Co czeka Microsoft na emeryturze Gatesa, scenariusz III

3 lipca 2008 07:42
Piotr Waszczuk

Co by było gdyby... Windows był oferowany w formie usługi. Od momentu, kiedy Bill Gates przestał być pracownikiem koncernu Microsoft minęło 10 lat. Przez ten czas - wraz z popularyzacją systemów operacyjnych z rodziny Linux, otwartych formatów zapisu plików i oprogramowania o otwartym kodzie - stale spadała sprzedaż systemu Windows i pakietu Office.

Zdaniem analityków trend ten był dostrzegalny już w 2008 r., kiedy zarówno Windows Vista, jak i Office 2007 cieszyły się popularnością znacznie niższą od spodziewanej. Niezmiennie jednak od 10 lat, sprzedaż licencji na te dwa produkty stanowi źródło ponad 80% przychodów firmy.

W 2011 r. dla kierownictwa Microsoftu jasnym stało się, że firma musi podążać za trendem cloud computing i zrezygnować z dotychczasowego modelu licencjonowania. Szefostwo firmy nie pozostało niewzruszone wobec zmian zachodzących w branży IT. Microsoft aktywnie zaangażował się w prace nad stworzeniem mechanizmów, które w stosunkowo łatwy sposób umożliwiłyby udostępnianie funkcjonalności systemu operacyjnego i aplikacji w postaci strumieniowej. Dzięki współpracy z największymi dostawcami sprzętu i operatorami telekomunikacyjnymi, po czterech latach Microsoft wprowadził do oferty pierwsze, obejmujące funkcjonalność systemu operacyjnego, usługi Software +Services.

Jednocześnie prace nad stworzeniem odpowiednio efektywnych technologii i rozwiązań sprzętowych pochłonęły większość środków finansowych, jakimi dysponował Microsoft. Z ponad 6 mld USD w gotówce pozostało niewiele ponad 1 mld USD. W efekcie koncern, który od lat dysponował potężnymi rezerwami finansowymi, musiał zmodyfikować także własną strategię działania. Zmiany modelu biznesowego spotykały się ze zdecydowanym sprzeciwem akcjonariuszy firmy, jednak w ocenie kierownictwa były konieczne. W ujęciu krótkoterminowym przychody pochodzące głownie z subskrypcji oprogramowania spowodowały znaczny spadek sprzedaży. Doprowadziło to do masowej wyprzedaży akcji koncernu i spadku jego giełdowej wyceny. Microsoft popadł w poważne tarapaty, a jego współzałożyciele stracili czołowe miejsca na liście Forbes najbogatszych ludzi na świecie.

Jednak w 2016 r. okazało się, że wytrwałość w dążeniu do zmiany modelu biznesowego była strzałem w dziesiątkę. Model usługowy, wykorzystywany w odniesieniu do spersonalizowanych funkcjonalności i ustawień systemu operacyjnego oraz indywidualnie instalowanego oprogramowania dawał nowe możliwości. Prezentowana przez Microsoft w 2008 r. wizja nieograniczonego dostępu do własnych dokumentów z dowolnego urządzenia stała się rzeczywistością. Rozwiązania Microsoftu ponownie zyskiwały na popularności, a sprzedaż i zyski rosły. Microsoft stał się również właścicielem licencji nowatorskich rozwiązań programowo-sprzętowych. Na mocy wielomilionowych transakcji prawa licencyjne zostały udzielone m.in. SAP i Oracle, które również zmuszone były do rezygnacji z klasycznego modelu licencyjnego. Ryzyko spektakularnego bankructwa zostało zażegnane.

Dzięki prowadzonym na szeroką skalę działaniom marketingowym i bliskiej współpracy z wiodącymi producentami urządzeń przenośnych usługowa wersja Windows coraz bardziej zyskiwał na popularności. Już w 2017 r. większość klientów Microsoftu stanowili użytkownicy korzystający z oprogramowania przechowywanego na serwerach Microsoftu. Dotyczyło to przede wszystkim systemu operacyjnego i podstawowych aplikacji, w tym oprogramowania biurowego. Użytkownicy, którzy potrzebują innych funkcjonalności mogą skorzystać z oferty lokalnych partnerów Microsoftu. Zmiana modelu biznesowego pośrednio stała się również powodem problemów społeczności open source. W coraz bardziej demokratycznym środowisku od kilku lat dochodziło bowiem do poważnych sporów na temat kierunku rozwoju systemu Linux. Brakowało m.in. odgórnej kontroli nad tysiącami grup programistów, działającymi zwykle na własną rękę. Rozwiązania oparte na systemie Linux są obecnie wykorzystywane wyłącznie do niszowych zastosowań, które nie mogą być realizowane w modelu dostępu zdalnego lub wymagają dużej wydajności.

W efekcie tych zmian nie zmieniło się jednak źródło większości przychodów Microsoftu, które nadal stanowiła sprzedaż Windows i Office. Przez dekadę niezmienna pozostała też rentowność koncernu w sektorach oprogramowania dla przedsiębiorstw i rozwiązań serwerowych. Procentowy rozkład przychodów koncernu nie uległ zmianie, a akcje Microsoftu ponownie cieszyły się dużym zainteresowaniem inwestorów.

Pierwszy scenariusz wizji Microsoftu bez Billa Gatesa - Co by było gdyby... nadeszła fala cloud computing.
Co czeka Microsoft na emeryturze Gatesa, scenariusz II
Co by było gdyby... nastąpiło przeciążenie Internetu
Co czeka Microsoft na emeryturze Gatesa, scenariusz IV - Co by było gdyby... Microsoft poszedł w ślady Google i RIM.
Co czeka Microsoft na emeryturze Gatesa, scenariusz V, ostatni - Co by było gdyby... udało się zrealizować program Windows Everywhere.

Opracowanie na podstawie tekstu Galena Grumana z amerykańskiego Infoworld - After Bill Gates, five possible futures for Microsoft.

Oceń artykuł

średnio:  liczba ocen:

Komentarze

Redakcja Computerworld.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

sata6

  • ocena: brak oceny
  • IP: 83.27.239.186
  • 03-07-2008, 11:55

cd.
Duże korporacje, które zaczynały od małych firm garażowych, z czasem stają się powolne i ślamazarne. Te wszystkie gorączkowe akcje MS typu przejęcie Yahoo, Powerset...oni wiedzą, że "in danger", ale czy przejęcie wielkiego przegranego internetu, jakim jest Yahoo, pozwoliłoby MS stanąć na równi z Google? Wątpię. Nawet Google, pomimo, że ta firma ma zaledwie 10 lat (!!), czuje oddech młodych konkurentów na plecach - stąd przejęcia innych firm typu YouTube za przesadzoną kwotę. To panika. Rotacja liderów w tej branży jest tak szybka, że Google już teraz musi zabezpieczać tyły i czujnie obserwować potencjalnych konkurentów. Jeszcze jest liderem, ale jeśli nie zdywersyfikuje źródła przychodów, może już za kilka lat stać się takim dinozaurem branży albo przegrać - tak jak Yahoo. Tym bardziej, że przewidywanie przyszłości w tej branży jest bardzo trudne - rynek dyktuje warunki, nowo powstające firmy, technologie, inwestorzy...Czy ktoś 15 lat temu, gdy o Internecie słyszała jedynie garstka zapaleńców, myślał, że tak właśnie rozwinie ta technologia? Konkurowanie w tej branży to błądzenie w ciemnościach, na ślepo. Ktoś raz pójdzie w niewłaściwą stronę, na zawsze pozostanie w
otchłani ciemności. :P

sata6

  • ocena: brak oceny
  • IP: 83.27.239.186
  • 03-07-2008, 11:54

Trochę głupie to wasze gdybanie i raczej mało prawdopodobne...nudzi się w robocie co? :P Ja dla MS
przewiduję podobny scenariusz jak dla IBM niegdyś na pocz. lat 90., gdy okazało się, że niegdysiejszy gigant przegrał wojnę z producentami klonów IBM PC i został "na lodzie". Po prostu znaleźli sobie pewną niszę na rynku i przetrwali, choć nikt już dzisiaj się nie boi IBMu jak kiedyś. Kiedyś IBM miał taką pozycję jak MS dzisiaj - bezwzględny monopolista w swojej branży. Ale monopole nigdy nie
wieczne, na szczęście. MS nie rozumie tak naprawdę Interentu, jest wielkim żółwiem, nienadążającym
już od kilku lat za dynamicznie zmieniającym się rynkiem. W słynnych cytatach Billa zapomnieliście
chyba o tym dotyczącym Internetu: "Internet? Nie, dziękuję, nie jesteśmy zainteresowani.". Ciekawe,
że historia lubi się powtarzać - tak jak IBM nie docenił wagi komputerów osobistych w latach 80., tak
MS zaspał początki Internetu. Udało mu się co prawda wygrać na początku idiotyczną moim zdaniem
walkę przeglądarek, ale jak się później okazało po Firefoxie i innych przeglądarkach opensource - nie
miało to większego znaczenia. Oczywiście era softu online, SaaS itp. dopiero (niezdarnie) raczkuje - i
póki co pozycja MS wydaje się być niezagrożona. Ale to nie będzie wieczne, pamiętajmy :)

cvb

  • ocena: brak oceny
  • IP: 89.78.52.243
  • 03-07-2008, 10:23

jest jeden problem - za wolne lacza by system iec z odleglego serwera - choc kto wie co bedzie za 5 lat

ps.vista po paru poprawkach i sp1 jest calkiem niczego sobie
jesli kolejny odchudza by zzeral mniej zasobow ulatwia pewne kwestie i dodadza kilka prostych ale waznych rzeczy (zdalny pulpit w home - kto wpadl na pomysl ze to w domu sie nie przydaje?mam 3 komputery - czesto korzystam ze zdalnego pulpitu) to jeszcze dlugo porzadzi

niestety linuks z jego tepym podejsciem do prostoty(a to jest najwazniejsze dla uzytkownika domowego) jeszcze przez kolejne kilka lat nie zaszaleje
tak jak poprzednik napisal - potrzebna jest rewolucja - a wzory sa(i to bardzo dobre) - windows i osx

  • ocena: brak oceny
  • IP: 83.22.78.144
  • 03-07-2008, 09:38

moim zdaniem microsoft wyginie jeśli następny win bedzie na wzór visty, już teraz jest na pograniczu upadku. Trzyma sie tylko ze względu na to że linux nie przeszedł jeszcze jakiejś rewolucji. Tak nawiasem myśląc jeśli microsoft wyginie to patrzcie ile może firm po drodze zbankrutować

maciek42

  • ocena: brak oceny
  • IP: 83.23.190.89
  • 03-07-2008, 09:30

@Dwimenor: Ty byś nie zapłacił, ja bym nie zapłacił za subskrypcje takiego systemu, ale dla firm i zwykłych użytkowników idealna sytuacja, wszystko zawsze aktualne (o ile system MS może być szybko zaktualizowany :), dostęp z każdego miejsca do twoich danych, nie trzeba się o nic troszczyć itd.. A dla firm takich jak MS i ich partnerów w "walce z piractwem" to też idealna sytuacja by kontrolować co oglądasz i co uruchamiasz w ich systemie :>

Whitepaper Connect

Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - O nas - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME - Reklama - Licencjonowanie treści
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2008 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88