Wracając pamięcią do ubiegłych lat, wtedy gdy przeglądam czasami stare felietony szukając jakiegoś odnośnika, mam wrażenie, że właściwie całe to pisanie nie ma żadnego sensu.
Wszystko ma swój kres. Na przykład władza w demokracjach trwa zwykle cztery do siedmiu lat, co daje obywatelom nadzieję, że może znowu będzie lepiej (nigdy nie jest samo z siebie).
Podobno jako dziecko byłem znany z zadawania tzw. głupich pytań. Na przykład, dlaczego ludzie rodzą się i umierają. Nb. gdybym znał odpowiedź na owe pytanie, to zapewne resztę życia spędziłbym bardzo nudnie, bo jest ono kwintesencją i podstawą wszystkich filozofii. Oczywiście nie znamy jednej, prawidłowej odpowiedzi, każda religia daje inną, a i agnostycy swoje wiedzą. Myślę, że jednym z powodów, dlaczego wybrałem studia na fizyce, była chęć znalezienia odpowiedzi na to podstawowe pytanie. Na szczęście potem zająłem się komputerami i przynajmniej dla nich znam "prawdę".
Jakiś czas temu siedziałem sobie z przyjacielem i popijałem dobre winko...
Na początku muszę złożyć oświadczenie osobiste, które ujawni, że w jakimś sensie nie jestem osobą bezstronną w temacie dziś poruszanym. Otóż w czasie długiego i burzliwego życia zawodowego w Polsce nigdy nie udało mi się dostać żadnej nagrody ani odznaczenia, przyznawanych bez mego udziału. Już wyjaśniam tę nieco zawikłaną formułkę: w krajach rozwiniętego kapitalizmu urzędy podatkowe zwalniają z opodatkowania tylko te nagrody, które otrzymało się bez własnego zaangażowania. Na przykład Nagroda Nobla (nie ma strachu, nie dostanę) jest zwolniona, bo trzeba być nominowanym przez innych. W naszym miłym kraju każdy kolejny noblista musi być zwalniany z podatku przez ministra finansów osobną decyzją.
Felieton o etyce tzw. wolnego programowania, a dokładnie manifestu jego guru www.computerworld.pl
Napisałem był swego czasu felieton o tym, że IT to teraz już bardziej UI, www.computerworld.pl
Mechanizm stanowienia prawa nigdy nie był dla mnie tajemnicą. Wszystko dzieje się na zdrowy chłopski rozum. Prawodawcy, czyli posłowie na sejm, słuchają głosu ludu, który ich wybrał.
Dr Józef Göbbels podobno powiedział kiedyś, że gdy słyszy słowo ''kultura'', to odbezpiecza swego Browninga. Ja niestety nie mam rewolweru, ale scyzoryk sam otwiera mi się w kieszeni, gdy słyszę słowo ''etyka''. Szczególnie jeśli jest ono przywoływane w kontekście oprogramowania, co gorzej w wyrażeniu ''jedynie etycznie satysfakcjonujące''.
Kiedy trzy miesiące temu kolega Pilawski ogłosił rewelacyjne wyniki pomiarów (Bogdan Pilawski ''Kto nie wierzy, niech sobie zmierzy...'' www.computerworld.pl
Czy wiecie Państwo jaka była różnica pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Sowieckim? Otóż w tym drugim nie potrafiono wymyślać dobrych akronimów, czyli skrótowców.
Jak powinno być wiadomo każdemu adeptowi nowoczesnego kapitalizmu, tzw. pranie pieniędzy zostało wymyślone przez rodaka z Grodna, kumpla Ala Capone. Otóż pan Lansky zauważył był, że publiczne pralnie, działające na zasadzie wrzucania monet, są łatwiejsze do zainstalowania niż automaty do hazardu, pozwalając jednocześnie na niekontrolowany przepływ pieniędzy.
Przed kilku laty, na jednym z pierwszych zebrań z podległym mi personelem w nowym miejscu pracy, w trakcie gorącej dyskusji na temat przywilejów, które powinni otrzymać nasi użytkownicy, zadałem znienacka tzw. głupie pytanie. Zapytałem mianowicie, po co my tu w ogóle jesteśmy.
Jak zapewne Państwu nie wiadomo, życie felietonisty jest pełne stresów. W szczególności los felietonisty tygodnika komputerowego, takiego jak CW, jest pełen niepokojów. Co tydzień trzeba napisać coś inteligentnego, a zarazem śmiesznego, przy czym grupa docelowa jest dobrze wykształcona, obyta z Internetem i trudno ją zainteresować byle czym.
Podróżowanie po świecie ma wiele zalet: ogląda się różne miejsca, poznaje nowych ludzi oraz nabiera dystansu do własnego kraju i panujących w nim obyczajów. Czasami wystarczy tylko wsiąść do samolotu byle jakiego i nawet nie ściskając w ręku kamyka zielonego można dowiedzieć się różnych ciekawych rzeczy. Na przykład ostatnio los przydzielił koło mnie miejsce młodemu człowiekowi, który czytał książkę od tyłu, to jest zaczynając od tylnej okładki i przewracając strony z lewa na prawo. Tak w każdym razie wydawało mi się do momentu, gdy podano śniadanie i okazało się, że odłożona przez sąsiada książka napisana jest alfabetem hebrajskim.
Kiedy trzy miesiące temu cieszyłem się z prawego charakteru Naszego Premiera www.computerworld.pl

Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - O nas - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME - Reklama - Licencjonowanie treści
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2008 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88