Wyzwanie przyjęte

Wyzwanie Króla zostało rzucone i Szewczyk Dratewka zaczął kombinować, jak zastąpić ludzi robotami.

Znacie bajkę o Królu starym, ale niezbyt mądrym, raczej nieporadnym i być może niewłaściwie zajmującym przewodnią rolę w państwie? I o dobrym młodzieńcu (tu wstawić dowolny zawód prostego rzemieślnika, np. szewczyka lub podrzędnego rycerza) o czystym sercu? Znacie. To posłuchajcie, bo taka bajka rozgrywać się właśnie zaczyna na naszych oczach.

W klasycznej opowieści ten Szewczyk, nie dość, że słaby i nie zawsze lotny, to jednak daje radę wykonać zadanie pozornie nie do wykonania. A to smoka zabije, zbójców przepędzi, diabła oszuka, królewnę uwolni, skarb odkryje albo słońce złapie w sieć i zmusi do służenia człowiekowi. No taki klasyczny mit o tym, który nie wie, że się nie da, i dlatego robi to, czego inni nie potrafią.

Zobacz również:

Ten młodzieniec robi coś, na czym zależy Królowi i być może poddanym, choć nie jest to do końca pewne, bo opowieści spisuje królewski Kronikarz, a ten ma w perspektywie albo poprawny panegiryk na cześć władczy, albo dekapitację. Oceniając intencje Króla, trudno polegać na tej relacji, ale przyjmijmy, że monarcha to nie schizofreniczny tyran, lecz zdrowo kalkulujący lider społeczności zagrożonej przez czynnik zewnętrzny.

No i ten władca stwierdza, że po wielu próbach nie widać rozwiązania, które zapewni bajkowej krainie spokój i szczęśliwość. Ogłasza więc, że trzeba poddać się przeciwnościom losu i pogodzić się ze stratą, np. oddać na pożarcie miejscowe dziewice albo przetopić całe złoto na haracz dla zbójców. Ale on, może niezbyt nowoczesny, lecz szczwany menedżer wie, że to nie jest gest rozpaczy i rezygnacji, ale sprytne podsunięcie wyzwania, które pokona osoba jednocześnie ufna w swe siły i zdecydowana na wszystko. Możliwe, że monarcha dla ugruntowania swej pozycji użyje siły przeciw poddanym, by dowieść determinacji w służeniu mniejszemu złu. Różnie to w podaniach bywa, ale przyjmijmy, że może kogoś do lochu wtrącić za sprzeciw albo królestwo ogrodzić, jakoby przed atakami złych sił.

Wyzwanie rzucone, waleczny wojownik rusza do akcji. Ma trochę gamoniowatego szczęścia, może jakiś sposób na radzenie sobie z przeciwnościami, np. przyjaźń leśnych ptaszków, co pozwala mu osiągnąć cel, a nawet przekroczyć go. Trochę bocząc się na Króla, oznajmia swój tryumf i odbiera nagrodę. Bilans: przeciwności pokonane, społeczność ocalona, Król umacnia władzę, a wdzięczność (łaska) wobec zwycięskiego bohatera na pstrym koniu jeździ i nie zawsze jest to szczęśliwe zakończenie.

A teraz przenieśmy się do naszej rzeczywistości pełnej postprawd, zasłon dymnych, poczwórnych agentur i handlu tożsamościami. Przywódca dużego kraju nie chce wpuszczać „imigrantów”, którzy jakoby zabierają prace miejscowych. Są prezesi spółek IT, którzy protestują przeciwko takim decyzjom, ale prędzej czy później będą musieli zapewnić w swoich fabrykach siłę roboczą. Jak myślicie, co zrobią, gdy stwierdzą, że wydajniejsze niż ludzie roboty i algorytmy lepiej spełniają zadania niż najbardziej zmotywowani specjaliści z krajów, z których nie można przyjeżdżać do pracy? Tak. Wyzwanie postrzelonego Króla zostało rzucone i Szewczyk Dratewka zaczął kombinować, jak zastąpić ludzi robotami. Kiedy mu się uda, lud będzie wiwatować, a tylko depresyjny Błazen będzie ostrzegać cichutko, że to dla większości źle się skończy. Obym się mylił.