Kłopoty z jądrem

Subskrybuj RSS A A A
15 grudnia 2003
Rafał Jakubowski

Włamanie na serwery Debian to rysa na reputacji platformy Linux. Jednak to nie fakt istnienia w systemie luk bezpieczeństwa jest w tej historii najistotniejszy.

Włamanie na serwery Debian to rysa na reputacji platformy Linux. Jednak to nie fakt istnienia w systemie luk bezpieczeństwa jest w tej historii najistotniejszy.

Pod koniec listopada br. dokonano włamania na serwery Debian, grupy zajmującej się rozwojem jednej z odmian Linuxa. Ponad tydzień zajęło administratorom ustalenie, jak do tego doszło. Ostatecznie okazało się, że włamywaczowi udało się przejąć uprawnienia superużytkownika dzięki wykorzystaniu błędu przepełnienia (integer overflow) w wywołaniu systemowym brk. Co istotne, błąd ten został wykryty dużo wcześniej. Kluczowym pytaniem pozostaje, jak to możliwe, że jedna z najważniejszych organizacji wytyczających przyszły kierunek rozwoju Linuxa zignorowała informacje o dziurze w systemie i w dalszym ciągu korzystała z niebezpiecznego jądra?

Mała dziurka

Problem z wywołaniem systemowym brk nie dotyczy wyłącznie dystrybucji Debian GNU/Linux (tak brzmi oficjalna nazwa tej wersji systemu). Odkrył go jeszcze we wrześniu br. programista pracujący nad jądrem Linuxa. Dziura błyskawicznie została załatana, co znalazło odzwierciedlenie w kolejnej wersji jądra - 2.4.23.

Teoretycznie na błąd w wywołaniu brk są więc narażeni użytkownicy każdej dystrybucji Linuxa wykorzystującej starszą wersję jądra. Producenci Linuxa - na czele z "komercyjnymi" Red Hat i SuSE - dopiero po ujawnieniu wiadomości o ataku na serwery Debian opublikowali na stronach internetowych stosowne poprawki. Wcześniej nie traktowano błędu jako security issue, tzn. nie wiązano go z zagrożeniem bezpieczeństwa. Prawdopodobnie dostawcy firmy i organizacje zwlekały z publikacją poprawek, chcąc skoordynować je z wprowadzeniem na rynek nowych wersji Linuxa.

Wagę wydarzenia, które spowodowało poruszenie nie tylko w środowisku open source, bagatelizuje Linus Torvalds. "To tylko lokalne zagrożenie i nie może zostać wykorzystane przez kogoś z zewnątrz" - mówi twórca najpopularniejszego systemu open source. Jego zdaniem w przypadku wywołania brk zagrożenie istnieje tylko wówczas, gdy haker ma konto na danym serwerze lub przejmie hasło do konta innego użytkownika. W konsekwencji - wykorzystując opisywaną dziurę - może przejąć uprawnienia superużytkownika. W przypadku Debiana ustalono, że hasło użytkownika zostało przez hakera podsłuchane w sieci.

Na remis

I tu można by się zgodzić z L. Torvaldsem. Samo włamanie na serwer linuxowy nie jest wydarzeniem godnym większej uwagi. Według oficjalnych zapewnień nowa wersja Debian GNU/Linux 3.0 (release 3.0r2) pozostała nietknięta przez hakera.

Jednak całe zamieszanie wokół ataku na Debiana wiąże się przede wszystkim z faktem, że osoby odpowiedzialne za rozwój tej dystrybucji systemu tak długo zwlekały z uwzględnieniem poprawki błędu znanego od kilku miesięcy. Przypomina to sytuację z "pobliskiego podwórka", kiedy twórcy programu znanego jako Blaster wykorzystali lukę w oprogramowaniu Microsoftu, o której istnieniu producent Windows ostrzegał kilka tygodni wcześniej. Wówczas wskutek zaniedbań administratorów hakerom udało się przeprowadzić skuteczne ataki na dziesiątki tysięcy serwerów.

Po ostatnim włamaniu na serwer Debiana nasuwa się dość oczywisty wniosek, że to, jakim systemem administrator zarządza - Unixem, Linuxem czy Windows - nie mówi niczego o jego kwalifikacjach ani jego rzetelności.

Warto też spojrzeć na to wydarzenie z perspektywy prowadzonej od pewnego czasu przez Microsoft propagandy mającej na celu afirmację systemów komercyjnych jako lepszych od tych rozwijanych w modelu open source. Nie tak dawno Steve Ballmer, prezes Microsoftu, przekonywał, że w ciągu pierwszych 150 dni od wydania Windows Server 2003 wykryto w systemie zaledwie cztery luki. "To od 5 do 10 razy mniej niż w Red Hat Linux 6" - argumentował Steve Ballmer. Równocześnie stawiał pod znakiem zapytania wiarygodność twórców Linuxa - "nieznanych nikomu hakerów z Chin". Czy ich praca jest lepsza od pracy dobrze opłacanych, zawodowych programistów zatrudnionych w Microsofcie i innych firmach komercyjnie rozwijających oprogramowanie?

Kto tworzy system?

Retoryka prezesa Microsoftu ma prowokować do pytania: W jaki sposób odbywa się weryfikacja programistów pracujących nad systemem, który ma być wykorzystywany do obsługi "krytycznych" aplikacji w firmach telekomunikacyjnych i instytucjach sektora finansowego? W tym kontekście nikt nie uzna za rozsądne usprawiedliwienia, że Debian GNU/Linux to projekt niekomercyjny, rozwijany przez ludzi, którzy za swoje zaangażowanie nie pobierają żadnego wynagrodzenia.

Szerokie echo takich wydarzeń, jak włamanie na serwery Debian czy niedawna próba umieszczenia konia trojańskiego na serwerach, na których jest przechowywany kod źródłowy jądra Linuxa, uświadamia dużej części opinii publicznej, że Linux nie jest już systemem wolnym od zagrożeń. W systemie rozwijanym przez rzeszę niezależnych programistów z całego świata również zdarzają się błędy. I choć nikt nigdy nie próbował tego ukryć, to jednak informacje o lukach bezpieczeństwa zwykle nie opuszczają wąskiego grona programistów i administratorów Linuxa skupionych na internetowych listach dyskusyjnych. Szeroka opinia publiczna mogłaby żyć w przekonaniu, że błędy w oprogramowaniu to zjawisko dotyczące niemal wyłącznie systemu Windows.

Anatomia przestępstwa
Haker w ciągu niecałej godziny zdołał przełamać zabezpieczenia na serwery Debian, grupy zajmującej się rozwojem jednej z odmian Linuxa.
  • 17:00 Włamywacz z użyciem podsłuchanego w sieci hasła loguje się do serwera klecker obsługującego wyszukiwarkę internetową i WWW
  • 17:08 Instaluje na serwerze klecker tzw. root-kit, który daje mu uprawnienia roota
  • 17:20 Włamywacz loguje się do serwera master, na którym znajdował się system śledzenia błędów. Używa tego samego podsłuchanego hasła
  • 17:47 Instaluje root-kit na serwerze master
Źródło: http://www.wiggy.net

Oceń artykuł

średnio: 0 liczba ocen: 0

Komentarze (0)

Najnowsze

Państwo do konsolidacji

Obywatele uważają administrację publiczną za jeden organizm. W rzeczywistości jest to kilka tysięcy oddzielnych struktur, obrosłych biurokratycznymi naroślami. Czy można zracjonalizować działanie państwa? Jak w tym może pomóc informatyka?

Zarządzanie po japońsku

W praktyce przemysłowej wypracowano szereg skutecznych metod zarządzania. Wiele powstało w Japonii. Dlaczego, mimo ich efektywności, nie zawsze są stosowane w biznesie?

e-Sąd z odsieczą sprawiedliwości

Polski wymiar sprawiedliwości postrzegany jest jako skostniały i opieszały. Tymczasem kolejne e-usługi udostępniane przez Ministerstwo Sprawiedliwości ułatwiają życie przedsiębiorcom i usprawniają pracę sądów.

e-Zdrowie w Polsce i na świecie

Projekty informatyzacji służby zdrowia realizowane są na świecie z różnym powodzeniem. Skąd Polska mogłaby czerpać wzorce? A może jesteśmy skazani na własne rozwiązania?

Raport Państwo 2.0, czyli nowa wizja informatyzacji państwa

Michał Boni, minister administracji i cyfryzacji, zaprezentował raport "Polska 2.0. Nowy start dla e-administracji". Przedstawia on informacje na temat stanu realizacji projektów będących w gestii nowo utworzonego ministerstwa oraz prezentuje kierunki dalszych działań związanych z informatyzacją i cyfryzacją administracji publicznej w naszym kraju.

Cyberprzestępcy podążają za użytkownikami

Już dwie na trzy polskie firmy odnotowały ataki lub awarie, które spowodowały spadek produkcji. Co trzecia firma utraciła dane. Liczba takich przypadków będzie rosła, bo hakerzy biorą na cel najbardziej masowe technologie. Szybko reagują też na zmiany w firmowej architekturze.

Jak zaplanować karierę w branży IT

Doświadczenia łączone na różnych stanowiskach w firmach o odmiennych profilach są szczególnie cenione przez pracodawców. Dlatego warto głęboko przeanalizować możliwości rozwoju kariery, które obecnie stwarza rynek IT.

Rekomendacje



Serwisy IDG - Warunki obsługi - Kontakt - Redakcja - Regulamin - O nas - Polityka prywatności - Serwis zgodny z ASME
Reklama - Licencjonowanie treści - Prenumerata: Computerworld, Networld, PC World
Computerworld Polska i Computerworld Polska online są znakami towarowymi IDG Poland SA.
© Copyright 2012 International Data Group Poland S.A. 04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12 tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88