Wydawałoby się, że po całkowitej komputeryzacji druku tradycyjny chochlik przeszedł już do historii. Owszem, w dalszym ciągu zdarzają się autorzy tacy jak ja, którzy wbijają Bohuna na pal<sup>1</sup>, ale ogólnie rzecz biorąc literówki nie mają prawa pobytu na łamach.
Cóż po nas zostanie? "Prochem jesteś i w proch się obrócisz". No i jeszcze zostaną dyski komputerowe. Prawdopodobnie dające się odczytać, bo technologia idzie do przodu. Kiedy kilka lat temu1) przewidywałem, że przyszłe pokolenia będą studiowały nasze czasy korzystając z zawartości starych dysków, nie przyszło mi do głowy, że przyszłość jest to dziś, tylko cokolwiek bliżej.
Prawo autorskie powstało w czasach gdy technologia pozwoliła kopiować słowo drukowane bez specjalnego problemu. Mark Twain, jeden z pierwszych autorów, którzy walczyli z kradzieżą własności intelektualnej, tak naprawdę walczył z dzikimi wydawcami.
Zawsze wydawało mi się, że debata to jest taka nudna nasiadówka, w czasie której różne, przemądrzałe osoby ex catedra wygłaszają podniosłe ogólniki.
Pewne tematy są chyba nieśmiertelne. W każdym razie ja od nich uciec nie mogę. Nawet jeśli próbuję.
W czasie jednej z wypraw lokalnego, polskiego klubu wycieczkowego w San Diego pod wielce znaczącą nazwą "Wysokie Progi" (1), kolega (pozdrowienia Witku!) wypowiedział był znamienne zdanie o tym, że wierzy w powszechny internet.
W dzisiejszych czasach informacje dopadają człowieka w zupełnie dziwnych miejscach.
W rozreklamowanej książce Jamesa Surowieckiego "The Wisdom of Crowds" (1) znalazłem ciekawy cytat: "People sign on to Kazaa (książka napisana w roku 2004, przyp. KT) and upload songs for others to download, even though they reap no benefit from sharing these songs and doing so means letting strangers have access to their computers. These are all, in the strict sense, irrational things to do." Święte słowa, chciałoby się rzecz. Wszystko zależy jednak od tego, co rozumiemy przez "racjonalne" zachowania. Czytając w GW (2) wypowiedzi forumowiczów nt. rozpowszechniania muzyki w Internecie, mam wątpliwości, czy aby my wszyscy działamy racjonalnie.
Dwa razy przeczytałem tekst Jarosława Lipszyca (1), podrzucony mi przez Jakuba Chabika jako komentarz do felietonu nt. samoizdatu komputerowego (2).
Pisuję już tyle lat do CW, że czasami mam ochotę wrócić do jakiegoś tematu. Szczególnie jeden temat jest mi bliski - losy domeny tatarkiewicz.com, którą kilka lat temu ktoś przechwycił (1).
Spędzanie wolnego czasu np. na pustyni ma swoje dobre strony. Poza oglądaniem kwitnących kwiatków (1), co jest prawdziwą ucztą dla oczu, oddalenie się od cywilizacji pozwala na zyskanie dystansu do samego siebie i do świata. Akurat tym razem w hotelu, gdzie spędzałem noc, wysiadła telewizja kablowa.
Ludzie to są wygodne istoty. W trakcie ewolucji wykształciliśmy sobie różne zasady współżycia, potocznie zwane prawami, przykazaniami lub regułami współżycia.
Jakiś czas temu postanowiłem w blogu zrobić porównanie zmian w polskim prawie autorskim w ciągu ostatnich kilkunastu lat na przykładzie art. 23 obowiązującej ustawy (1).
Jakiś czas temu sąsiad z łamów CW poskarżył się w blogu na ciężki los autora książek 1). Wyliczył mianowicie, że jako tantiemy autorskie dostaje 8% końcowej ceny książki, czyli tylko 3, 60 zł. Wyliczenie owo stanowi dla autora punkt wyjścia do ataku na mechanizmy policyjne i prawne obrony praw twórców w epoce Internetu.
Przysłowiowy świstak siedział i zawijał sreberka. Tymczasem Państwa felietonista od lat namiętnie zawija druciki, którymi w pudełkach przytrzymane są skręcone kable komputerowe, tak aby nie zajmowały za dużo miejsca. Nie wiem, kto zaprowadził ten sposób porządkowania rzeczywistości ani też od kiedy datuje się jego powszechne użycie. Wiem natomiast, że od ćwierć wieku sam namiętnie zawijam druciki.
No i zdarzyło się. Po dokładnie trzynastu latach pisania do CW (mój pierwszy felieton<sup>1</sup> ukazał się w numerze z datą 13 lutego 1995 roku, dzisiejszy piszę 9 lutego) udało mi się dobić do sześciuset. Jak mówią posłowie w sejmie, duża cyfra.
Webcast
W 2008 roku można było po raz pierwszy oglądać na żywo w Internecie Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej - całkowicie za darmo. W ciągu zaledwie 3 miesięcy udało się przygotować platformę i uruchomić ją dla użytkowników.
Obejrzyj film

Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - Dołącz do nas! - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME - Reklama - Licencjonowanie treści
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2008 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88