Użytkownikom zagrażają... antywirusy?

AudioBot - odsłuchaj materiał Poleć znajomemu Wydrukuj Subskrybuj RSS A A A
22 listopada 2007 13:24
Daniel Cieślak

W wielu popularnych aplikacjach antywirusowych występuje pewien typ błędu, który może zostać wykorzystany do skutecznego zaatakowania komputera - twierdzi Thierry Zoller, specjalista ds. bezpieczeństwa z niemieckiej firmy n.runs AG. Jego zdaniem w niektórych przypadkach wadliwe oprogramowanie zabezpieczające przed wirusami może stanowić dla użytkowników poważniejsze zagrożenie niż same wirusy...

Thierry Zoller przez minione dwa lata zajmował się analizowaniem bezpieczeństwa aplikacji antywirusowych - badał przede wszystkim proces parsowania poczty elektronicznej przez takie programy. Okazało się, że w komponentach "antywirusów" odpowiedzialnych za to zadanie wyjątkowo często występują błędy, które cyberprzestępcy mogą łatwo wykorzystać do atakowania komputerów.

Zoller tłumaczy, iż narzędzia do parsowania danych są bardzo złożone i rozbudowane - ponieważ podczas codziennej pracy programy antywirusowe muszą przetwarzać tysiące załączonych do e-maili plików o najróżniejszych rozszerzeniach. To sprawia, że stosunkowo często znaleźć można w nich mniej lub bardziej poważne błędy.

Popularne antywirusy są dziurawe?

Specjaliści z n.runs AG - czyli Zoller i jego współpracownik Sergio Alvarez - w ciągu ostatnich miesięcy sprawdzili pod kątem występowania takich błędów najpopularniejsze obecnie aplikacje antywirusowe. Wyniki tych analiz są dość niepokojące - panowie znaleźli ponad 80 różnych błędów, z których większość nie została jeszcze załatana przez producentów oprogramowania. Co ważne, Zoller mówi, że błędy znaleziono w aplikacjach wszystkich liczących się na rynku AV firm - część z tych luk mogła posłużyć do uruchomienia w systemie niebezpiecznego kodu. Sprawa jest o tyle poważna, że błędy związane z parsowaniem poczty przez program antywirusowy bardzo łatwo można wykorzystać do zaatakowania komputera - wystarczy wysłać do jego użytkownika wiadomość z odpowiednio spreparowanym załącznikiem.

Zoller zwraca uwagę, że wśród użytkowników korporacyjnych popularna jest pewna tendencja, która dodatkowo zwiększa zagrożenie takim atakiem - chodzi o wykorzystywanie w firmowej infrastrukturze kilku mechanizmów antywirusowych. "Ludzie sądzą, że dodawanie kolejnych "antywirusów" podnosi poziom bezpieczeństwa - myślą sobie: jeśli jeden z nich zawiedzie, to kolejny na pewno złapie wirusa. Problem w tym, że takie myślenie jest błędne - instalując kolejne aplikacje antywirusowe raczej obniżasz poziom bezpieczeństwa, bo dodajesz do systemu kolejne dziurawe oprogramowanie" - mówi Thierry Zoller.

"Jeden e-mail i... bum!"

Eksperci zastrzegają, że przestępcy wykorzystują luki w antywirusach od lat - jednak ostatnio zjawisko to nasila się. Sprzyja temu fakt, iż praktycznie wszystkie firmy wdrożyły już jakieś rozwiązania antywirusowe. Sytuacji nie poprawia fakt, iż antywirusy zwykle działają w systemie z najwyższymi przywilejami - a to oznacza, że napastnik korzystający z luki w takiej aplikacji może bez problemu uruchomić czy zainstalować w nim dowolny kod. "Problemem jest też wysoka skuteczność takiego ataku - jeden e-mail i bum! - już po tobie" - tłumaczy obrazowo Zoller.

Przedstawiciel n.runs AG mówi, iż zdaje sobie sprawę z tego, że wyniki jego prac mogą być ostro krytykowane przez przedstawicieli branży "antywirusowej" - Zoller sądzi jednak, że nagłośnienie tego problemu może zmusić firmy z tego sektora do lepszego zabezpieczenia swoich produktów.

Nie jest tak źle?

Russ Cooper, specjalista ds. bezpieczeństwa z firmy Verizon Business, częściowo przyznaje rację Zollerowi - on również uważa, że luki w antywirusach mogą stanowić dość poważne zagrożenie. Cooper zastrzega jednak, że jak dotąd nie odnotowano przypadku masowego wykorzystywania takich błędów do atakowania internautów.

Sądzi on, że w najbliższym czasie raczej nie powinniśmy się spodziewać gwałtownego wzrostu liczby takich ataków - po pierwsze dlatego, że przestępcy całkiem dobrze radzą sobie korzystając z popularnych obecnie metod i nie ma powodu, dla którego mieliby na gwałt szukać nowych sposobów atakowania. Drugą przyczyną jest to, że oprogramowanie zabezpieczające jest zwykle szczególnie uważnie obserwowane przez społeczność hakerską - dlatego też informacje o wszelkich nowych lukach są zwykle szybko upubliczniane, zaś błędy sprawnie łatane.

Oceń artykuł

średnio:  liczba ocen:

Komentarze

Redakcja Computerworld.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

nx_2084

  • ocena: brak oceny
  • IP: 83.31.108.71
  • 22-11-2007, 23:46

Cóż... to było wiadome od początku powstania AV, że wojna z wirusami jest tak naprawdę przegrana od samego początku. To że programy AV, będące na pierwszej linii, najbardziej narażone na ataki - również było wiadome. Nie czarujmy się, będzie gorzej, na razie to takie małe preludium...

uzytkownik

  • ocena: brak oceny
  • IP: 87.205.194.108
  • 22-11-2007, 21:13

@ted:
Żeby włamać się do Google (GNU/Linux + Apache + MySQL), NSA (GNU/Linux + SELinux
+ cośtam) i innych ''nic nie znaczących'' instytucji?

kornik__

  • ocena: brak oceny
  • IP: 83.19.206.130
  • 22-11-2007, 20:10

oprogramowanie o zamkniętym kodzie jest zawsze bardziej atrakcyjne dla świata przestępczości komputerowej niż te z otwartym kodem. dlaczego? zapytajcie Stallmana. Linux i środowiska unixowe to margines desktopowy. bardziej atrakcyjne serwery - więcej danych a zwłaszcza tych poufnych. oprogramowanie open source jest szybciej łatane przez jego otwartość i najczęściej jest tak: dziś jest luka - jutro jej nie ma. z systemem windows jest tak: dziś jest luka - za miesiąc łata (w comiesięcznej paczce łat). w antywirusach już gorzej: dziś jest luka - może kiedyś będzie łata. z gg to już tragedia: jest luka - gg nie działa albo szukaj nowej wersji bo aktualizacji brak.

tyle na dziś mam do powiedzenia w tej sprawie. oczywiście mogę się mylić bo nie jestem osobą nieomylną, a najważniejsze, to przyznać się do błędu - chociażby z góry :P

vytah

  • ocena: brak oceny
  • IP: 158.75.91.69
  • 22-11-2007, 18:57

Wot i znawca się odezwał :P
Mam pomysł: sam dziur se poszukaj w Linuksie. Masz łatwiej niż inni, bo kod źródłowy jest pod ręką.

tad

  • ocena: 4
  • IP: 83.24.98.208
  • 22-11-2007, 17:58

Skoro antywirusy dziurawe, w tym popularne też, bo skomplikowane, to co można powiedzieć o dziurawości linuksów...
Gdyby tylko było większe zainteresowanie tymi dziurami wśród crackerów - ale kto by się zajmował jakimś marginesem profesjonalnie.

reklama

Webcast

Euro 2008 w Internecie

W 2008 roku można było po raz pierwszy oglądać na żywo w Internecie Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej - całkowicie za darmo. W ciągu zaledwie 3 miesięcy udało się przygotować platformę i uruchomić ją dla użytkowników.
Obejrzyj film

Whitepaper Connect

Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - Dołącz do nas! - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME - Reklama - Licencjonowanie treści
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2008 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88