Dzieci zapobiegliwej mamy

29 kwiecień 2008
Jakub Chabik
Kiedy człowiek przestaje rozumieć język młodych, to wyraźny sygnał, że czas się zbierać z tego świata. Informatyka ma to do siebie, że ten moment przychodzi stosunkowo szybko. Uczucie obcości towarzyszy mi, kiedy spotykam się z bardzo młodymi adeptami informatyki. Są zupełnie inni niż typ osobowościowy, który znam i lubię nie mniej niż samą technologię. Czy czas zbierać się z tego świata?


Mój obraz informatyka jest, siłą rzeczy, ukształtowany przez moją generację, czyli osoby, które kończyły studia w latach 90. Wchodziły na rodzący się, dynamiczny rynek, na którym co najmniej tak samo jak przygotowanie kierunkowe liczyły się zdolność szybkiego uczenia się, skłonność do podejmowania ryzyka i szczera pasja.

Od tego czasu zaszły dwie zasadnicze zmiany: dorosło pokolenie urodzone w latach 80., zaś dzięki boomowi edukacyjnemu wykształcenie informatyczne stało się łatwo dostępne. Ich konsekwencją jest pojawienie się nowej, nieznanej wcześniej grupy w naszym zawodzie.

Mam wiadomość dla wszystkich informatyków. Moi drodzy, jeszcze tego nie widzicie, ale na rynek pracy powoli wchodzi pokolenie wychuchanych córuń i synusiów, którzy w ogóle nie mają emocjonalnego stosunku do informatyki, komputera i programowania. Dla nich "informatyk" jest po prostu zawodem obiecującym atrakcyjną karierę, prestiż i pieniądze. Jeśli my byliśmy dziećmi młodzieńczej pasji, to oni są dziećmi zapobiegliwej mamy, która w porę zadbała, by poszli do odpowiedniej szkoły średniej, zebrali dobre oceny i bezpiecznie wylądowali na kierunku, który oferuje stabilną i dostatnią przyszłość. Dobrze przygotowani merytorycznie, do bólu poukładani, zorientowani na sukces zawodowy, na pewno przydadzą się w działach informatyki.

Nie przesądzałbym, czy to lepiej, czy gorzej; na pewno będzie inaczej. Ludzie będą inni - a więc inaczej będzie się nimi zarządzać. Może się okazać, że za parę lat cały warsztat menedżera informatyki, pracowicie formowany przez ostatnie lata na typowych geekach, okaże się nieprzydatny. Do łask stopniowo wrócą zaś "tradycyjne metody zarządzania", przez lata kwestionowane, a wręcz wyśmiewane w publikacjach branżowych.

Moja pierwsza szefowa i - co tu dużo mówić - mentorka, profesor brytyjskiej uczelni, przeszła ostatnio na emeryturę motywując tę decyzję spostrzeżeniem, że nauczanie informatyki przestało być przygodą intelektualną i stało się po prostu rzemiosłem. To kolejny sygnał, że na studiach zmienił się typ osobowościowy.

Dzieci zapobiegliwej mamy nadchodzą, przygotujmy się!

Oceń artykuł

średnio: liczba ocen:

Komentarze

Redakcja Computerworld.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

Bogdan

  • ocena: brak oceny
  • IP: 83.4.138.149
  • 10-05-2008, 09:29

Pracuje w firmie liczacej ponad 60tys pracownikow. Jestem starcem w IT (40 letni pasjonat rozpoczynajacy od asemblera na Spectrum bo Basic byl zbyt trywialny). Wokol mnie jest kilkuset programistow w znacznej wiekszosci duzo mlodszych. Nie uwazam, ze dominuja ludzie bez pasji. Ci ktorzy mnie otaczaja w wiekszosci pasjonuja sie, wgryzaja sie w problem - ale oni sa wyselekcjonowani!!!
Kiedy pracowalem w mniejszej firmie zaczelismy miec problemy z rekrutacja dobrych ludzi - najlepsi szli do firm ktore mialy znane "logo". Swiat jest bezwzgledny: ludzie zwlaszcza dobrzy nie chca marnowac zycia na cos co nie sluzy ich karierze. Wpis w CV, ze pracowalo sie dla duzej korporacji niestey podnosi wartosc tego CV w oczach nastepnego pracodawcy.
Jest to podejscie czysto ekonomiczne (ROI): jesli ma sie talent to trzeba go wykorzystac maksymalnie. Zatem problem braku "pasjonatow" moze tyczy sie mniejszych firm...

Dziewczynka z Marsa

  • ocena: brak oceny
  • IP: 15.195.185.82
  • 08-05-2008, 09:56

Zawód "informatyk" będzie wkrótce tak samo popularnym i "docenianym" zawodem, jak np. robotnik, czy urzędnik. Coraz więcej osób pracuje w tej branży ze zwykłych przyziemnych powodów - po to, żeby się utrzymać, a nie np. żeby usprawiedliwiać swoje nieprzystowanie i pozę "dziecka z Marsa" przez fakt bycia INFORMATYKIEM.
Tak jak w każdym zawodzie - osób z powołaniem zawsze jest garstka, rzemieślników - całe tabuny....

  • ocena: brak oceny
  • IP: 83.238.68.7
  • 01-05-2008, 22:24

Niestety muszę się zgodzić. Dzieci wychowane na gadu-gadu i klikaniu stron PHP, bez
finezji, pasji i zacięcia. W 90% odwalają 8 godzinną szychtę. Cóż. Należało się tego
spodziewać. Rynek IT dojrzewa i będzie tak jak i inne szedł drogą ewolucyjną, bez
rewolucji jakie miały miejsce w latach np. 80-tych, kierowanych i prowadzonych przez
"artystów", którzy nie bali się ryzyka podjęcia takich nie innych decyzji, działań czy
rozwiązań.

Nawet środowisko open source, teoretycznie nieskrępowane rynkiem i jego
wymaganiami, nie zbiera tych, którzy kreatywnie potrafiliby dać "nową świeżość", o
ile tacy istnieją ;-)









Jakub Chabik

  • ocena: brak oceny
  • IP: 193.138.110.139
  • 30-04-2008, 20:42

@Giker_MIKE: Słabo przypominasz dziecko zapobiegliwej mamy. Oni nie zaczynają od irca, grafiki i basha, tylko od korepetytorów, rankingu szkół średnich i kierunków studiów oraz analizy dochodów absolwentów poszczególnych kierunków. Nie wieszają sobie na ścianie grafik w ASCII, tylko złote myśli z Dale''a Carnegie.

...ale nie mogę się oprzeć by jednak odpowiedzieć na Twój wpis. Kolejna osoba zapowiada, że mnie wysadzi z siodła - zawsze mnie to rozczula. Na wszelki wypadek po raz kolejny uprzejmie informuję: od dawna nie gramy w samą grę, więc niespecjalnie się boję.

Giker_MIKE

  • ocena: brak oceny
  • IP: 78.8.103.36
  • 30-04-2008, 14:48

A ja widze w autorze felietonu wolania starego samca usuwanego ze stada (bez obrazy). zamiast pogodzic sie z tym, ze nadchodza nowe pokolenia ludzi ktorych zycie kreci sie wokol komputerow. Chlopie takie jest zycie! Jesli bedziesz mial takie podejscie to na stare lata bedziesz biadolil na pol altobusu ze sie 2 min spoznil bo kiedys to bylo lepiej i szynka lepiej smakowala :D Moj rocznik to 86 mniejwiecej w 95 zaczela sie moja przygoda z komputerami. na poczatku od gier pozniej przez grafike, tworzenie stron, irc''a. bash''a, doszedlem do hardware, sieci i linuxa. Teraz studiuje informatyke, ale tylko po to, zeby zdobyc papier, bo uwazam ze najlepiej w tej branzy wyksztalcisz sie sam. jest on na tyle obszerny, ze kazdy znajdzie cos dla siebie, grafika, programowanie, sieci, hardware, comp-help... zapobiegliwe mamy trzymaja swoje dzieci z dala od zla plynacego z ekranow komputerow - wedle utartych mitow wlasnie waszego pokolenia.
ps a ja mam wydruki mickey mouse i kaczora donalda w asci z pierwszego w moim miescie komputera - odry czy innej rzeki :D

Whitepaper Connect

Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - O nas - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME - Reklama - Licencjonowanie treści
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2008 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88