Człowiek zakazany

Uzależnienia są złe, a walka z nimi trudna. Ale łatwo przekroczyć granicę między słusznym ostrzeganiem przed zagrożeniem a krucjatą przeciwko postępowi.

Przykład takiego zagalopowania to raport „Nałogowe korzystanie z telefonów komórkowych”, z podtytułem: „Szczegółowa charakterystyka zjawiska fonoholizmu w Polsce”. Respondentów niemało, bo 22 086 młodych osób między 12 a 18 rokiem życia i 3471 nauczycieli. W projekt zaangażowano też jednostki akademickie.

Czytam ten raport, pośród stwierdzeń i analiz faktycznie wskazujących na niebezpieczeństwo uzależnienia co chwila trafiam na stwierdzenia typu: „technologia jest zła, zła, bardzo zła a do tego niepotrzebna”.

Zobacz również:

Raport przeplatany jest wyróżnionymi symptomami „wskazującymi na uzależnienie od telefonów komórkowych”. Wybrałem takie, które budzą mój sprzeciw.

„Często zerkam na telefon komórkowy, aby sprawdzić, czy ktoś do mnie nie napisał”.

No to chyba dobrze, że są ludzie, którzy chcą pisać do innych ludzi?

„Nie wyobrażam sobie codziennego życia bez używania telefonu komórkowego”.

Czyli naturalna byłaby rezygnacja ze smartfona podłączonego do internetu z gigantyczną liczbą przydatnych aplikacji ułatwiających życie i kontakty z rodziną, znajomymi, współpracownikami?

„Jestem osobą, która zawsze dostępna jest pod telefonem”.

A co w tym złego, skoro chcemy być w kontakcie z drugim człowiekiem przez cały czas naszego krótkiego życia?

„Korzystam z telefonu komórkowego, nawet kiedy wykonuję inne obowiązki”.

A czy nie o to chodzi, by technologia była tak sprawna i użyteczna, że można robić wiele rzeczy, ale pozostawać w kontakcie z innymi?

„Jestem osobą, która często robi zdjęcia innym oraz zdjęcia selfie i umieszcza je w sieci”.

Kreatywność, zainteresowanie innymi ludźmi i światem to cechy niepożądane w społeczeństwie otwartej komunikacji?

„Używając telefonu komórkowego, ograniczyłem/am realne (fizyczne) kontakty z wieloma osobami”.

Być może to źle, ale nie znamy kontekstu. Dla niektórych to zbawienie.

„Czasem muszę ukrywać przed rodzicami bądź innymi ważnymi dla mnie osobami fakt, że korzystam z telefonu komórkowego”.

Opresja. Często rodzice i inni nie rozumieją istoty kontaktów mobilnych.

„Przywiązuję ogromną wagę do marki mojego telefonu komórkowego, jestem elektronicznym gadżeciarzem”.

Można zbierać znaczki, ułańskie szable, tomy poezji romantycznej ale interesować się przejawami geniuszu ludzkiego w technologii to już nie?

Raport postuluje podejmowanie wielu czynności przeciwdziałających nadmiernemu korzystaniu z telefonów i internetu. Zgoda, jeśli coś jest faktycznie nadmierne, to trzeba problem zwalczyć. Ale nie określajmy jako nadmiernego po prostu aktywnego używania środków komunikacji.

Polecam lekturę raportu. Są w nim także rekomendacje dla różnych adresatów. Jedna z nich proponuje opracowanie spójnych zasad dla korzystania z telefonów komórkowych i innych urządzeń mobilnych podłączonych do internetu w szkołach.

Rozumiecie?

Tymczasem wydaje się, że twórcy raportu jednostronnie uderzają w mobilność, upatrując w niej złego wpływu na więzi społeczne. W efekcie zalecenie jest jedno: ograniczać używanie mobilnych urządzeń, odciągać od komunikacji młodych, blokować możliwość budowy więzi społecznych opartych na narzędziach technologicznych.

Zamiast odrywania młodzieży od medium komunikacji można ucieszyć się, że ludzie chcą ze sobą rozmawiać i robić wspólne rzeczy bez przerwy. Ale do tego trzeba lubić ludzi.