Najgorsze praktyki

Subskrybuj RSS A A A
23 października 2007
Przmysław Wysota

Równolegle z rozwojem najlepszych praktyk - umożliwiających efektywne zarządzanie - organizacje dopracowały się równie bogatego zbioru najgorszych praktyk, których wdrożenie, zamiast optymalizacji zarządzania usługami IT, powodowało ich degradację i paraliż organizacji.

Równolegle z rozwojem najlepszych praktyk - umożliwiających efektywne zarządzanie - organizacje dopracowały się równie bogatego zbioru najgorszych praktyk, których wdrożenie, zamiast optymalizacji zarządzania usługami IT, powodowało ich degradację i paraliż organizacji.

Najsłynniejsze z - wypracowanych w ciągu kilkunastu lat - praktyk i modeli zarządzania, wsparcia, utrzymania i rozwoju usług IT to: ITIL, COBIT, CMM/CMMi, a także wiele norm ISO, pomysłów adaptacji kaizen do zarządzania IT oraz innych - mniej lub bardziej abstrakcyjnych - idei, które mają pomóc w sprawnym kierowaniu działem informatyki. Równolegle z rozwojem najlepszych praktyk efektywnego zarządzania, niejako w tle, organizacje dopracowały się równie bogatego wzoru najgorszych praktyk. Są to przypadki, w których błędne założenia, zaniedbania, niemal celowy sabotaż - zamiast optymalizować zarządzanie usługami IT - powodowały ich degradację i paraliż organizacji. O ironio, większość z nich została wypracowana w firmach z dużym doświadczeniem oraz ogromnym potencjałem środków finansowych, technologicznych i ludzkich.

Polski rynek wciąż chętnie chłonie koncepcje wspomagające wprowadzanie tzw. usługowego IT. Wynika to po części z ogólnej dynamiki rozwoju gospodarki, a także z powodu pewnych zapóźnień. Działy IT, jak również firmy usługowe IT, dopiero od kilku lat uczą się tego, co międzynarodowe korporacje wypracowywały od lat 80. XX wieku. Zdobywamy coraz więcej wiedzy o zarządzaniu IT czy reengineeringu procesów biznesowych. Jednak przy wdrażaniu popełniamy wiele błędów, które psują cały efekt związany z optymalizacją procesu świadczenia usług. Doświadczenie korporacji międzynarodowych, a także przypadki z rynku polskiego, doskonale pokazują, czego należy się wystrzegać, aby nie zepsuć procesu tak ważnego, a równocześnie tak prostego, jak optymalizacja i świadczenie usług.

Turyści i tubylcy

Jednym z poważniejszych błędów przy projektach reengineeringu procesów biznesowych w IT, a także wdrożenia modeli opartych na ITIL, jest opór wewnętrzny organizacji. Reorganizacja działów ogranicza się często do wprowadzenia tam gruntownie wykształconych menedżerów, a firma nie robi nic, aby zmienić świadomość pracowników i organizacji poniżej szczebla kierowniczego.

Menedżer - próbujący realizować zmiany w takim zespole - jest jak turysta w obcym kraju. W wielu firmach zresztą takie sformułowanie jest powszechnie używane do określania ludzi wstawionych odgórnie w organizm funkcjonujący od lat tym samym trybem. Turyści, w rozumieniu tubylców, powinni: szybko się znudzić i wyjechać, albo z czasem zasymilować się z tubylcami w ich "tumiwisizmie". Dla tubylców zmiany są synonimem pogorszenia sytuacji. Będzie więcej pracy, będą bardziej patrzeć na ręce. Nikt im nie wyjaśnił, o co tak naprawdę chodzi. Nikt też nie podjął trudu, aby ich nie spacyfikować. Dlatego zrobią wszystko, by wygonić turystów ze swojego terytorium.

Co zrobić w takiej sytuacji? Jedno nie ulega wątpliwości. Współczesny biznes to ciągle zmieniające się środowisko i warunki. Zmiany są konieczne. Obserwując rynek IT można wręcz dojść do wniosku, że żyjemy w okresie zmiany progresywnej i ciągłej. Aby jednak ich dokonać, także wewnątrz firmy, trzeba poznać argumenty obu stron. Turyści powinni mieć świadomość odmienności kulturowej tubylców. Oni są inni - mają swoje przekonania, żyją w innym świecie (np. słowa ITIL, CMMi, a nawet efektywność czy zarządzanie mogą w ich języku oznaczać obrazę przekonań), starajmy się więc im pokazać, że w naszym języku sformułowania te oznaczają rzeczy dobre.

Z drugiej strony tubylcy powinni próbować przynajmniej zrozumieć, że turyści nie naruszają naszego świętego terytorium, ale w realiach innego, zewnętrznego świata być może wręcz pomagają przetrwać. Mają środki i narzędzia, aby nie dopuścić do rozwiązań ostatecznych, np. totalnego outsourcingu usług informatycznych. Czy takie porozumienie pomiędzy turystami i tubylcami jest możliwe? W wielu firmach to się udało. Kluczem do zrozumienia osób wprowadzających zmianę i tych, których ma objąć, jest zdefiniowanie wspólnych celów, takich jak odczuwane przez klienta biznesowego zadowolenie z pracy działu IT, gwarantujące długotrwałość relacji, a więc niechęć do outsourcingu.

Gdy mamy wspólny cel, najtrudniejszym zadaniem staje się zbudowanie wspólnej świadomości, jak go realizować. Czasem oznacza to kompromisy, czasem trudne decyzje o wykluczeniu najbardziej opornych tubylców. W ten sposób z czasem uda się stworzyć odpowiedzialny i świadomy swojej rzeczywistej roli zespół. Im szybciej pojawią się efekty - takie jak zadowolenie klienta biznesowego, mniejsze obciążenie IT, optymalizacja budżetu - tym szybciej zespół zacznie wierzyć w misję menedżera i w to, że pewne rzeczy można udoskonalić.

Skąpstwo

Innym kardynalnym błędem popełnianym podczas wprowadzania w firmie najlepszych praktyk związanych z zarządzaniem jest skąpstwo. Jego objawem jest przykładowo uzależnianie premii kadry zarządzającej od oszczędności w budżecie, a nie od efektów biznesowych. Wynikiem tego jest często paraliż decyzyjny i brak rozstrzygnięć o nawet najbardziej niezbędnych wydatkach. Znam przypadki firm, które promując się na rynku jako lider projektów związanych z ITIL i certyfikacją BS15000 oszczędzały nawet na szkoleniach ITIL Foundation. Szkolenia przeszła kadra zarządzająca, dla zespołów operacyjnych okazały się one za drogie.

Jaki z tego morał? Pomimo powszechnej i zrozumiałej tendencji do cięcia kosztów warto inwestować zarówno w zasoby ludzkie, jak i niezbędne technologie czy elementy infrastruktury. Koszty zaniechania są dużo wyższe niż wydatki poniesione na zapobieganie problemom. Menedżerów zaś warto rozliczać z wyników, a nie przyniesionych oszczędności.

Za, a nawet przeciw

Kolejnym błędem bywa brak zaangażowania kluczowych decydentów i głównych dostawców, który potrafi zniweczyć nawet najbardziej ambitne projekty zmian. W przypadku międzynarodowych korporacji scenariusz najczęściej wygląda tak.

Podejmują one decyzję - wdrażamy zarządzanie procesowe, np. w oparciu o ITIL. Menedżerowie średniego szczebla boją się zmian, ale nie wystąpią przeciw decyzji korporacji. Wyznaczają więc kierownika projektu, dobierają mu zespół, albo nawet zostawiają go z problemem - dobierz sobie ludzi, ale poza tymi zaangażowanymi operacyjnie. Nie wspierają też projektu odpowiednimi decyzjami, nieoficjalnie wręcz krytykując zmiany. Blokują przy tym komunikację z korporacją i klientami biznesowymi. A wobec pierwszych niepowodzeń wycofują się mówiąc, że projekt nie spełnił zadań.

Czasem opór menedżerów wynika z obaw przed tym, co powie "góra". Pomimo jej decyzji o realizacji projektu, mimo wyraźnego dążenia do wdrożenia modeli zarządzania usługami, menedżerowie podpierają się "delikatną sytuacją polityczną", np. zależnością polskiego oddziału od centrali w Wlk. Brytanii, Francji lub innym kraju. Nie zauważają, że to właśnie centrala oczekuje zmian i zatwierdziła projekt do realizacji.

Na początku było słowo…

… a słowo brzmiało ITIL. Modele zarządzania - niezależnie od ich pochodzenia - coraz częściej stają się biblią, i to rozumianą literalnie. Tendencję do takich postaw wykazują zwłaszcza firmy doradcze. Żaden model - ITIL, kaizen, COBIT - nie nadaje się do wszystkiego. Powinny to rozumieć zwłaszcza firmy dostarczające rozwiązania IT.

Nawet teoria ITIL mówi o przyswojeniu (adopt) i dostosowaniu (adapt) filozofii, a nie o wdrożeniach "zgodnie z literą prawa". Jeśli ktoś szuka sztywnych reguł, proponuję normę ISO 20000 opartą na ITIL, ale bardziej sformalizowaną. Jeśli jednak zależy nam na rozwiązaniach odpowiadających wymaganiom klienta, warto korzystać również z innych referencji. Wybór jest spory i niemal wszystkie modele zapewniają integrację z innymi.

Zanim powiesz "tak"

Podobnie jak z małżeństwem, w zmianach obejmujących reinżynierię procesów, należy się najpierw zastanowić, na czym nam zależy. Powinni to zrobić zarówno klienci, jak i dostawcy usług. Błędy takie jak te wymienione powyżej przyczyniają się nie do optymalizacji, ale do degradacji usług i procesów. Wiem, wiem, w raportach świadczenia usług zawsze można coś naciągnąć, klientowi zawsze można opowiedzieć coś o "czynnikach zewnętrznych", klauzulach itp., a na dostawcę nałożyć karę. Tylko czy tak naprawdę chodzi nam o zaleczenie choroby, czy o szczepienie, by nie wystąpiła?

Przemysław Wysota jest menedżerem ds. zarządzania jakością IT w międzynarodowym koncernie Diebold.

Błędy we wprowadzaniu nowych metod zarządzania działem IT
1 Opór wewnętrzny organizacji - reorganizacja działów ogranicza się często do wprowadzenia tam gruntownie wykształconych menedżerów, a firma nie robi nic, aby zmienić świadomość pracowników i organizacji poniżej szczebla kierowniczego.

2 Skąpstwo - znam przypadki firm, które promując się na rynku jako lider projektów związanych z ITIL i certyfikacją BS15000 oszczędzały nawet na szkoleniach ITIL Foundation. Szkolenia przeszła kadra zarządzająca, dla zespołów operacyjnych okazały się one za drogie.

3 Brak zaangażowania kluczowych decydentów i głównych dostawców potrafi zniweczyć nawet najbardziej ambitne projekty zmian.

Oceń artykuł

średnio: 4.5 liczba ocen: 2

Komentarze (1)

Ajvar

19-10-2007 15:56

Najgorsze praktyki w biznesie sa najlepszymi w administracji ...

Najnowsze

Państwo do konsolidacji

Obywatele uważają administrację publiczną za jeden organizm. W rzeczywistości jest to kilka tysięcy oddzielnych struktur, obrosłych biurokratycznymi naroślami. Czy można zracjonalizować działanie państwa? Jak w tym może pomóc informatyka?

Zarządzanie po japońsku

W praktyce przemysłowej wypracowano szereg skutecznych metod zarządzania. Wiele powstało w Japonii. Dlaczego, mimo ich efektywności, nie zawsze są stosowane w biznesie?

e-Sąd z odsieczą sprawiedliwości

Polski wymiar sprawiedliwości postrzegany jest jako skostniały i opieszały. Tymczasem kolejne e-usługi udostępniane przez Ministerstwo Sprawiedliwości ułatwiają życie przedsiębiorcom i usprawniają pracę sądów.

e-Zdrowie w Polsce i na świecie

Projekty informatyzacji służby zdrowia realizowane są na świecie z różnym powodzeniem. Skąd Polska mogłaby czerpać wzorce? A może jesteśmy skazani na własne rozwiązania?

Raport Państwo 2.0, czyli nowa wizja informatyzacji państwa

Michał Boni, minister administracji i cyfryzacji, zaprezentował raport "Polska 2.0. Nowy start dla e-administracji". Przedstawia on informacje na temat stanu realizacji projektów będących w gestii nowo utworzonego ministerstwa oraz prezentuje kierunki dalszych działań związanych z informatyzacją i cyfryzacją administracji publicznej w naszym kraju.

Cyberprzestępcy podążają za użytkownikami

Już dwie na trzy polskie firmy odnotowały ataki lub awarie, które spowodowały spadek produkcji. Co trzecia firma utraciła dane. Liczba takich przypadków będzie rosła, bo hakerzy biorą na cel najbardziej masowe technologie. Szybko reagują też na zmiany w firmowej architekturze.

Jak zaplanować karierę w branży IT

Doświadczenia łączone na różnych stanowiskach w firmach o odmiennych profilach są szczególnie cenione przez pracodawców. Dlatego warto głęboko przeanalizować możliwości rozwoju kariery, które obecnie stwarza rynek IT.

Rekomendacje



Serwisy IDG - Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - O nas - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME
Reklama - Licencjonowanie treści - Prenumerata: Computerworld, Networld, PC World
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2012 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88