... doświadczenie szefa działu IT zbierał w Pekao SA, potem w Raiffeisen Bank Polska. Dziś jest wicedyrektorem pionu IT w Narodowym Funduszu Zdrowia.
O IT w bankowości i NFZ
Fot. ArchiwumW NFZ informatyka nie jest wcale piątym kołem u wozu, choć wielu mogłoby się tak wydawać. Gdy na początku lat 90. rozpoczynałem pracę w bankowości, pion IT w hierarchii ważności banku plasował się gdzieś w okolicach ekipy sprzątającej. W ciągu kilku lat wszystko się zmieniło. Podobna sytuacja jest dziś w Funduszu. IT udaje się pozyskiwać do 80% środków przeznaczonych na inwestycje, a systemy NFZ są dziś większe niż działające w Polsce systemy bankowe. 16 oddziałów NFZ porównać można do 16 średniej wielkości banków. Tak naprawdę Fundusz jest pewnego rodzaju instytucją parabankową. Bazy o wielkości 6TB nie są tu ewenementem. Do tego dynamika zmian jest duża, zasady konkursów zmieniają się co roku, wszystko to razem niesłychanie utrudnia np. planowanie mocy obliczeniowej i jest ogromnym wyzwaniem dla zespołu liczącego zaledwie 40 osób.
O pozyskiwaniu informatyków dla NFZ
Gdybym miał konkurować o pracowników jedynie płacą, z pewnością nie udałoby mi się pozyskać ani jednego. Miałem jednak szczęście, że gdy dwa lata temu obejmowałem to stanowisko, przez sektor bankowy przeszły masowe redukcje i na rynku znalazło się nagle mnóstwo ludzi z doświadczeniem i cennymi umiejętnościami. Wiedziałem, gdzie ich szukać i mogłem im zaproponować pracę nad ciekawymi tematami.
Banki zamknęły już w zasadzie duże projekty i skoncentrowały się na wygładzaniu i redukcji kosztów. My tymczasem nie możemy narzekać na brak kontaktu z nowoczesnymi technologiami, mogąc przy okazji zaproponować nieco spokojniejsze warunki pracy osobom wypalonym pracą w sektorze bankowym.
O procesach i zarządzaniu IT
Ten temat interesuje mnie od dawna. Udało mi się zaimplementować pewne elementy standardu COBIT w zarządzaniu IT w NFZ, choć nigdy nie zostało przeprowadzone formalne wdrożenie. Udało się również przeprowadzić audyt, którego celem było pokazanie, na jakim etapie dojrzałości procesów się znajdujemy i gdzie możemy wprowadzić usprawnienia. Dzięki niemu udało nam się np. przydzielić role właścicieli obszarów biznesowych. Środowisko Funduszu jest o tyle przyjazne tego rodzaju projektom, że składa się głównie z lekarzy, którzy są inteligentni, mają zazwyczaj szerokie horyzonty i z otwartym umysłem przyjmują argumenty stojące za proponowanymi zmianami. W gruncie rzeczy łatwiej tu wprowadzić pewne uporządkowanie procesów niż np. w przedsiębiorstwie prywatnym nastawionym na zysk. Wiadomo bowiem nie od dziś, że wszelkie projekty restrukturyzacyjne utrudniają zwiększanie sprzedaży w krótkim okresie.
Nauczyłem się tego, że projektów usprawnień lepiej jest nie nazywać po imieniu i nie wdrażać z dużym impetem, bo prowadzi to tylko do usztywnienia się zaangażowanych na siłę osób i cichej śmierci projektu już po jego zakończeniu. Lepiej powoli, tu i tam, zaproponować pewne przydatne rozwiązania i poczekać, aż ludzie się przekonają, że one rzeczywiście im służą. Może to wolniejsze i mniej spektakularne, ale efekty są znacznie trwalsze.
Komentarze
Redakcja Computerworld.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy...