystkiego po swojemu.
@Lubicz Nie całą bibliotekę, a tylko jej jakąś funkcję, która uśmierci szkodnika, i to funkcję najmniej ingerujazą w inne programy. Zresztą czego się nie robi dla bezpieczeństwa. Te kilka prokramów, które akurat używają tej funkcji się poprawia i również dostarcza w aktualizacjach. Podałem tylko jeden z przykładów linuksowych rozwiazań, a jest ich o wiele wiecej, głównie nastawionych na zapobieganie szkodnikom, niż ich zwalczanie.
@rod: Nia ośmieszaj się i nie zabieraj głosu w kwestiach, o których nie masz zielonego pojęcia, dziecko. Internet to nie tylko twój polski windowsowy desk. Sieć i serwery stoją na różnych uniksach (niekoniecznie linuksach) a na nich są dane warte miliardy dolarów i co? Developerzy walczą o bezpieczeństwo nie patrząc na wtorek a bedgajsi "męczą" się skubiąc hasełka po deskach windowsowych. Dlaczego? Bo łatwiej, bo to systemy (nawet nibyzabezbieczone 6.x) od początków swych jeszcze przedinternetowych żle zrobione pod względem bezpieczeństwa i wina jest MS a nie producentów antywirów - majątek firm od bezpieczeństwa to pikuś przy prezesach MS. Gdyby MS wyprodukował prawdziwy antywir, to by wyprodukował i byłby jeszcze jeden i nie pytałby się innych, czy może, tak jak nie pytał się o zezwolenie zamykając dostęp do jądra (nieszczelnie). Daruj więc se teoryjki. @Gość IP: 217.99.23.75: Po pierwsze bzdury piszesz a po drugie powtórz mi to jeszcze raz jak MS zrezygnuje z usług Akamai.
@Adam Sila i skutecznosc wirusow na windows i ich problemy w linuxie biora sie stad ze MS (glownie) a i prodeucenci softu tez, nie uswiadomili userom ze nie pracuje sie na koncie administracyjnym. Stad te wirusowe nieszczescia. Gdyby userzy okien poprawnie skonfigurowali konto robocze (zabrli uprawnienia administracyjne) oraz dla celow administracyjnych uzywali tylko "runas..." to probelm ciezko usuwalnych wirusow, rootkitow, przestal by istniec.
@ Adam - piszesz, że "to od razu byłaby w automatycznych aktualizacjach poprawka zmieniająca tę bibliotekę na tyle, że wirus już by się nie uruchomi". Wszystko fajnie, tylko, że wtedy nie uruchomiłby się żaden program korzystający z tej biblioteki. Super rozwiązanie, lol. Zresztą, na linuksa były już jakieś szkodniki (niespecjalnie groźne, ale nie w tym rzecz)- nie przypominam sobie, żeby jakikolwiek był zwalczany właśnie w ten sposób.
@Lubicz Mniejsza o to, jakich narzędzi M$ używa, ale chodzi mi o polityke tej firmy w sprawach bezpieczeństwa. W Linuksie jak się pojawi jakieś zagrożenie, to jest natychmiast niszczone w zarodku. Gdyby np. pojawił sie jakiś nowy wirus wykorzystujący do swego działania jakąś bibliotekę systemową, to od razu byłaby w automatycznych aktualizacjach poprawka zmieniająca tę bibliotekę na tyle, że wirus już by się nie uruchomił. I co z tego, że wirus byłby na dysku, jak już by nie działał. W Linuksie nie niszczy się samych wirusów, tylko odcina się im warunki do życia i same giną. Narzędzie MSRT jest całkiem niezłe, tylko przy tej ilości wirusów na Widowsa szkoda, że wychodzi raz na miesiac, a nie częściej.
@ Adam - nie masz racji (mam na myśli pierwszy post). MSRT to nie jest klasyczny program AV - to raczej narzędzie (i to całkiem sprawne) do niszczenia botnetów i epidemii wirusowych (MS może je szybko dostarczyć do ogromnej liczby kompów - nawet tych, których userzy nigdy nie pomysleliby o zainstalowaniu AV). Tu chodzi o bezpieczeństwo sieci jako takiej, a nie pojedynczego stanowiska. Gdyby chcieli z niego zrobic klasyczny antywirus, plik gwałtownie zwiększyłby sie z 5 MB do 500 i zaraz byłoby wielkie halo, ze MS zasyfia wszystkim komputery. Ja rozumiem, ze tę firmę się miło krytyuje, ale akurat tu krytyka nie jest uzasadniona.
Wieksi gracze wycofują się z linuksa, chociaż nikt rozsądny nie pisze na niego nic podłego świadomie. Chodzi o coś ważniejszego: nikt rozsądnie nie porafi napisać coś dużego, coś bardziej wartościowego pod linuksa, efektywniej (a nawet przewidywalniej w sensie rozliczeń księgowych) niż pod MS Windows. Linuks nie opłaca się nikomu: ani psychopatom ani wicepresesom ds finansowych - gdy im podwładni poprawnie policzą wszysko za całokształt. Linuks ma w 2009r taką watość jak naukowy komunizm czyli jest cokolwiek wart gdy programiści pracuja za drobne lub nie ma innych w okolicy takiej firmy.
@rod Nie porównuj DOSa z Linuksem, bo na DOSa to nawet ja bym mógł napisać wirusa, a nad Linuksem głowią się wielcy tego świata. Co prawda powstało eksperymentalnie kilka wirów na Lina, ale jak na razie nie potrafią przeskoczyć problemu z ich dystrybują, rozesłaniem do użytkowników. I w tym właśnie tkwi siła Linuksa, a nie braku jego popularności.
@Adam Odnosnie swiata linuxa - on nikogo nie interesuje. Jesli linux zdobedzie sensowna czesc deskotpow, to stanie sie obiektem atakow. Tak samo jak linux, bezpieczna jest dzis amiga, atari ST, C64, ZX Spectrum, DOS, itp
@Adam Wyobraz sobie ze gdyby Microsoft, dolaczyl do Windows prawdziwy antywirus, to bylaby taka awantura ze strony producentow antywirow ze urzedasy i sady latami ciaglyby Microsoft po sadach, za "praktyki monopolistyczne" Czy tego nie widzisz? MS ma przerabane, nie moze wyposarzyc systemu w skuteczne narzedzie do usuwania szkodnikow. Z wirusow pisanych dla windows i z ich zwalczania jezdza dziesiatki i setku luksusowych samochodow, jachtow etc. A to ze userzy maja przez to troche "pod gorke" to nikogo nie obchodzi.
Z tego artykułu wynika, że M$ zwalcza tylko te wirusy, które chce, a pozostale niech sobie grasują po systemie. Czyli ewidentnie widać, jak M$ robi swoich użytkowników w balona, a użytkownicy Windowsa siedzą cicho, nie protestują, ba, nawet się cieszą, że M$ się zlitował i jednego wirusa zwalczył. W świecie Linuksa jest to nie do pomyślenia, aby ktoś nie dbał o bezpieczeństwo użytkowników. Taki deweloper, który by celowo naraził na jakiekolwiek niebezpieczeństwo, zostałby od razu powieszony na suchej gałęzi.
Najpopularniejsze
- Ministerstwo Cyfryzacji ma już swoją...
- Microsoft: Kinect dla Windows jeszcze w tym...
- Jakie skutki będzie miało wprowadzenie ACTA
- 5 zmian, które mogą zaważyć na...
- Boni powołał członków Rady Informatyzacji
- Koniec ery nieograniczonego dostępu do...
- Kolejne aresztowania w związku z aferą w...
- ATCA zostało wdrożone w sieci 3G Polkomtela...
- Rejestr Usług Medycznych, czyli największa...
- Nokia w trzy miesiące straciła miliard euro
Rekomendacje
Serwisy IDG - Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - O nas - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME
Reklama - Licencjonowanie treści
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2012 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88





