Ludzkość wyraźnie dziecinnieje. Nie chodzi tu o zmianę proporcji pomiędzy liczbą ludzi młodych i starych w społeczeństwach, bo trend jest odwrotny: jest coraz więcej staruchów.
Ostatnio napisałem kilka felietonów o zachowaniu prywatności, a raczej o braku konieczności utrzymywania tejże. Nawet zdecydowałem się, w ramach potwierdzania słów czynami, na upublicznienie wszystkich moich danych medycznych.
Dobrze pamiętam wakacje sprzed pół wieku. Jeździliśmy z rodzicami do wioski (podobno) najwyżej położonej w Polsce. Nie było tam prądu, po wodę chodziło się z wiadrem do strumyka jakieś 50 metrów.
Do napisania dzisiejszego felietonu przymierzałem się od jakiegoś czasu. Nie dlatego, że jest to felieton numer 700. Owszem, okrągła liczba, ale równie dobra jak 699 lub 701. Prawdziwym powodem jest zakwalifikowanie mnie do PGP1K - po prawie dwuletnim okresie oczekiwania.
Wbrew temu co mógłby sugerować tytuł dzisiejszego felietonu, nie będzie to rzecz o komputerach Macintosh, które zwyczajowo po polsku bywają nazywane Mac, tylko o jak najbardziej dosłownym dotykaniu komputerów.
Ochrona prywatności stała się prawdziwą obsesją początku XXI wieku. Gdzie nie spojrzeć, wszyscy martwią się, że być może ktoś ujawni ich jak najbardziej osobiste tajemnice. Jakbyśmy rzeczywiście mieli co ukrywać. Czasami dobrze jednak jest objawiać to i owo o bliźnich, bo można całkiem niechcący zrobić im przyjemność. Tak jak to zdarzyło się w historii, którą opowiedział mi kolega w czasie długiej jazdy samochodem.
Tak się składa, że w dniu, w którym Państwo będą mogli czytać ten felieton, akurat będę obchodził urodziny.
Rzadko zdarza się, aby ktoś potrafił w kilku prostych słowach wyjaśnić złożony problem. Jeszcze rzadziej, gdy robi to w różnych systemach politycznych i w odmiennych czasach. A jednak są tacy wizjonerzy. Powinniśmy słuchać ich z uwagą, by nie powiedzieć - nabożnie. Dlatego bardzo dobrze się stało, że Computerworld przeprowadził rozmowę, a raczej pozwolił monologować profesorowi Andrzejowi Targowskiemu w numerze z 28-go września br.
Na samym początku muszę złożyć oświadczenie. Otóż z tematem dzisiejszego felietonu związany jestem podwójnie. Zarówno rodzinnie (córka jest farmaceutką, kierowniczką apteki) jak i osobiście - od lat muszę codziennie brać dwa leki.
Kiedy człowiek robi się stary i pamięć zaczyna zawodzić (na szczęście skleroza nie boli), to jest w tym pewien głębszy sens. Bowiem pamiętanie wszystkiego, co wydarzyło się w przeszłości, może być nieprzyjemne. Na przykład, gdy po raz drugi, a bywa i trzeci, człowiek dowiaduje się o rewelacyjnych nowościach zarządzania. Jak tego roku, gdy wszyscy robią, mówiąc po polsku z angielska, outsourcing na chmurę.
Przygotowując się do napisania felietonu, zadałem kilku znajomym pytanie, czy chcieliby wejść ze mną w stosunek towarzyski.
Odwiedziłem niedawno znajomego, u którego podejrzałem, że do wysyłania mejli ciągle używa programu Eudora.
Śpieszę donieść wszystkim Czytelnikom, że udało mi się przeżyć wakacje oraz rejs opisany w ostatnim felietonie przedwakacyjnym. Ba, dostałem nawet po raz pierwszy w życiu medal - za spędzenie 21 dni w strefie arktycznej. Ale prawdziwe zaskoczenie spowodowała informacja od sponsora mego wyjazdu.
Tfu, tfu, odpukać, ale gdy będą Państwo czytali ten felieton, to ja będę gdzieś w Cieśninie Beringa, prawdopodobnie płynąc po linii zmiany daty. A wszystko dlatego, że mam niewyparzony język i nie zastanawiam się, nim coś powiem.
Od razu, na wstępie, oświadczenie na temat tytułu dzisiejszego felietonu. Nie, to nie jest cienko zawoalowana ironia. Choć przed laty zdarzyło mi się napisać tekst pod tytułem "Dlaczego kocham Windows", który był oczywistą parodią* wyznań ludzi zakochanych.
Od kiedy zapuściłem długie włosy, to mam same problemy. Po pierwsze, kosmyki włosów włażą mi w oczy. Jest oczywiście na to rada - założyć jakąś opaskę. Gdy udałem się do odpowiedniego sklepu, to znalazłem tam tylko akcesoria dla kobiet. Ale właściwie dlaczego gruba spinka do włosów ma być "kobieca"? Czy cienka ostatecznie mogłaby być męska?! O wsuwkach nie wspominam, bo z oczywistych względów są one wyłącznie damskie.
Serwisy IDG - Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - O nas - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME
Reklama - Licencjonowanie treści
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2012 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88