Na zakupach

Poleć znajomemu Wydrukuj Subskrybuj RSS A A A
6 listopad 2007
Bogdan Pilawski
Wyprawy na zakupy miewają to do siebie, że gdy nakupi się dużo różności (a myślę o czymś poważniejszym niż drobiazgi czy żywność), to przyjemność z tego wcale nie jest proporcjonalnie większa. Kupując kilka książek, płyt czy sztuk odzieży naraz, nie jest się w stanie tego jednocześnie odebrać, oswoić, uczynić czymś naprawdę własnym.


Wracając z zakupów z jedną płytą można stworzyć warunki do jej posłuchania z uwagą i w spokoju, o co i tak nie zawsze łatwo. Robi się z tego w ten sposób rodzaj przeżycia, które zapada w pamięć i żyje we wspomnieniach. Mając takich nowych płyt naraz kilka, albo posłucha się uważnie jednej, no może dwóch, albo też przebiegnie się pospiesznie po wszystkich. Po prostu - mając naraz mniej, bardziej się to celebruje, mając więcej, traktuje się to powierzchownie i z mniejszą atencją. Gdy zaś jest tego dużo - nieuchronny jest przesyt.

Zastanawiam się, czy podobnie jest, gdy jedna firma kupuje inną. Czy zakupy takie dokonywane jeden po drugim, w szybkim rytmie, umożliwiają jednoczesne łączenie kolejnych nabytków w sensowną całość, czy też dają tylko korzyści z przejęcia również ewentualnych zysków?

Historycznie rzecz biorąc, różnie to bywało i znane są liczne przypadki, kiedy to firma, na fali sukcesów, nabywała kolejne, powiększając swe imperium nie tylko terytorialnie, ale również o coraz to nowe branże. Czasem kończyło się to dobrze, ale bywały również przypadki popadnięcia w niestrawność z łakomstwa.

Na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku firma Novell, ówczesny król, a nawet niepodzielnie panujący władca absolutny w dziedzinie sieciowych systemów operacyjnych, płynąc na fali sukcesów inwestowała zyski w zakupy innych firm. Tak kupił Novell najpopularniejszy wówczas edytor tekstów o nazwie WordPerfect oraz prawa do kodu źródłowego systemu operacyjnego Unix. Ani jednego, ani drugiego Novell czynić nie musiał, bo nie miał z tego żadnego pożytku w swej podstawowej działalności. Skończyło się to tak, że o wspomnianym edytorze mało kto dziś wie, a prawa do Unixa, nie wiedząc co z nimi zrobić, przekazano w końcu bezpłatnie Grupie X/Open.

Istniejąca od bez mała 150 lat firma Nokia zaczynała od przemysłu drzewnego, papiernictwa i kabli. Pasmo sukcesów spowodowało, że pod koniec XX wieku weszła nawet w przemysł stoczniowy, komputery osobiste, terminale i tworzenie oprogramowania. W tych ostatnich dziedzinach wiodło się jej nawet nie najgorzej, a nieistniejąca już jej północnoamerykańska odnoga komputerowa do dziś uchodzi za sztandarowy przykład outsourcingu. Kilkuosobowe biuro, działając bodaj w Kanadzie, sprzedawało rocznie, na miejscu i do USA, komputery warte setki milionów dolarów.

I tu okazało się, jednak, że trzymać za ogon tak wiele srok nie jest łatwo i po fali zakupów nastąpiło wyzbywanie się, by skoncentrować się na tym, co potrafi się najlepiej. Z wiadomym i jakże dobrym skutkiem.

Przejmowanie innych, specjalistycznych często firm stało się drogą rozwoju gigantów informatycznych, którzy, zamiast tworzyć coś latami samemu, wchodzą tą drogą na gotowe. Kupuje Microsoft, IBM, Oracle i SAP.

Na falę zakupów, o bezprecedensowej jak na Polskę skali, weszła też rzeszowska firma Asseco. Łyka jedną firmę po drugiej, nie tylko w Polsce, ale i w krajach ościennych i - z pewnym wysiłkiem - połknęła również nieporównanie od siebie większego giganta. Jak powiada jej prezes - na razie jest czas kupowania, więc brakuje go na ujednolicanie kultury firmowej, co znaczy, że każdy nowy działa jak działał dotąd i synergii z tego raczej niewiele.

Czy nie będzie tu jednak tak, że to ogon zacznie machać psem?

Oceń artykuł

średnio: liczba ocen:

Komentarze

Redakcja Computerworld.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy...

Whitepaper Connect

Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - O nas - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME - Reklama - Licencjonowanie treści
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2008 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88