Yahoo! i Google pod lupą Departamentu Sprawiedliwości

3 lipca 2008 08:54
Mariusz Błoński

Amerykański Departament Sprawiedliwości (DoJ) najprawdopodobniej rozpoczął oficjalne śledztwo w sprawie umowy pomiędzy Google'em a Yahoo!. W kwietniu bieżącego roku Google i Yahoo! podpisały tymczasową umowę, na podstawie której reklamy Google'a ukazywały się w wyszukiwarce Yahoo!. Gdy Yahoo! ostatecznie odrzuciło złożoną przez Microsoft ofertę przejęcia, portal przedłużył z Google'em umowę na 10 lat.

Sam fakt podpisania już pierwszej z umów wywołał spekulacje, że mogą się nią zainteresować urzędy antymonopolowe. Oczywiście szefowie Yahoo! i Google'a zdawali sobie z tego sprawę i tym też można tłumaczyć warunki pierwotnej umowy. Zastrzeżono w niej, że reklamy Google'a będą widoczne przy nie więcej niż 3% wyników wyszukiwania w Yahoo!. Tak ostrożnie sformułowana umowa być może nie zaalarmowałaby urzędników. Jednak w czasie jej trwania do wiadomości publicznej przedostała się informacja, że prezes Google'a zadzwonił do Jerry'ego Yanga z propozycją pomocy w odrzuceniu oferty Microsoftu. To zaalarmowało urzędników, a, jak twierdzą specjaliści, jeśli DoJ mówi "jesteśmy zaniepokojeni..." oznacza to, że skończyły się żarty i należy spodziewać się oficjalnego śledztwa.

Yahoo! wydało wczoraj oficjalne oświadczenie, w którym stwierdza, że "w badaniu sprawy przez Departament nie ma niczego niezwykłego". Jednak prawnicy specjalizujący się w podobnych postępowaniach są innego zdania. Sformułowania prawne używane w tym przypadku przez DoJ wskazują, że sprawa jest poważna, Departament ma spore zastrzeżenia, a decyzja o rozpoczęciu śledztwa zapadła na wysokim szczeblu. "To coś znacznie poważniejszego niż wcześniejsza prośba o dostarczenie odpowiednich dokumentów" - mówi M. J. Moltenbrey, który w latach 90. był dyrektorem w wydziale antymonopolowym Departamentu Sprawiedliwości.

Oceń artykuł

średnio:  liczba ocen:

Komentarze

Redakcja Computerworld.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

szefo

  • ocena: brak oceny
  • IP: 79.184.136.6
  • 03-07-2008, 18:32

Ale wykupienie wszystkich operatorów, a umowa z news''a to dwie różne rzeczy - zwłaszcza że tu chodzi dodatkowo o internet który już z założenia jest "wolny". A nawet jeśli w internecie byłaby reklamy tylko yahoo i google to co z tego - w Polsce internet były po tyle samo. Po za tym nie da się kontrolować internetu i nawet najbogatsza firma nie jest w stanie tego dokonać.

P.S. wiem że reklamy tylko yahoo igoole tez by zaszkodziły ale tak podałem przykład

  • ocena: brak oceny
  • IP: 62.89.69.60
  • 03-07-2008, 13:00

@szefo
żenada to jest w momencie kiedy jakiś koncern zdobywa a rynku monopol. Konkurencja napędza rozwój a rozwijanie monopoli go hamuje i bardzo dobrze żę się takim rzeczami zajmują. Wyobraź sobie że w Polsce Orange wykupiłoby wszystkich operatorów. Jak myślisz jakie byłyby ceny?

szefo

  • ocena: brak oceny
  • IP: 79.184.136.6
  • 03-07-2008, 11:09

I to jest niby wolna ameryka, każdy ma swoje plany biznesowe i pomysły,a tu jakaś organizacja Ci powie że nie wolno zawierać z kimś umów - żenada - moja firma moje decyzje - po za tym nie widzę nic złego w takiej umowie.

Whitepaper Connect

Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - O nas - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME - Reklama - Licencjonowanie treści
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2008 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88