Pożyteczne (i przyjemne)

3 czerwiec 2008
Bogdan Pilawski
Na wsi, co sam pamiętam, do noszenia wody używano drewnianych, dopasowanych anatomicznie nosideł, które leżały na karku i ramionach, a na ich wystających na boki końcach zawieszano na łańcuchach po wiadrze wody.


W szkockiej wytwórni whisky o nazwie zaczynającej się od "glen", którą kiedyś zwiedzałem (w języku Gaelic, którym posługiwali się kiedyś Szkoci i Irlandczycy, słowo to oznacza dolinę, a górską doliną płynął strumyk z czystą wodą i ta sama, głęboko wcięta we wzgórza dolina, zapewniała ochronę przed niepowołanymi przybyszami), cała "produkcja" przepływa przez zaplombowany przez akcyzę licznik i tylko przez umieszczone w nim szklane okienko można było zobaczyć, że produkt ów płynie i jest bezbarwny, bo kolor przychodzi dopiero od dębowego drewna beczek.

W muzeum tej wytwórni (przewodnik i szklaneczka produktu w cenie biletu!) można zobaczyć takie same jak nasze nosidła, tyle że ich końce nie wystają, jak u nas, na boki, lecz kształtem swym płynnie przechodzą w ramiona. Zamiast naszych łańcuchów są sznury, a na ich końcu blaszane bańki tak dopasowane, by obejmowały od zewnątrz uda, wpisując się w ich kształt. Całą tę misterną konstrukcję zakrywa obszerny kaftan i szeroka spódnica, co powoduje, że niczego nie widać. I w ten właśnie sposób przemycano tam kiedyś whisky z dolinek do miast. Idąc górami kobiety pokonywały podobno dziennie odległości liczone w dziesiątkach kilometrów.

My mamy nie gorsze w tym względzie tradycje, czego masowym przejawem były niedawno jeszcze domowe aparatury destylacyjne, które krążyły, według ścisłego harmonogramu, od sąsiada do sąsiada. Nie wiem, bo nie praktykowałem w tej dziedzinie, ale podobno w sklepach z zabawkami można było nawet kupić zestaw o nazwie "Mały chemik", który stanowił w pełni działającą aparaturę do destylacji, przechrzczony z tego powodu potocznie na "mały gorzelnik".

W Polsce nie można oficjalnie kupić legendarnego telefonu iPhone, ale ocenia się, że w naszych sieciach działa ich około 10 tysięcy, a chętnych do nabycia jest jeszcze dziesięć razy tyle. Znam trzech takich szczęśliwców (w ich własnym przekonaniu, bo sam nie mogę jakoś rozstać się ze staruszką Nokią 6310i), a jeden z nich dał mi nawet na chwilę to cudo do ręki. Kto bardzo chce, może zaryzykować kupno, bo w internecie iPhone "chodzi" podobno za nieco ponad tysiąc złotych.

Z telefonu tego nie tylko się korzysta, ale przede wszystkim się go ma, a to nie tylko nasza specjalność. Gdy przemieścić się nieco na Wschód okaże się, że ma go nowy prezydent Rosji - Dimitrij Miedwiediew i "starzy" prezydenci Czeczenii i Ukrainy - Ramzan Kadyrow i Wiktor Juszczenko. Mają go tam liczne inne prominentne osoby oraz jeszcze około - jak się szacuje - pół miliona osób. Apple nie ma w swej ofercie w ogóle rosyjskiej odmiany i w Rosji oficjalnie telefonu tego, tak jak u nas, nie można kupić, a jednak stosowane w Rosji telefony mają lokalną wersję językową oprogramowania.

Pewien mieszkaniec Kalifornii założył właśnie z kolegą firmę, która ma produkować i sprzedawać urządzenia do wytwarzania i destylacji alkoholu etylowego, tzn. bio-paliwa, na własne potrzeby posiadacza, za połowę obecnej ceny benzyny, która stale rośnie (5 kilo cukru, może być byle jaki, np. meksykański - kilo za 5 centów, ma w tym aparacie dawać galon paliwa, tzn. C2H5OH). Urządzenie ma być produkowane - a jakże - w Chinach, nie być większe od pralki, i - w swej dziedzinie - ma stać się tak popularne, jak komputer osobisty (wśród wspólników jest przecież pionier produkcji dysków do tych komputerów oraz wynalazca czujnika ruchu stosowanego w komputerze do gier "Nintendo").

Pozostaje pytanie - gdzie nie będzie ono sprzedawane, ale najbardziej popularne?

Oceń artykuł

średnio: liczba ocen:

Komentarze

Redakcja Computerworld.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

rupert

  • ocena: brak oceny
  • IP: 83.25.219.145
  • 04-06-2008, 21:30

dziwa wypowieć xD

Whitepaper Connect

Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - O nas - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME - Reklama - Licencjonowanie treści
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2008 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88