Amerykańscy celnicy przeszukują dane na laptopach
Amerykański Sąd Apelacyjny orzekł, że kontrola danych zapisanych w pamięci komputera oraz na innych nośnikach cyfrowych, nie różni się od rewizji bagażu i jako taka nie wymaga specjalnego uzasadnienia. Kontrowersyjna decyzja może wiązać się z naruszeniem prywatności podróżnych, ale ułatwi amerykańskim służbom granicznym kontrolę wwożonych i wywożonych informacji.
Decyzja Sądu Apelacyjnego dotyczy procesu trwającego od prawie trzech lat. W 2005 roku, podczas odprawy celnej, celnicy lotniska w Los Angeles poprosili wracającego z Filipin, Michaela Arnolda o uruchomienie przewożonego komputera. W ciągu kilkuminutowej kontroli odnaleziono zdjęcia, które zostały uznane za pornografię dziecięcą. Michael Arnold został oskarżony o posiadanie i świadomy, międzynarodowy przemyt nielegalnych treści. Podczas procesu oskarżony wraz z obrońcami argumentowali m.in., że zarzuty są bezpodstawne, ponieważ przeszukanie odbyło się w sposób bezprawny. Jednak amerykański Sąd Apelacyjny Czwartego Okręgu odrzucił argumentację Michaela Arnolda i tym samym otworzył drogę do swobodnego przeprowadzania kontroli danych zapisanych na nośnikach przenoszonych przez granicę.
Według sędziego Diarmuida O'Scannlaina już ze specyfiki rewizji przeprowadzanych na granicy państw wynika, że powinny one być przeprowadzane bez specjalnego uzasadnienia, m.in. dlatego, że "nie wymagają tego przeszukania bagażu, kieszeni czy portfeli". Sędzia podkreślał, że samo zbadanie pamięci komputera nie powoduje uszkodzenia urządzenia, nie jest również uwłaczające godności właściciela. Jako takie jest zgodne z prawem ustanowionym przez amerykański Sąd Najwyższy. Porównał również przeszukanie dysku twardego komputera, do zbadania zawartości bagażnika samochodowego, które według decyzji innego sądu apelacyjnego może być dokonywane bez żadnych specjalnych nakazów.
Decyzja sądu może być podstawą prawną ułatwiającą podobne przeszukania w przyszłości. Jednocześnie wielu Amerykanów i członków organizacji międzynarodowych nie zgadza się z werdyktem zespołu sędziowskiego. W lutym br. dwie amerykańskie organizacje złożyły niezależne pozwy przeciwko naruszaniu praw osób przekraczających granicę Stanów Zjednoczonych. Rzekomo podstawą pozwów były liczne skargi podróżnych, którym na granicy sprawdzano komputery, telefony komórkowe i inne urządzenia cyfrowe. Co ciekawe podróżni mieli skarżyć się, że amerykańscy celnicy nie tylko kontrolowali, ale nierzadko również kopiowali informacje zapisane na prywatnych nośnikach cyfrowych, bez żadnych konkretnych powodów. Przedstawiciele amerykańskiego Urzędu Celnego zapewniają, że sprzęty te są kontrolowane przede wszystkim pod kątem obecności niedozwolonych danych. Chodzi tu głównie o pornografię dziecięcą oraz informacje stanowiące potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych.
Jak podają autorzy wpisów na stronach theregister.co.uk, na amerykańskich granicach odbywają się obecnie przeszukiwania danych zapisanych w komputerach przenośnych. Typowym celem są laptopy z systemem Windows, a kopiowane są całe foldery z dokumentami. Podróżni odwiedzający USA powinni więc się bardzo poważnie zastanowić nad wdrożeniem oprogramowania szyfrującego dane, najlepiej używającego kaskady nowoczesnych algorytmów szyfrujących. Trzeba się też liczyć z tym, że laptop posiadający szyfrowanie całej zawartości dysku jest traktowany ze szczególną uwagą, ale jest to jedyna ochrona prywatności danych firmy i swoich własnych, prywatnych.
Oceń artykuł
Komentarze (21)
Ciekawe czy ktorys z komentujacych wyzej/nizej byl w Ameryce. Pisac takie bzdury jak oni pisza to tylko w Polsce mozna. Wieczne narzekanie, marudzenie. USA to potega, byla jest i bedzie. A sprzet kupiony tam bez zlodziejskich marz w Polsce jest niesamowitą okazją. Wiem bo sam przywiozłem. Kraj o olbrzymich mozliwosciach i wysokiej kulturze.
Z drugiej strony po co latać do tej Ameryki? Chyba po to, żeby jakiś amerykanski anal przetrzepał nam tyłek na lotnisku - nie mówiąc o laptopie :)
Amerykanie na polskich lotniskach też powinni być trzepani, aż miło. Powiedzcie mi tak szczerze, dlaczego Ameryka kojarzy mi się z terroryzmem! Nie Afganistan, nie Irak Iran - tylko ta Ameryka!!
Do szyfrowania należy używać otwartego oprogramowania, bo w komercach wyprodukowanych w USA, FBI ma połowę klucza szyfrującego. A tak wogóle, hmmm.... co za łosie. łatwiej dane przepchnąć przez jakieś p2p. nawet tego nie zauważą.
aaa, i po polsku im wytłumaczyć że POOOOPSUUUUUTEEEEE, a jak się języków nie uczą to ich problem :P
jestem ciekaw jak zrzucają te dane najlepiej wydłubać z laptopa ethernet a do usb podpiąć zasilanie prosto z akumulatora, to by sie zdziwili jak by im "sprzęt szpiegowski" zaczął dymić i strzelać :D
przed wyjazdem wystarczy usunąć zawartość z dysku, a poźniej skorzystać z oprogramowania do odzysku... oczywiście jest to jedna z form. drugą może być linux z wyłączoną funkcją automatycznego montowania dysków/partycji. przecież nie są w stanie na granicy sprawdzić jak duży faktycznie ma się dysk (po usunięciu oprogramowania do zarządzania dyskiem oczywiście). można jeszcze ukrywać pliki w gąszczu plików systemowych, zmieniać nazwy, rozszerzenia... wystarczy użyć wyobraźni, a rozwiązania się znajdą - w końcu polak potrafi
a niech mnie pocałują! - nawet gdybym był najświętszym człowiekiem na ziemi i wybierał bym się do USA to mój charakter nakazał by mi zrobić wielokrotny format hdd z nadpisywaniem danych ze wcześniejszym skopiowaniem wszystkich ważnych dla mnie plików na np rapidshare - granicę przekraczał bym z czystym hdd - nie dam sobie ingerować w ten sposób w moją własną prywatność!!! - już prędzej wyjadę do Australii do aborygenów i z nimi na stałe zamieszkam niż pozwolę na takie kontrole!!!!!!!!!!!
pelne szyfrowanie dysku i moga possac, w razie pytan dane sa poufne, czyli dane firmy w ktorej pracujemy i nie mozemy ich ujawnic, oni moga przeszukiwac, nie moga zmusic nas do odszyfrowania danych, do tego potrzebuja nakaz ;]
Artykuł na The register ma bardzo ciekawą sekcję komentarzy. Tekst: [[http://www.theregister.co.uk/2008/05/01/electronic_searches_at_us_borders/]] Komentarze: [[http://www.theregister.co.uk/2008/05/01/electronic_searches_at_us_borders/comments/]]. Trafne są zwłaszcza te uwagi, że sposobów na ominięcie takich przeszukań jest bardzo wiele, a zatem potencjalni terroryści mają do nich dostęp; dla przeciętnego podróżnika to mordęga i dodatkowe koszty, a dla przeciętnego Amerykanina ZEROWY wzrost bezpieczeństwa.
jak o jest z tym szyfrowaniem? zaszyfruję np. kod źródłowy systemu należącego do firmy, w której pracuję, gdzie zobowiązałem się nie udostępniać niejawnych danych firmy. jeśli trafią na te dane i każą rozszyfrować, bo jak nie to potraktują mnie jako ''terrorystę'' - to jak mam się zachować? cokolwiek zrobię czekają mnie nieprzyjemności, a nic złego nie robię.
a wystarczy ukryć zawartość dysku. Pały nie połapią się że ten xp zawiera coś więcej od firefoxa i kilku gier.
czyli najlepiej byłoby założyć sobie jakiś schowek na necie, albo jeszcze lepiej wrzucić nasze cenne i prywatne dane na pocztę i ściągnąć po przekroczeniu granicy. wyobraźcie sobie sytuację kiedy jakiś celnik zapatruje się w wasze pamiątkowe foty za las vegas, foty z jakimiś panienkami hehe.
przecież jak ktoś będzie chciał wywieść informację to równie dobrze może zrobić to po przez internet, nie za bardzo rozumiem po co takie kontrole, do tego dochodzi jeszcze szyfrowanie danych etc. Jak np. wykryją, że w zdjęciach/filmie z nad wielkiego kanionu mam jakieś informacje
@stryjek_Kulkowaty: Wcale nie sprawdzą. Cofną Cię z granicy i tyle. Chcę zwrócić uwagę na różnicę między sprawdzeniem bagażnika a zapisu na dysku twardym: Otóż na dysku mogę mieć prace mojego autorstwa (dowolnej postaci - muzyka, obrazy, teksty, kod źródłowy, schematy techniczne), co nawet jest dużo bardziej prawdopodobne niż to że będę miał próbki moich wynalazków w bagażniku. A prawo patentowe działa tak, że kto pierwszy opatentuje ten jest uznawany za ''wynalazcę''. W USA można patentować oprogramowanie, więc celnicy mogą opatentować MÓJ kod przede mną. To *jest* złe, bo nie mam możliwości dojechania do USA z moim wynalazkiem tak, by nie musieć go nikomu pokazywać. Gdybym przewoził dokumentację drukowaną to nikt przecież by jej nie czytał na granicy ani nie kopiował. A dysk czytają - to nie jest to samo. Może sprowadzam do absurdu, ale wyobraźmy sobie, że pani J.K.Rowling przekracza granicę USA i zatrzymują ją celnicy, czytają nowego Harry''ego Pottera, kopiują go sobie po czym panią J.K.R wpuszczają na teren USA, równocześnie wpuszczając kopię książki do sieci. Skanowanie dysku bardziej przypomina skanowanie umysłu niż przeszukanie bagażnika - to sprawdzenie mojej wiedzy, moich poglądów i mojego dorobku. To sprawdzenie czy nie przewożę zakazanych poglądów, a nie sprawdzenie czy nie przewożę zakazanych substancji. Jak ktoś słusznie zauważył - bardziej pasuje to do Chin niż do USA.
stryjku_Kulkowaty, sądząc po uzasadnieniu decyzji sądu, potraktują cię jak gościa, który nie chce na granicy otworzyć bagażnika samochodu...
Nic tylko wywalić system i napchać wirusami po brzegi, niech sobie kopiują :D Właściwie to ciekawe jak by skopiowali? Wykręcili by hd? A kto by odpowiadał za utratę gwarancji ?
A jak sobie założę hasło na dysk i powiem, że go nie znam, to ciekawe jak go sprawdzą :)
I po co do tych ćwoków jeździć?Tyle mają lat historii narodowej co lemoniada gwarancji!!!
Nic tylko szyfrowac dane a jeszcze lepiej trzymac je gdzies na serwerach. Przed wyjazdem do stanow kasowac z laptopa/komorki a po przylocie zgrac sobie z internetu, nawet jesli bedzie to kilka gb to i tak dlugo trwac nie powinno. Swoja droga, coraz mniej roznic widze w traktowaniu ludzi w USA i w Chinach.
Najpopularniejsze
- Pierwsze w Polsce testy transmisji danych z...
- Magdalena Gaj została Przewodniczącą Rady...
- Asseco wątpi w obiektywny wybór dostawcy w...
- Raport Państwo 2.0, czyli nowa wizja...
- Sygnity: wezwanie Asseco i sezonowość...
- Ogromna liczba komputerów Mac wciąż...
- Nasza Klasa uruchomiła inkubator...
- Google prezentuje okulary z Augmented Reality
- Oracle daje klientom bezpłatny system do...
- CBA kontroluje przetargi związane z CEPiK
Rekomendacje
Serwisy IDG - Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - O nas - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME
Reklama - Licencjonowanie treści - Prenumerata: Computerworld, Networld, PC World
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2012 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88






