Kosmos przyszłości

Humanoidalne roboty nie tylko będą potrafiły wykonywać role odtwórcze, ale otrzymają też pewną iskrę kreatywności pozwalającej na pielęgnowanie sztucznego bytu.

Za kilkaset lat stworzymy wreszcie humanoidalne roboty, które nie tylko będą potrafiły wykonywać role odtwórcze, ale także otrzymają pewną iskrę kreatywności pozwalającej na pielęgnowanie swego sztucznego bytu. Chodzi o umiejętności replikacji i naprawy. Chociaż może nie będą do końca konstruktywne, to będą potrafiły przedłużać żywot swego gatunku poprzez budowanie nowych egzemplarzy, a może nawet ulepszanie istniejących projektów własnym sumptem, co da im swojego rodzaju autonomię samostanowienia. Co prawda, nie będzie ich przypuszczalnie radował słoneczny wiosenny poranek budzący do życia trelem ptaków, jak również nie będą odczuwały smutku, gdyż będą doskonale bezuczuciowe. O to przecież chodzi, aby roboty takie były, inaczej nie poradzą sobie z rolą, do jakiej zostały przez ludzi pomyślane. Nie ma nic gorszego niż humanoid zastanawiający się nad celem swego nędznego żywota czy dumający nad sensem czegokolwiek, popadający w depresję czy alkoholizm.

Za te kilkaset lat opracujemy nowe technologie materiałowe i napędowe, zupełnie odmienne od dzisiejszych, dosyć prymitywnych. Wtedy też będziemy mogli te roboty wysłać w kosmos, aby tam kontynuowały swe istnienie, namnażały się i eksplorowały Wszechświat. I będą one przez setki tysięcy lat to robić, pozyskując niezbędne materiały z planet leżących w otchłaniach kosmosu, poruszając się w pojazdach zasilanymi antygrawitacją czy mikrofalami lub czym tam jeszcze. Będą tworzyły kolonie, produkowały i utrzymywały swoją technologię. Będą się rozdzielać i ruszać w innych kierunkach, a jedne o drugich nie będą wiedzieć. Będą badać poznane planety w różnych systemach gwiezdnych, zabierając na pokład statku przedstawicieli zamieszkujących tam osobników, w celu przeprowadzenia badań i analiz. Zdarzy się pewnie też, że niektóre z tych podróżujących humanoidów, a raczej ich technologiczni następcy znajdą się w pobliżu Ziemi. Też czasami porwą kogoś na pokład i będą wykonywać badania, czego ofiary nie będą w stanie zrozumieć i składnie o tym opowiedzieć, o ile wrócą do środowiska.

Zobacz również:

Mieszkańcy Ziemi nie będą potrafili określić, co to za licho, gdyż w odróżnieniu od robotów nie przeszli ewolucyjnej ścieżki rozwoju, a stali się którąś z rzędu cywilizacją rozwijającą się od początku. Roboty będą pojawiać się i znikać, nie próbując nawiązać bliższego kontaktu z Ziemianami. Nie dlatego, że przepaść technologiczna byłaby zbyt wielka, a dlatego, że roboty pomyślane zostały do całkiem innych zadań. Wykonywałyby swą pracę doskonale mechanicznie, zupełnie nie wnikając w jej sens i nie mając świadomości swego istnienia, jak również nie rozumiejąc pierwotnych założeń powołania ich do „życia”. Roboty oprócz uczuć pozbawione są przecież tej nuty ciekawości, która jest napędem dla rozwoju świadomości.