Na prąd i użytek

30 czerwiec 2008
Bogdan Pilawski
Po niedawnych u nas wy-borach, jak zwykle przy takiej okazji, na różne państwowe odcinki i fronty rzucono świeże kadry. Straciliśmy przez to kilka wybitnych postaci, a pośród nich i wysokiego rangą urzędnika od spraw morza, który jak sam przyznał, był dobrym specjalistą, bo mieszkając nad Zatoką obserwował na niej ruch statków i doszedł do wniosku, że mógłby ten ruch być większy.


Jego pra-pra-poprzednik z czasów państwa, którego nie było, rzucony na lokalny odcinek kultury, równie dobrze znał się na zyskujących wtedy popularność gitarach elektrycznych i miał, według pewnego kabaretu, mawiać: kupiliźma gitary, na prąd i użytek zespołu...

Ale, w tych samych czasach wspomnianego państwa, w poznańskiej, a więc - było, nie było - prowincjonalnej filharmonii, dwa razy koncertował nieżyjący już Witold Małcużyński, polski pianista światowej sławy, mieszkający wtedy w Szwajcarii. Teraz zaś, od lat już, artystów tej klasy i sławy, jakoś na prowincjach naszych nie bywa.

Ale - nic straconego. Nawet jak do nas nie przyjedzie ani Zimmerman, ani Barenboim, to możemy mieć, no może niekoniecznie od razu któregoś z tej dwójki, ale artystę też z wysokiej, światowej półki, i to u siebie w domu, gdzie zagra tylko dla nas, niczym Chopin dla George Sand i przyjaciół.

Powiecie - płytę to każdy sobie może kupić, ale to przecież nie to samo, choćby i nagrana była na koncercie. I tu nie macie racji, bo nie idzie wcale o zwykłą płytę, lecz o płytę - ostrzegam! - kosztującą dobrze ponad stówkę (bilet do Carnegie Hall i tak kosztuje dużo więcej i dojechać tam jeszcze jakoś trzeba).

Można, otóż, od niedawna kupić sobie do domu prawdziwy, czarny fortepian koncertowy (zwany u nas skrzydłem), który ma wszystko najprawdziwsze: klawisze, młotki, struny, płytę rezonansową, i można na nim grać, jak na każdym innym. Ale ma on oprócz tego porty MIDI, USB i Ethernet, a poprzez niewielką konsolę z ekranem można go nawet połączyć z Internetem. Aha - są w nim też jeszcze napędy: dyskietek i płyt CD i jest dysk o iluś tam gigabajtach.

Każdy klawisz ma tam optyczne (analogowe, nie cyfrowe!) czujniki położenia oraz pomiaru dwóch przyspieszeń - przy naciskaniu i zwalnianiu. Podobne czujniki mają również młotki i pedały.

Pozwala to bardzo wiernie rejestrować występ pianisty i potem - równie wiernie odtwarzać go z dysku, ale na prawdziwym, autentycznie grającym instrumencie. A jak nie z dysku, to ze wspomnianej, specjalnej płyty z utrwalonym występem (coś dla ojca Janusza Myszyńskiego, bohatera iwaszkiewiczowskiej Sławy i chwały, który "godzinami wycina nuty do pianoli i potem gra na tym instrumencie, gniewając się, że mu to nie wychodzi tak jak żywą ręką"). Albo, za niewielkie pieniądze ($20 na miesiąc), można korzystać z kilku stacji radiowych, które nadają muzykę - od klasyki do rocka - przeznaczoną do odtwarzania na tym instrumencie.

Jak ktoś chce się uczyć grać, kupuje specjalny program i nuty, i fortepian sam podpowiada, który klawisz nacisnąć, obniżając go zachęcająco kilka razy. Można samemu zagrać z całą orkiestrą (odtwarzaną wtedy przez wbudowane głośniki), która dostosuje się do naszego tempa. Można też grać i jednocześnie śpiewać, odczytując - jak w klasycznym Karaoke - tekst z ekranu konsoli.

Całość, w zależności od wielkości, kosztuje - bagatela - od 40 do 150 tys. dolarów.

Wspomniany tu na początku Witold Małcużyński grał bardzo emocjonalnie i w którymś tam bisie siłą uderzenia zerwał strunę. Grał jednak dalej, i ta, potrącana co chwila struna, wydając fałszywe dźwięki, potęgowała jeszcze siłę ekspresji artysty i emocje słuchaczy.

Czy nasz fortepian potrafiłby zarejestrować i potem oddać również coś takiego?

Oceń artykuł

średnio: liczba ocen:

Komentarze

Redakcja Computerworld.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy...

reklama

Webcast

Euro 2008 w Internecie

W 2008 roku można było po raz pierwszy oglądać na żywo w Internecie Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej - całkowicie za darmo. W ciągu zaledwie 3 miesięcy udało się przygotować platformę i uruchomić ją dla użytkowników.
Obejrzyj film

Whitepaper Connect

Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - Dołącz do nas! - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME - Reklama - Licencjonowanie treści
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2008 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88