5 sposobów na zawodowe samobójstwo

8 maja 2008 00:24
Piotr Waszczuk

Wpadki i błędy zdarzają się każdemu, zwłaszcza kiedy praca staje się rutyną. Oto pięć najczęściej popełnianych błędów, które mogą zaważyć na całym życiu zawodowym.

W większości przypadków nie są one bezpośrednio związane z obowiązkami zawodowymi. Dotyczą głównie relacji z współpracownikami, a także, a raczej przede wszystkim z przełożonymi.

1. Palić mosty
Wiele osób z utęsknieniem wyczekuje momentu, w którym składając wymówienie będą mogli porozmawiać z szefem jak równy z równym. Warto jednak zastanowić się czy takie zachowanie ma sens. W połowie lat 90., w czasie najbardziej dynamicznego rozwoju Internetu i tzw. bańki internetowej, wiele osób masowo odchodziło z pracy. Z różnym skutkiem zakładali własne firmy. Ci, którzy rezygnowali z poprzedniego stanowiska w przyjaznej atmosferze mieli znacznie większe szanse na ponowne zatrudnienie w razie niepowodzenia. Mogli również liczyć na wsparcie ze strony byłego pracodawcy. Do dziś sytuacja nie uległa znaczącym zmianom.

Podobnie było w przypadku Christiana Bassa. Do 2006 roku pracował on na stanowisku dyrektora technicznego Uniwersytetu Waszyngtona w Seatle. Zrezygnował z tej pracy i został konsultantem w jednej z amerykańskich firm doradczych. Dwa lata później założył własną firmę konsultingową. Pierwszy kontrakt podpisał z nikim innym, jak swoim byłym szefem z uniwersytetu. Chrystian Bass podkreśla, że składając wypowiedzenie starał się utrzymać miłą atmosferę. "Chęć zmiany pracy motywowałem potrzebą własnego rozwoju, a nie problemami na dotychczasowym stanowisku " - mówi. Dodaje także, że dzięki pozytywnej atmosferze udało mi się otrzymać świetne referencje. Biznes działający w warunkach ograniczonego dostępu do wysokokwalifikowanych pracowników IT, zawsze będzie potrzebował doświadczonych kadr. Największym problemem mogą być osobiste animozje. Zmiana pracy w miłej atmosferze może tylko pomóc w dalszej karierze.

2. Narazić dobre imię firmy
Błędów nie popełniają tylko ci, co nic nie robią. To przysłowie sprawdza się w każdej pracy, a zwłaszcza w IT. W interesie firmy jest minimalizowanie skutków błędów, a nawet ich ukrywanie. Wiele pomyłek można naprawić na tyle szybko, że jej skutków praktycznie nie odczuje biznesowe otoczenie firmy. Tymczasem w kontaktach z klientami wielu pracowników podważa profesjonalizm kolegów i wytyka ich błędy. Według ekspertów, tego rodzaju zachowania godzą w dobre imię firmy. Taka publiczna krytyka to narażanie interesów firmy i niesubordynacja pracowników. Ta zaś może być pretekstem do zwolnienia.

Pozytywne efekty można osiągnąć wychodząc założenia, że każdy pracownik odpowiada za siebie i swój zespół. W kontaktach z klientami, osobami z innych działów i kierownictwem firmy należy przynajmniej sprawiać wrażenie solidarności z współpracownikami. W ten sposób można zachować choćby pozory wewnętrznej spójności firmy. Konflikty z kolegami z pracy lepiej rozwiązywać w cztery oczy.

3. Publicznie skrytykować szefa
Szef zawsze ma rację. Ta obiegowa opinia jest prawdziwa zawsze. Tymczasem podczas wielu wystawnych konferencji nadal zdarzają się sytuacje, w których pracownicy niższych szczebli próbują poprawiać pomyłki zwierzchnika wygłaszającego przemówienie. Nie pomaga to ani reputacji firmy, ani szefa, a już na pewno sytuacji zawodowej ambitnych pracowników.

Zalecenia szefa wolno podważać publicznie tylko w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia lub reputacji szefa i pracowników. Dopuszczalne są głosy krytyki podczas zamkniętych narad. We wszystkich innych przypadkach zalecana jest dyskrecja. Jeżeli sprawa jest naprawdę ważna, można zaryzykować i zwrócić uwagę przełożonemu podczas rozmowy w cztery oczy. Jeśli pomyłka jest mało istotna, lepiej sprawę przemilczeć.

Oceń artykuł

średnio:  liczba ocen:

Komentarze

Redakcja Computerworld.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

Jarek

  • ocena: 5
  • IP: 91.94.149.44
  • 10-05-2008, 07:18

Do kolegów aro i R: "mowa jest tylko srebrem" ;) nie zapominajcie o tym (przemilczanie nie ma nic wspólnego z lizusostwem!). W biznesie chodzi o to by osiągać swoje cele a nie o to by komuś coś udowodnić. Jednak, szczególnie będąc niezależnym konsultantem lub ekspertem w swojej firmie (w sumie rola ta sama) Wasz cel powinien być także celem pracodawcy. Jeżeli tak nie jest należy to uczciwie i bez obrażania kogokolwiek powiedzieć. Jeżeli zaś jeszcze nie osiągnęliście pełnej samodzielności trzeba nabrać po protu pokory co nie musi oznaczać braku szacunku dla samego siebie a jest motywacja do nauki.

aro

  • ocena: brak oceny
  • IP: 83.4.233.228
  • 08-05-2008, 11:28

Nie palić mostów? a niby dlaczego?
Jak praca była ok, to jest oczywiste ...ale jak atmosfera była okropna i było się wykorzystywanym na maxa to niby dlaczego nie?
Ja przez czas jakiś pracowałem u takiego cwaniaczka, gdzie zapierniczałem na jak na pełnym etacie a umowe miałem na 1/2 i też podobnie zarabiałem, może nawet jeszcze mniej. Nie było premii, nie płacił za nadgodziny a wymagania miał coraz większe.
No to zrezygnowałem. Ale z jaką satysfakcją mówiłem dziękuje, jakie to wspaniałe uczucie było widzieć minę szefa gdy usłyszał podziekowanie za współpracę :-D
Chyba się nie spodziewał że nie dam z siebie łosia robić.

R

  • ocena: brak oceny
  • IP: 83.10.78.242
  • 08-05-2008, 10:31

Tak, wszytko w porządku jeśli w pracy było ok, gorzej jak szef to kretyn, miejmy charakter a nie zawsze postawa poddańcza. Biznes nie może być tworzony na lizusostwie.

zenek

  • ocena: 5
  • IP: 212.122.214.3
  • 08-05-2008, 02:53

Prawdziwa historia, ktora wydarzyla sie w polsce:

Kiedys po firmowej imprezie w wynajetym na weekend hotelu bawilo sie kierownictwo (kilkadziesiat osob) dobrze znanej firmy. Po imprezie prezes dostal rachunki do zaplacenia za zniszczenia. Zebral wszystkich i mowi: "Panowie. Ja rozumiem te dwa wyrzucone telewizory przez okno. Ja rozumiem zdewastowana ubikacje. Ale kto do cholery nasral do basenu???"

oooo

  • ocena: 5
  • IP: 213.158.196.113
  • 08-05-2008, 01:56

I to jest bardzo fajny art :D

Najlepszy jest ostatni punkt. Nie zapomnie spojrzenia prezesa jak odmowilem piwa ktore mi nalewal :D :D :D

reklama

Webcast

Euro 2008 w Internecie

W 2008 roku można było po raz pierwszy oglądać na żywo w Internecie Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej - całkowicie za darmo. W ciągu zaledwie 3 miesięcy udało się przygotować platformę i uruchomić ją dla użytkowników.
Obejrzyj film

Whitepaper Connect

Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - Dołącz do nas! - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME - Reklama - Licencjonowanie treści
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2008 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88