Walka pakietów
Microsoft Office to standard. W niektórych zastosowaniach OpenOffice może być jednak znacznie tańszą alternatywą.
Microsoft Office to standard. W niektórych zastosowaniach OpenOffice może być jednak znacznie tańszą alternatywą.
Różnego rodzaju pakiety aplikacji biurowych są zwykle nieodłączną częścią firmowego środowiska informatycznego. W związku z tym wiele osób zajmujących się planowaniem firmowych budżetów IT zastanawia się, w jaki sposób obniżyć koszty zakupu i utrzymania oprogramowania biurowego. Często najbardziej oczywistym rozwiązaniem jest skorzystanie z rozwiązań dostępnych bezpłatnie, jak choćby pakiet OpenOffice.org. Wówczas jednak zawsze pojawia się kilka ważnych argumentów przeciw takiej decyzji - brak lub słabe wsparcie techniczne, skomplikowany interfejs oraz obawy dotyczące kompatybilności i stabilności. Argumenty te powoli tracą na znaczeniu, zwłaszcza w odniesieniu do potencjalnych korzyści. "Rozwiązania otwarte oznaczają przede wszystkim oszczędności. Mówimy zarówno o oszczędnościach na licencjach za użytkowanie pakietu biurowego, jak i na systemie operacyjnym. Zakładamy bowiem, że użytkownik pakietów otwartych z czasem przychylniej spojrzy na Linuxa" - mówi Andrzej Olsztyński, IT Specialist w IBM Polska.
Bezpłatne oprogramowanie, komercyjne wsparcie
Większość firm oczekuje jednak od dostawcy rozbudowanych usług wsparcia technicznego, bez względu na to, czy oprogramowanie jest zamknięte, czy otwarte. Również to, ile kosztuje, do pewnego stopnia nie ma znaczenia. Wszyscy przyzwyczaili się, że Microsoft od dawna ma w ofercie rozbudowane usługi wsparcia. Warto zauważyć jednak, że OpenOffice również pod tym względem zaczyna być poważną konkurencją - wsparcie techniczne klasy korporacyjnej dla tego pakietu oferują m.in. IBM, Novell, Sun Microsystems. Wsparcie techniczne dla użytkowników rozmaitych wersji OpenOffice jest dość często świadczone jako dodatkowy element oferowany przy zakupie komercyjnych programów wsparcia dla innych aplikacji danego producenta. Tak jest w przypadku ofert IBM i Novella. W skład komercyjnej wersji systemu SuSE Linux Enterprise Desktop 10 wchodzi m.in. pakiet OpenOffice.org Novell Edition. Uprawniająca do pełnego wsparcia technicznego roczna opłata licencyjna SLED 10 to ok. 47 euro (ok. 150 zł) za jedno stanowisko. Ale jest to oferta dla użytkowników Linuxa, a nie Windows.
Natomiast koszt zakupu usług wsparcia dla pakietu Lotus Symphony (OpenOffice w wersji IBM) na jeden rok za pakiet do 20 tys. stanowisk to 20 tys. euro. Tak więc klient zapłaci tyle samo za 2 tys. i 20 tys. użytkowników. IBM nie oferuje na razie mniejszych pakietów. Przykładowo, po zainstalowaniu oprogramowania tylko na stu komputerach wsparcie kosztuje ok. 700 zł rocznie za jedno stanowisko. W ramach wsparcia sprzedaży firma oferuje usługi konsultacyjne oraz bezpłatne wsparcie na etapie pilotażowym. Dostępne są również płatne usługi - m.in. pełnej migracji lub przygotowania narzędzi do migracji wszystkich zasobów. Wedle zapewnień przedstawicieli IBM, niebawem zostanie przygotowana podobna oferta dedykowana dla klientów sektora MSP.
Mniej rozbudowane licencje oferuje polska firma UX. Zakup oprogramowania OpenOffice.ux.pl w wersji profesjonalnej dla 100 stanowisk to wydatek ok. 7000 zł. W ramach tej opłaty klientowi przysługuje wsparcie techniczne świadczone przez Internet oraz bezpłatna aktualizacja oprogramowania w okresie 12 miesięcy.
Cena to nie wszystko
Koszty zakupu licencji i wsparcia są ważne, ale ważne są też koszty migracji i potencjalne problemy z obsługą wykorzystywanych w firmie plików zapisanych przy pomocy używanych wcześniej formatów danych. Formaty stworzone przez Microsoft w praktyce stały się standardem dla wszystkich podobnych aplikacji. Wsteczna kompatybilność i obsługa większości najpopularniejszych formatów były dotychczas najważniejszymi czynnikami, dla których firmy decydowały się zakupić licencje Microsoft Office. Sytuacja ta uległa pewnej zmianie wraz z premierą jego najnowszej wersji wprowadzającej nowy format Office Open XML (OOXML) konkurencyjny w stosunku do standardu Open Document Format (ODF).
"Musimy jeszcze wypracować sposób, w jaki będziemy mogli przekonać masowego użytkownika do korzyści płynących z otwartych pakietów i nie ograniczać się przy tym do komunikowania tylko oszczędności płynących z licencji" - zauważa Andrzej Olsztyński. W popularyzacji otwartych pakietów oprogramowania biurowego istotna może okazać się dyskusja wywołana zakończonym niedawno procesem standaryzacji ODF i OOXML. OpenOffice zyskuje też nowe funkcje i coraz lepszą obsługę licznych formatów zapisu plików.
Największymi barierami w popularyzacji otwartych pakietów biurowych w polskich przedsiębiorstwach są jednak przede wszystkim przyzwyczajenia użytkowników i niechęć do zmian. Wiele firm zamierzających zastąpić posiadane oprogramowanie biurowe rozwiązaniami otwartymi staje przed koniecznością przeprowadzenia szkoleń z obsługi rozwiązań konkurencyjnych lub przynajmniej instrukcji obejmujących najważniejsze różnice dotyczące m.in. interfejsu graficznego. Ale również migracja do Office 2008 często wymaga konwersji dokumentów, a oprogramowanie ma zmieniony interfejs obsługi. Paradoksalnie przyzwyczajenia użytkowników do korzystania ze starszych wersji Office mogą pomóc w popularyzacji konkurencyjnych aplikacji. Okazuje się bowiem, że sposób obsługi aplikacji wchodzących w skład OpenOffice jest bardziej zbliżony niż w wypadku Microsoft Office System 2007, do interfejsu znanego ze starszych wersji pakietu biurowego Microsoftu.
Microsoft ma jednak poważny atut. Już od pewnego czasu firma rozwija funkcjonalność pakietu aplikacji biurowych pod kątem ich integracji z innymi elementami firmowego środowiska IT. Word lub Excel są zintegrowane z systemem Windows, oprogramowaniem Microsoft Outlook i Exchange oraz rozwiązaniami klasy ERP koncernu z Redmond. Integracja oprogramowania stopniowo staje się istotnym elementem wyróżniającym ofertę Microsoftu. Korzyści z niej wynikające najpewniej jeszcze długo będą niedostępne dla rozwiązań firm konkurencyjnych, a zwłaszcza dla aplikacji rozwijanych przez społeczność open source. Pytanie, ilu firmom taka integracja jest potrzebna?
Oceń artykuł
Komentarze (4)
Analizując podane dwa przypadku można wyciągnąc wniosek: Czynnik ludzki: 1 - przyzwyczajenie 2 - niechec do zmiany Czynnik technologiczny: 1 - braki w wymaganych funkcjonalnosciach przy wykorzystaniu na poziomie korporacyjnym Czynnik ludzki można wyeleminowac poprzez dedykowaną komórkę IT supportującą użytkowników (utworzoną na czas migracji oraz po (do daty zamknięcia wdrożenia)) - tak zrobiłbym to ja. Niestety czynnika technologicznego nie wykluczymy. Pozostaje czekanie.
Potwierdzam to co napisał geak. W mojej firmie też próbowano przejść na OO. Niestety okazało się to totalną porażką i to dokładnie z tych samych powodów. OO do pisania jakiś dokumentów może by się nadał, ale excela z obsługą VBA, i accessa nie zastąpi. Pierwsze podejście do wdrożenia było też testem - zastąpiono MS Office OO w całym jednym pionie (ok 250 stanowisk) i nastąpił mały paraliż komunikacyjny tego pionu z resztą firmy. Dodatkowo zaczeły się pojawiać groźby karalne w stosunku do IT :) żądania natychmiastowego przywrócenia przynajmniej MS Outlooka, petycje i skargi do prezesa itd... :) Tak więc teraz wszedzie jest dobry i sprawdzony MS Office 2003 (na 2007 w najbliższym czasie nie przesiadamy się)
Czy jest ktoś, kto "przeżył" udane wdrożenie OO w swojej firmie? Bardzo proszę o komentarze, ciekawi mnie czy migracja do innego pakietu to tak poważne wyzwanie jak wejście na K2 czy raczej jest to wycieczka na Giewont :)
W mojej firmie były dwa podejścia do wdrożenia OO, obie nieudane. Przede wszystkim przyzwyczajenie ludzi do MS Office, ale najważniejsze były problemy z wydajnością starszych wersji OO (gigantyczne pliki generowane w edytorze). Druga sprawa to marne wsparcie makr i trudności w ich migracji do OO, szczególne z Excela, gdzie pełnią one ważne funkcje analityczne dla zarządu. Jednak gwoździem do trumny OO był brak porównywalnej do Accessa bazy danych, którą intensywnie się w mojej firmie wykorzystuje (ta BD którą wprowadzono w aktualnej wersji OO nie nadaje się za bardzo do użytku). Tak, że u mnie jak policzono koszty licencji i koszty migracji do OO, okazało się to zupełnie nieopłacalne. Może w firmach, gdzie się wykorzystuje Office’a jako maszyny do pisania ma to sens. Tam gdzie są ludzie, którzy potrafią wykorzystać bardziej zawansowane możliwości systemu, migracja do OO nie będzie jeszcze długo możliwa. My może za parę lat znowu spróbujemy, jak OO dojrzeje.
Najpopularniejsze
- Ministerstwo Cyfryzacji ma już swoją...
- Microsoft: Kinect dla Windows jeszcze w tym...
- Jakie skutki będzie miało wprowadzenie ACTA
- 5 zmian, które mogą zaważyć na...
- Boni powołał członków Rady Informatyzacji
- Koniec ery nieograniczonego dostępu do...
- Kolejne aresztowania w związku z aferą w...
- ATCA zostało wdrożone w sieci 3G Polkomtela...
- Rejestr Usług Medycznych, czyli największa...
- Nokia w trzy miesiące straciła miliard euro
Rekomendacje
Serwisy IDG - Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - O nas - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME
Reklama - Licencjonowanie treści
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2012 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88





