Moje własne interfejsy

3 czerwiec 2008
Jakub Chabik
Lustereczko, powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy na świecie?" - pytała zła królowa. Aladyn pocierał lampę rękami, wyskakiwał z niej dżinn i spełniał jego życzenia. "Stoliczku nakryj się" - mówił w bajce braci Grimm najstarszy z synów krawca, któremu stolarz dał cudowny mebel.


Bohaterowie bajek zachowywali się jak najbardziej racjonalnie - w kontakcie z przedmiotami posługiwali się interfejsami użytkownika, w które wyposażyła ich natura. Nigdy tak naprawdę nie zrozumiałem, dlaczego muszę korzystać z klawiatury do pisania tekstów, a z myszki - do wybierania rozmaitych opcji. Wolałbym powiedzieć "wejdź na Computerworld" - i system startowałby przeglądarkę oraz otwierał portal gazety. Gestem wykonywanym w powietrzu przewijałbym stronę niżej i wyżej, zaś dotykiem wskazywałbym na link, który chciałbym otworzyć.

Czy to takie trudne? Nie jestem pewien. Mam wrażenie, że po prostu wszyscy przyzwyczaili się do klawiatury i myszki, a producenci boją się zaryzykować, bo bariera wejścia z "naturalnymi" interfejsami użytkownika jest wysoka, a ryzyko duże. Innowator zapłaci najwięcej, a jak pomysł chwyci - inni podążą jego śladem.

Kupiłem sobie niedawno urządzenie PDA wyposażone w dotykowy ekran. Nieomal nie korzystam z dołączonego rysika, bo palce oraz dopracowany system interfejsu użytkownika w zupełności wystarczają mi do obsługi podstawowych funkcji. Technologia komunikacji dotykowej i głosowej, którą udostępnia moje urządzenie (będące połączeniem telefonu, aparatu, nawigatora GPS, przeglądarki internetowej, klienta pocztowego oraz osobistego organizatora i odtwarzacza MP3) w zupełności wystarcza.

Sukces konsoli Wii, która - mimo niższych parametrów sprzętowych - sprzedaje się lepiej niż konkurencyjne produkty, w zgodnej opinii komentatorów jest wynikiem innowacyjnego podejścia do człowieka i potrzeb jego ciała. Nintendo zerwało z myśleniem o myszce, klawiaturze i gamepadzie jako uświęconej i nienaruszalnej tradycji interfejsów użytkownika i... wygrało. Tak samo jak Apple, który swoje flagowe produkty konsumenckie (iPod i iPhone) przystosował do naturalnych ruchów palca i dłoni.

Mam wrażenie, że przełamana została pewna bariera i najbliższe lata upłyną pod znakiem rewolucji w interfejsach użytkownika. Już wkrótce technologia OLED pozwoli na dalszą miniaturyzację i obniżanie poboru mocy wyświetlaczy - skutkiem czego będzie można umieszczać je na tapetach, opakowaniach czy ubraniach.

Może wreszcie wtedy zacznę korzystać z interfejsów, w które wyposażyła mnie natura, zamiast nadal męczyć się z wynalazkami z XIX w. (klawiatura) albo lat 70. XX w. (myszka)?

Oceń artykuł

średnio: liczba ocen:

Komentarze

Redakcja Computerworld.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

fander

  • ocena: brak oceny
  • IP: 83.7.172.28
  • 01-08-2008, 20:12

ale palce bolą

Euforiusz

  • ocena: 5
  • IP: 194.29.227.71
  • 01-08-2008, 16:55

Mowa to wynalazek znacznie starszy niz klawiatura, tak wiec nie wiek interfejsow jest tutaj instotny.
Zaryzykuję twierdzenie, ze klawiatura to wynalazek nowocześniejszy i efektywniejszy. Jeszcze nigdy po długim pisaniu nie bolało mnie gardło.
E.

Whitepaper Connect

Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - O nas - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME - Reklama - Licencjonowanie treści
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2008 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88