Wszystko o danych osobowych

Subskrybuj RSS A A A
13 stycznia 2009
Piotr W. Fuglewicz

Wprowadzenie sformalizowanego kodeksu ochrony prywatności nie poprawi świata, a tylko go jeszcze bardziej skomplikuje. Co nie oznacza, że nie należy doskonalić metod ochrony prywatności, tak technicznych, jak i prawnych.

Wprowadzenie sformalizowanego kodeksu ochrony prywatności nie poprawi świata, a tylko go jeszcze bardziej skomplikuje. Co nie oznacza, że nie należy doskonalić metod ochrony prywatności, tak technicznych, jak i prawnych.

Jakub Chabik w swoim tekście Moje dane, moja sprawa (CW 44/2008) kreśli wizję oka, które wymknęło się spod kontroli. Nic nie poradzę, że skojarzyło mi się to z filmem Woody Allena, którego parafraza tytułu jest nagłówkiem niniejszego tekstu. Tam też, z laboratorium na wolność wyrywa się gigantyczna pierś. Na szczęście, w finałowej sekwencji udaje się nałożyć na nią adekwatny biustonosz. Taką ochroną przed grasującym okiem, według Autora, ma być ustanowienie pół-dekalogu (pentalogu) określającego prawa obywatela do danych z nim powiązanych.

Podzielam zarówno ocenę przesłanek takiego rozumowania, jak i doskonale rozumiem ideologiczny kontekst. Kuba jest wolnorynkowym, liberalnym konserwatystą, przywiązanym do wolności jednostki, ładu i sprawiedliwości. Sam, będąc nieco starszym anarcho-konserwatystą, również liberalnym, organicznie nie cierpię, kiedy ktoś, bez istotnego powodu, przygląda mi się natarczywie. Jestem wszakże również realistą i twierdzę, że sprawy zaszły już za daleko (zaczęło się to wszystko w Anglii na przełomie XVIII i XIX wieku), a próby ich zawracania metodą proponowaną przez Autora są, li tylko, szlachetnym marzeniem. Uważam, że wprowadzenie takiego kodeksu nie poprawi świata, a tylko go jeszcze bardziej skomplikuje. Co nie oznacza, że sądzę, iż nie należy doskonalić metod ochrony prywatności, tak technicznych, jak i prawnych.

Opieram swoje przekonanie na obserwacji kuriozalnych, niesprawiedliwych i ograniczających różne wolności efektów wprowadzenia w życie ochrony tak zwanych praw autorskich (tak zwanych, bo w praktyce ochronie podlegają głównie prawa pośredników między autorem a odbiorcą, często faktycznie kosztem obu). U podstaw tego postępującego procesu legło szlachetne przekonanie, że kto jak kto, ale Twórca ma niezbywalne prawo do dzieła i korzyści zeń płynących. Na to nałożył się jeden z wielkich procesów cywilizacyjnych, który przebiega na naszych oczach: idące z USA zastępowanie w życiu społecznym norm moralnych regulacjami prawnymi. W nie tak dawnych czasach osoba, która przekroczyła zasady przyzwoitości, nie była akceptowana w swoim środowisku, dziś (słuszna skądinąd) zasada, że do czasu uprawomocnienia się wyroku podejrzany nie jest winny, powoduje, że można coraz więcej w życiu społecznym, byle tylko mieć dobrych prawników.

Nie tutaj miejsce do dyskusji o konieczności dziejowej takiego procesu. Wystarczy tylko odnotować, że żyjemy w międzyepoce, której cechą jest trwała i ogromna zmiana postrzegania pozycji człowieka wobec innych ludzi, wobec instytucji i organizacji, w tym komercyjnych, i wobec całego społeczeństwa.

Oceń artykuł

średnio: 3.8 liczba ocen: 4
1  2  3  dalej »

Komentarze (0)

Najnowsze

MAC, czyli ministerstwo reformowania rządzenia

Premier wspiera lojalnie w kryzysie najbliższego współpracownika, Michała Boniego, przyjmując na siebie atak oburzonych internautów podczas debaty o ACTA.

Nowe, unijne zamówienia publiczne

Komisja Europejska proponuje ważne zmiany prawa wspólnotowego w obszarze zamówień publicznych. Warto im się przyjrzeć bo to jeden z elementów nowej perspektywy finansowej UE. Warto zatem przyjrzeć się owej propozycji bliżej.

Bezpieczeństwo rządowych stron - analiza

Zespół zadaniowy ds. ochrony portali rządowych opublikował wytyczne. Trudno stwierdzić, że to najlepsze rekomendacje, jakie można było przy okazji zaistniałych ataków wypracować.

DEBATA: Kiedy walka polityczna w sieci przemienia się w cyberterroryzm?

Skuteczny atak cybernetyczny przyniesie opłakane skutki dla państwa i gospodarki. Boleśnie się o tym przekonaliśmy, gdy nie można było dostać się na strony internetowe najważniejszych instytucji w Polsce.

Czy MSW chce unieważnienia przetargu na pl.ID?

Rośnie ryzyko całkowitego unieważnienia przetargu na nowe dowody osobiste. Krajowa Izba Odwoławcza odrzuciła odwołanie firmy Sygnity, która nie zgadzała się na wydłużenie o trzy miesiące terminu składania ofert na dostawę blankietów nowych dowodów osobistych. Wydłużenie całego postępowania o trzy miesiące może spowodować skargi uczestniczących w nim firm, a w konsekwencji unieważnienie przetargu.

Garść rad dla roztropnego szefa IT

Trudne czasy w gospodarce to okres, kiedy szczególnego znaczenia nabiera hasło: Jak cię widza, tak cię piszą. Osłabienie rynku przekłada się na oszczędności w przedsiębiorstwie, a oszczędności najłatwiej szukać w działach, które, w opinii zarządu, nie są bezpośrednio związane z prowadzoną działalnością - czyli również w dziale IT.

Sprzeczne wizje e-dowodu

Koncepcja elektronicznego dowodu osobistego powstała w Polsce wiele lat temu. Starsze są koncepcje elektronicznego systemu świadczeń ochrony zdrowia. Mimo to, nadal są w trakcie budowy.

Rekomendacje

Serwisy IDG - Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - O nas - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME
Reklama - Licencjonowanie treści
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2012 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88